Damian Żurek na Igrzyskach. Blisko medalu, ale czego naprawdę zabrakło?

W Tomaszowie Mazowieckim panowały ogromne emocje podczas Igrzysk Olimpijskich 2026. Bliscy i fani Damiana Żurka z zapartym tchem śledzili jego występ w łyżwiarstwie szybkim, licząc na olimpijski medal. Po zajęciu czwartego miejsca w sprincie na 500 metrów, w Arenie Lodowej, gdzie na co dzień trenuje polski panczenista, zapanował niedosyt. Co tak naprawdę zadecydowało o tym rezultacie?

Damian Żurek na Igrzyskac.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Pojedyncza łyżwa do szybkiej jazdy, skierowana ostrzem w prawo, znajduje się na pierwszy planie zdjęcia. Noga łyżwiarza, ubrana w ciemnoniebieski obcisły strój, jest zgięta w kolanie, z podniesioną piętą białego buta, widoczne jest również złote mocowanie ostrza. Z ostrza unosi się drobny lód, a na lodowej powierzchni widać liczne rysy i rozproszone drobinki. Po prawej stronie, w tle, widoczny jest fragment czerwonej linii namalowanej na lodzie oraz jeden czerwony znacznik w kształcie kopuły.

Tomaszów Mazowiecki wspierał Damiana Żurka

Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego, w tym rodzina, przyjaciele, władze miasta oraz trenerzy, aktywnie dopingowali Damiana Żurka w trakcie jego startu olimpijskiego. Wszyscy zgromadzili się w Arenie Lodowej, gdzie na co dzień trenuje zawodnik miejscowej Pilicy.

W jedynej w Polsce krytej hali do łyżwiarstwa szybkiego Żurek nie tylko szlifuje formę, ale również odnosił sukcesy, takie jak tytuły mistrza kraju, podia w Pucharze Świata oraz dwa złote medale Mistrzostw Europy w styczniu. Atmosfera w przystrojonej biało-czerwonymi balonami sali była gorąca, pełna entuzjazmu i nadziei na olimpijski sukces tomaszowianina.

"Czwarte miejsce Damiana na 1000 m w środę tylko zwiększyło jego apetyt na medal. Wszyscy trzymamy za niego kciuki" – przyznał w rozmowie z PAP brat olimpijczyka, Wiktor.

Czwarta lokata Damiana Żurka. Czy zabrakło szczęścia?

Emocje narastały z każdym przejazdem kolejnej pary, a doping wzmagał się zwłaszcza podczas rywalizacji Polaków, Marka Kani i Piotra Michalskiego. Gdy na starcie stanął Damian Żurek, jadący w przedostatniej parze, w hali zrobiło się niezwykle głośno.

Po zakończeniu biegu i wyświetleniu cyfry "4" obok nazwiska polskiego panczenisty, przez salę przeszedł szmer rozczarowania. Wielu kibicujących odczuwało niedosyt z powodu drugiego w tych igrzyskach miejsca tuż za podium, ale jednocześnie podkreślali swoją dumę z występu zawodnika Pilicy.

"Jestem strasznie dumny, że mam brata, który jest czwarty w igrzyskach olimpijskich. O braku medalu musiał zdecydować drobny szczegół, ale takie właśnie są sprinty. O tym, co mógł zrobić lepiej, sam się wypowie, jednak w moich oczach ten start i tak był perfekcyjny" – powiedział brat.

„Co się odwlecze, to nie uciecze... Damian za cztery lata dopnie swego i wróci do naszego miasta z medalem olimpijskim. Sam będzie najlepiej wiedział, co musi zrobić, żeby tak było. Dalej będzie miał nasze wsparcie, tak jak pozostali łyżwiarze. Dziś najmłodsi na tej sali przeżyli ważną lekcję, że w sporcie nie zawsze się wygrywa” – mówił prezydent miasta Marcin Witko.

Inni olimpijczycy z Tomaszowa Mazowieckiego

Warto również wspomnieć o innych sukcesach łyżwiarzy związanych z Tomaszowem Mazowieckim i klubem Pilica. Dzień wcześniej, w piątek, srebrny medal na dystansie 10 000 m wywalczył Władimir Semirunnij, reprezentant Polski, który mieszka i trenuje w tym mieście, a urodził się w Jekaterynburgu.

Trzecią reprezentantką klubu Pilica na nadchodzących Igrzyskach Mediolan-Cortina d’Ampezzo będzie Karolina Bosiek. Jest ona również życiową partnerką Damiana Żurka, co podkreśla silne związki personalne w tomaszowskim środowisku łyżwiarskim.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.