Spis treści
Zaskakujące prowadzenie Egiptu w pierwszej połowie
Początek spotkania w Atlancie nie zapowiadał problemów obrońców tytułu. Jednak już w piętnastej minucie Marawan Attia precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a Yasser Ibrahim strzałem głową pokonał Emiliano Martineza. Sześć minut później Argentyńczycy mieli doskonałą okazję do wyrównania stanu rywalizacji. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Lionel Messi, którego intencje wyczuł bramkarz Mostafa Shoubir. Do przerwy to zespół z Afryki sprawiał lepsze i solidniejsze wrażenie na murawie.
Egipski golkiper przed przerwą obronił jeszcze groźne uderzenia Alexisa Mac Allistera oraz Juliana Alvareza. Dodatkowo kapitan zespołu z Ameryki Południowej trafił z rzutu wolnego w słupek, co pogłębiło frustrację aktualnych mistrzów świata. Po zmianie stron drużyna prowadzona przez Lionela Scaloniego natychmiast ruszyła do zmasowanych ataków. Leandro Paredes próbował swoich sił strzałami z dystansu, ale nie przyniosły one oczekiwanego rezultatu. Skuteczniejsi okazali się rywale, gdy w sześćdziesiątej siódmej minucie Mostafa Zico wykończył szybki kontratak i podwyższył prowadzenie.
Jak Argentyńczycy odwrócili losy niezwykłego meczu?
Wydawało się, że faworyci pożegnają się z prestiżowym turniejem rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych. Sygnał do odrabiania strat dał w siedemdziesiątej dziewiątej minucie Cristian Romero, który zdobył kontaktową bramkę po mocnym strzale głową z podania Messiego. Zaledwie cztery minuty później w polu karnym reprezentacji Egiptu doszło do ogromnego zamieszania. Najlepiej odnalazł się w nim słynny argentyński kapitan, doprowadzając do niezwykle ważnego wyrównania. Obie ekipy dążyły następnie do szybkiego rozstrzygnięcia spotkania jeszcze przed ewentualną dogrywką.
W doliczonym czasie gry piłkarze z Ameryki Południowej przeprowadzili morderczą dla rywali akcję. Lautaro Martinez dośrodkował z prawego skrzydła, a Enzo Fernandez precyzyjnym uderzeniem głową ustalił wynik rywalizacji na wagę historycznego awansu. Protesty sztabu szkoleniowego reprezentacji z Afryki, domagających się odgwizdania faulu na początku decydującej kontry, nie przyniosły żadnego skutku. Francuski sędzia Francois Letexier oficjalnie uznał trafienie, zatwierdzając ostateczny rezultat widowiska. W walce o awans do półfinału Argentyńczycy zmierzą się ze zwycięzcą starcia Szwajcarii z Kolumbią.