Starcie gigantów na mistrzostwach świata
Mecz w Atlancie zdecyduje o awansie do najlepszej ósemki turnieju rozgrywanego w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Do tej fazy dotarło już pięć europejskich drużyn, w tym Francja, Hiszpania, Belgia, Norwegia i Anglia, a także afrykańskie Maroko. Konfrontacja Argentyny z Egiptem to bezpośredni pojedynek, w którym na boisku spotkają się kapitanowie obu zespołów, czyli Lionel Messi oraz Mohamed Salah. Przegrany z tego duetu prawdopodobnie na zawsze pożegna się z występami w najważniejszym międzynarodowym turnieju piłkarskim. Argentyńczycy z ogromnym trudem pokonali w poprzedniej rundzie Republikę Zielonego Przylądka po wymagającej dogrywce.
Argentyńczyk zgromadził siedem bramek w czterech spotkaniach i przewodzi klasyfikacji strzelców wspólnie z Kylianem Mbappe oraz Erlingiem Haalandem. Utytułowany napastnik śrubuje własny rekord, mając na koncie dwadzieścia goli w historii swoich startów na mistrzostwach świata. Z kolei 34-letni lider afrykańskiej kadry zdobył na mundialach trzy bramki, co jest najlepszym wynikiem w historii jego kraju. Brakuje mu zaledwie jednego trafienia, aby wyrównać strzelecki rekord sześćdziesięciu dziewięciu goli w reprezentacji, należący do trenera Hossama Hassana. Egipt w drodze do tej fazy turnieju pokonał Nową Zelandię, a następnie wyeliminował po rzutach karnych Australię.
- Myślę, że te mistrzostwa są bardzo trudne dla wszystkich. Wygląda na to, że nie ma wyraźnego faworyta – powiedział Scaloni.
- Jestem przekonany, że gdybyśmy nie wykorzystali naszego charakteru w ostatnim meczu, odpadlibyśmy, ponieważ rywale sprawili nam bardzo wiele problemów - dodał.
- Moje marzenia nie mają granic. Moje ambicje nie mają granic. Obiecuję, że zrobimy wszystko, aby sprostać oczekiwaniom – zapowiedział trener Egiptu.
- Nie jesteśmy outsiderami. Jesteśmy wielcy pod każdym względem. Jesteśmy cywilizacją, która ma 7000 lat, a nawet więcej - podsumował.
Kto uzupełni stawkę ćwierćfinalistów turnieju?
Zwycięzca amerykańsko-afrykańskiej rywalizacji zagra w kolejnej fazie ze Szwajcarią lub Kolumbią. Zespół prowadzony przez Nestora Lorenzo jest jedyną ekipą, która wystąpiła we wszystkich trzech państwach organizujących tegoroczny mundial. Po wizytach w Meksyku i Stanach Zjednoczonych Kolumbijczycy udali się na bezpośredni mecz do kanadyjskiego Vancouver. W dotychczasowych spotkaniach stracili zaledwie jedną bramkę, co świadczy o ich znakomitej i solidnej organizacji gry obronnej. Argentyński szkoleniowiec Kolumbii spodziewa się wyjątkowo wymagającej potyczki ze względu na duże umiejętności taktyczne Helwetów.
Szwajcarzy wygrali zmagania grupowe po remisie z Katarem oraz pewnych zwycięstwach nad Bośnią i Hercegowiną, a także Kanadą. Zespół prowadzony przez Murata Yakina odniósł w jednej szesnastej finału pierwszy triumf w fazie pucharowej mistrzostw od 1938 roku, pokonując Algierię 2:0. Sytuację europejskiej drużyny przed decydującym starciem mocno komplikują nagłe problemy zdrowotne kluczowych zawodników. Poniedziałkowy trening z nieznanych przyczyn przerwali Johan Manzambi, Ruben Vargas i Djibril Sow. Ewentualny brak Manzambiego może być niezwykle kosztowny, ponieważ zdobył on dotychczas trzy bramki w turnieju.
- Będzie to wymagać od nas dużej dyscypliny taktycznej. Rywale są dobrze zorganizowani, zbalansowani, stabilni, ponieważ ich trener jest z nimi od kilku lat – tłumaczył.
- Jeśli nie zagrają, to może być dla nas ogromny problem - skwitował trener Yakin.