Znakomity mecz w Kansas City
Obrońcy tytułu pokonali w Kansas City reprezentację Algierii wynikiem 3:0 w meczu grupy J podczas piłkarskich mistrzostw świata. Lionel Messi ustrzelił hat-trick, zdobywając gole w 17., 60. i 76. minucie spotkania. Tym samym 38-letni weteran zanotował pierwszy w turnieju przypadek strzelenia trzech bramek w jednym meczu.
Przed rywalizacją selekcjoner Argentyny Lionel Scaloni podkreślał ogromne znaczenie gracza Interu Miami dla drużyny narodowej. Boiskowe wydarzenia w pełni to potwierdziły, a kapitan narzucił swój rytm od pierwszych minut. Trener Albicelestes nie krył podziwu dla swojego lidera podczas pomeczowej konferencji.
- Brak słów dla Leo. Cóż mogę powiedzieć? On jest trudny do opisania. Zawsze nas zadziwia, mimo że jesteśmy z nim na co dzień. Jest niesamowity. Od 20 lat robi wszystko, co do niego należy, w każdym meczu. Nie trzeba być argentyńskim kibicem, żeby podziwiać jego osiągnięcia. Wszyscy w piłce nożnej chcą go oglądać i czerpią z tego radość – powiedział trener po meczu.
Szkoleniowiec zaznaczył, że doskonała forma Argentyńczyka to w dużej mierze efekt wspaniałej atmosfery w szatni. Scaloni tłumaczył, że otoczenie pozwala w pełni wykorzystać jego niezwykły potencjał na murawie.
- Gra z grupą przyjaciół, z ludźmi, którzy dadzą z siebie wszystko dla niego. Wszyscy postrzegają go jako lidera, ale także jako miejscowego, kumpla z sąsiedztwa. Kiedy potrzebują z nim porozmawiać, mogą po prostu do niego podejść i naprawdę trudno jest wytłumaczyć, co przekazuje - dodał.
Rekordowe liczby argentyńskiej gwiazdy?
Po starciu przeciwko Algierii Messi ma na swoim koncie imponujące statystyki reprezentacyjne. Zdobył już 120 goli w 200 meczach rozegranych dla drużyny narodowej. Aż 16 trafień zanotował podczas mistrzostw świata, dzięki czemu zrównał się z rekordzistą w tej kategorii — Niemcem Miroslavem Klose.
Rola kapitana w zespole wykracza poza samo strzelanie goli, co zauważają jego partnerzy z boiska. Pomocnik Rodrigo De Paul, który asystował przy pierwszym trafieniu we wczorajszym meczu, podkreśla jego ogromny wpływ na całą grupę.
- To atut mieć Leo, bo potrafi zarządzać grupą i napędzać ją do przodu. Priorytetem jest dla niego drużyna, to dla nas niesamowite – przyznał argentyński pomocnik Rodrigo De Paul, który asystował przy pierwszej bramce Messiego.
Występ rywala ocenił także trener przegranego zespołu, Vladimir Petković, który podkreślał wyjątkową klasę argentyńskiego gwiazdora. Szkoleniowiec docenił osiem Złotych Piłek, które zdobył w swojej karierze 38-letni weteran boisk piłkarskich. Algierczyk zauważył też pomoc własnego zespołu przy trafieniach rywali.
- Lionel Messi to po prostu klasa. Nie mówimy tu o byle jakim piłkarzu. Mówimy o zawodniku, który osiem razy zdobył Złotą Piłkę. Niestety, dostał też szansę na zdobycie pierwszej i drugiej bramki; właściwie, to mu to ułatwiono – zaznaczył na pomeczowej konferencji prasowej.
- Od wielu lat, od dekad, korzysta z tego, że cała drużyna pracuje dla niego i go wspiera, a on robi niesamowite rzeczy. Argentyna oddała dziś dziesięć strzałów na bramkę, a siedem z nich Messi. Tak czy inaczej, gratulacje dla przeciwnika, bo to wspaniała drużyna i w pełni zasłużyła na zwycięstwo w tym meczu – dodał.
Szkoleniowiec drużyny z Afryki powstrzymał się od bezpośredniej krytyki bramkarza Luki Zidane'a, mimo niepewnych interwencji przy dwóch pierwszych golach. Zwrócił jednak uwagę na zbyt dużą przestrzeń pozostawioną Argentyńczykom i liczne błędy popełniane przed polem karnym.
- Nie w moim stylu jest obwinianie tego czy innego zawodnika. Myślę jednak, że popełniliśmy o kilka błędów za dużo, pozostawiając Argentyńczyków bez opieki w odległości od 16 do 25 metrów od bramki, pozwalając im na swobodne oddawanie strzałów. Musimy wyciągnąć z tego wnioski – podsumował.
W kolejnej rundzie spotkań grupy J, zaplanowanej na 22 czerwca, drużyny staną przed nowymi wyzwaniami. Reprezentacja Argentyny zagra przeciwko Austrii, a Algieria spróbuje odrobić straty w meczu z Jordanią.