Spis treści
Sensacyjne rozstrzygnięcie meczu Brazylii z Norwegią
Bohaterami obydwu spotkań byli wyróżniający się zawodnicy. W norweskim zespole brylował Erling Haaland, zdobywca dwóch goli, oraz Oerjan Nyland, który świetnie bronił w bramce. Z kolei w reprezentacji Anglii zabłysnął Jude Bellingham, zdobywając dwa gole w niecałe dwie minuty. Faworytem meczu rozgrywanego w East Rutherford koło Nowego Jorku byli pięciokrotni mistrzowie świata, chociaż w tym turnieju wcześniej nie imponowali formą.
Spotkanie lepiej zaczęła Norwegia. W 3. minucie, po uderzeniu Patricka Berga, piłka wpadła do siatki, ale gol nie został uznany, gdyż Alexander Sorloth był na spalonym. Brazylia odzyskała kontrolę i w 12. minucie Matheus Cunha został sfaulowany w polu karnym przez Kristoffera Ajera. Arbiter podyktował "jedenastkę" dopiero po obejrzeniu powtórki na monitorze. Radość Brazylijczyków była krótka, gdyż Oerjan Nyland obronił rzut karny wykonywany przez Bruno Guimaraesa. Norweski bramkarz w dalszej części meczu jeszcze kilka razy uratował swój zespół.
Historyczne osiągnięcie norweskiego napastnika
Gdy wydawało się, że dojdzie do dogrywki, w 79. minucie Erling Haaland zdobył bramkę głową. Dziesięć minut później napastnik Manchesteru City podwyższył wynik na 2:0. Był to jego siódmy gol w tym turnieju i 62. w 54. występie w reprezentacji. Tym samym wyrównał rekord strzelecki Szweda Zlatana Ibrahimovica, który w kadrze narodowej wystąpił 122 razy.
Honorowe trafienie dla Brazylii z rzutu karnego zanotował Neymar w doliczonym czasie gry. Brazylijczyk został siódmym piłkarzem w historii, który zdobywał gole na co najmniej czterech turniejach o mistrzostwo świata. Po spotkaniu zapowiedział zakończenie kariery reprezentacyjnej.
- To był prawdziwy dreszczowiec. Każdy obywatel Norwegii może cieszyć się tym wieczorem - ocenił.
- Musimy myśleć, że przegrana to początek nowej przygody. Musimy kontynuować pracę, doskonalić się i szukać nowych pomysłów. To nie koniec, to początek nowego cyklu - podkreślił Włoch.
Anglia pokonuje gospodarzy turnieju po zaciętej walce
Spotkanie Meksyku z Anglią dostarczyło wielu emocji na stadionie Azteca. Na początku Anglicy mieli przewagę, lecz długo nie potrafili przełamać defensywy rywali. Ostatecznie Jude Bellingham dwukrotnie w ciągu 98 sekund, w 36. i 38. minucie, wpisał się na listę strzelców. Był to trzeci najszybszy dublet w historii mundialu.
Meksykanie błyskawicznie zareagowali i jeszcze przed przerwą Julian Quinones zdobył bramkę kontaktową. Dziesięć minut po przerwie Jarell Quansah otrzymał czerwoną kartkę za brutalny faul, dając Meksykowi szansę na wyrównanie. Jednakże bramkarz gospodarzy sfaulował Anthony'ego Gordona, a Harry Kane pewnie wykorzystał rzut karny, zdobywając szóstego gola w turnieju i 14. w karierze na mistrzostwach świata. Niedługo potem kapitan Anglików sprokurował karnego, którego wykorzystał Raul Jimenez. Mimo to gospodarzom zabrakło czasu i odpadli z turnieju, pozostawiając na placu boju jedynie reprezentację USA z grona współgospodarzy.