Łyżwiarstwo szybkie na igrzyskach. Co z medalem Damiana Żurka?

Były prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, Kazimierz Kowalczyk, wysoko ocenił występy polskich sprinterów na igrzyskach, zwłaszcza Damiana Żurka. Choć Polacy w łyżwiarstwie szybkim pokazali się z dobrej strony na dystansie 500 metrów, do pełni szczęścia zabrakło zaledwie "łutu szczęścia". Co dokładnie wpłynęło na rezultaty?

Łyżwiarstwo szybkie na ig.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczne są dwie nogi w czarnych, obcisłych spodniach i czarnych butach, wyposażonych w złote łyżwy, ślizgające się po lodzie. Z okolic ostrzy łyżew unosi się chmura drobnych, białych kawałków lodu, rozświetlona światłem odbitym od tafli. Tło stanowi rozmyta, jasna powierzchnia, prawdopodobnie lodowisko, o odcieniach bieli i szarości, z delikatnymi, poziomymi smugami.

Ocena startu polskich sprinterów na 500m

Kazimierz Kowalczyk, długoletni prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, wyraził wysokie uznanie dla występu polskich zawodników w olimpijskiej rywalizacji na dystansie 500 metrów. Jego zdaniem, czwarte miejsce Damiana Żurka oraz ósma lokata Marka Kani to wyniki godne najwyższego uznania. Do zdobycia medalu zabrakło, jak często bywa w sporcie, tylko szczęścia.

Kowalczyk, który przez 26 lat stał na czele łyżwiarskiej centrali, podkreślił, że jest niezmiernie zadowolony z osiągniętych rezultatów. Polskiemu reprezentantowi zabrakło, jak ocenił, jedynie "większego powera", by znaleźć się na podium, co jest istotnym detalem w sprincie.

"Muszę powiedzieć, że sobotni występ Polaków na 500 m oceniam bardzo wysoko. Cieszę się niezmiernie z wyników. Czwarte miejsce Damiana Żurka i ósme Marka Kani to świetne wyniki. Do pełni szczęścia, czyli medalu, zabrakło, jak to się często zdarza, łutu szczęścia" - powiedział PAP Kowalczyk, który kierował łyżwiarską centralą przez 26 lat.

Co zdecydowało o braku medalu Damiana Żurka?

Były prezes PZŁS szczegółowo odniósł się do występu Damiana Żurka, zauważając brak "takiej nadzwyczajnej mobilizacji", choć jednocześnie absolutnie nie umniejszył jego osiągnięcia. Czwarte miejsce w olimpijskim wyścigu to bez wątpienia duży sukces, który należy oceniać w kategoriach międzynarodowych.

Zdaniem Kowalczyka, wpływ na końcowy wynik i utratę szans na medal miała jazda rywala Polaka. Holender Sebastian Diniz pokonał ostatni wiraż w sposób, który ostatecznie mógł zadecydować o rozstrzygnięciu, co kosztowało polskiego zawodnika pozycję medalową.

Jaki wpływ miały decyzje na torze?

Kowalczyk wyjaśnił, że Damian Żurek nie popełnił żadnego błędu technicznego, jednak mógł po prostu szybciej przejechać pierwszą część dystansu. Taki manewr zapobiegłby niepotrzebnemu zbliżeniu na wirażu, które potencjalnie wpłynęło na jego końcowy rezultat.

Kazimierz Kowalczyk to postać z bogatym dorobkiem w polskim sporcie łyżwiarskim i olimpijskim. Kierował Komisją Sportów Zimowych w Polskim Komitecie Olimpijskim, pełnił funkcję wiceprezesa PKOl w latach 2004-2009 oraz trzykrotnie był szefem polskiej misji olimpijskiej na zimowych igrzyskach.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.