Kamil Majchrzak odpada z turnieju Wimbledon. Zaskakujące słowa po meczu

Kamil Majchrzak szybko pożegnał się z prestiżowym turniejem Wimbledon. Polski tenisista przegrał w drugiej rundzie po zaciętym, pięciosetowym pojedynku, a jego pogromcą okazał się Amerykanin Zachary Svajda. Kamil Majchrzak przyznał, że rywal zaskoczył go na korcie odpowiednią taktyką i był od niego sprytniejszy.

Ramię tenisisty uderzającego rakietą w żółtą piłkę na korcie. O porażce Kamila Majchrzaka przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ramię tenisisty z rakietą próbujące uderzyć niską piłkę na trawiastym korcie podczas gry.

Amerykański rywal zatrzymał zwycięski marsz Polaka

Kamil Majchrzak zaprezentował się ze świetnej strony podczas niedawnego turnieju w holenderskim ‘s-Hertogenbosch, gdzie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu ATP Tour. Polski zawodnik pokonał tam aż trzech przeciwników z czołowej dziesiątki rankingu, co budziło ogromne nadzieje przed startem w Londynie. Zmagania w stolicy Wielkiej Brytanii 30-letni tenisista rozpoczął od cennego triumfu. W pierwszej rundzie pewnie wyeliminował rozstawionego z numerem 30. Chilijczyka Alejandro Tabilo, wygrywając spotkanie 6:3, 7:5, 7:5.

Kolejnym przeciwnikiem był sklasyfikowany na 66. miejscu w zestawieniu ATP Amerykanin Zachary Svajda. Obaj zawodnicy mierzyli się już wcześniej dwukrotnie na zawodowych kortach tenisowych. W ubiegłym roku Polak okazał się lepszy podczas kwalifikacji do Australian Open, natomiast reprezentant Stanów Zjednoczonych zrewanżował się w trawiastym challengerze w Birmingham. Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się po myśli wyżej notowanego tenisisty z Polski. Pierwsza partia gładko padła łupem 45. rakiety świata i początkowo nic nie zapowiadało nadchodzących kłopotów.

- Pierwszy set był błyskawiczny. Rywal na to zareagował, zmienił swoją grę i moja odpowiedź na to powinna być lepsza. Z reguły jestem dobry w reagowaniu na zmiany. Nawet jak przegrywam 1:6, 1:6, to zwykle ja jestem tym inteligentniejszym na korcie, dziś nie byłem, co mnie w pewien sposób irytowało - przyznał.

Jakie plany ma tenisista po wczesnym odpadnięciu?

Kluczowym momentem spotkania okazała się druga odsłona, w której zawodnik ze Stanów Zjednoczonych odzyskał inicjatywę na korcie. Polski gracz zdołał odrobić stratę przełamania, jednak chwilę później ponownie oddał własne podanie w bardzo słabym stylu. Chociaż tenisista znad Wisły zdołał jeszcze zapisać na swoim koncie trzeciego seta po wyrównanym tie-breaku, dwie ostatnie partie przebiegały pod wyraźne dyktando przeciwnika. Amerykanin, mierzący 175 cm wzrostu, skutecznie serwował i grał niezwykle ryzykownie, a Polak nie wypracował ani jednej szansy na przełamanie.

W ubiegłym roku polski zawodnik dotarł na londyńskich kortach trawiastych aż do 1/8 finału. Tegoroczna porażka na tak wczesnym etapie turnieju niesie za sobą dotkliwe konsekwencje dla jego pozycji w światowym zestawieniu ATP. Wiadomo już na pewno, że utraci on cenne punkty i zanotuje spadek co najmniej do siódmej dziesiątki rankingu. Najbliższą okazją do poprawy dorobku punktowego będzie dla 30-latka start w prestiżowych zawodach rangi ATP 500. Turniej w Waszyngtonie zaplanowano w kalendarzu na przełom lipca i sierpnia.

- Choć jestem wiekowym zawodnikiem, to nadal mogę się rozwijać. Dzisiejszy mecz obnażył kilka braków, pokazał co muszę poprawić. Spróbuję tę bolesną porażkę przekuć w coś wartościowego - dodał 30-latek.