Spis treści
Górnik Zabrze pokonuje Raków Częstochowa. Siódmy Puchar Polski dla śląskiej drużyny
Na początku spotkania to Raków Częstochowa przejął inicjatywę na boisku, mimo zdecydowanej przewagi kibiców Górnika na trybunach. W pierwszych minutach szansę miał Jonatan Braut Brunes, ale norweski napastnik pogubił się w kluczowym momencie akcji. Kolejne dośrodkowania w pole karne w wykonaniu częstochowian również nie przyniosły efektu. Mimo dynamicznego tempa gry, na murawie brakowało klarownych sytuacji podbramkowych, a jedynym mocniejszym akcentem było spięcie między Josemą a Patrykiem Makuchem przy linii bocznej.
Roberto Massimo otwiera wynik przed przerwą
W odpowiedzi Górnik Zabrze próbował zaskoczyć rywali. Maksym Chłań zdecydował się na strzał z rzutu wolnego, jednak uderzył zbyt mocno i nie sprawił problemów bramkarzowi Rakowa. Przełom nastąpił wreszcie po rzucie rożnym wykonywanym przez Erika Janżę. Dośrodkowanie w polu karnym najlepiej wykorzystał Roberto Massimo, który celną główką pokonał Oliwiera Zycha. W tej sytuacji golkiper częstochowian zdecydowanie nie popisał się interwencją. Zabrzanie próbowali pójść za ciosem, ale kolejny strzał w wykonaniu Sondre Lisetha został już bez problemów obroniony.
Karol Nawrocki z niezwykłą rolą na finale Pucharu Polski. Tego jeszcze nie było!
Maksym Chłań podwyższa prowadzenie Górnika Zabrze
Druga połowa rozpoczęła się od twardej walki, jednak nadal brakowało stuprocentowych okazji. Piłkarze Górnika mieli dogodną szansę, lecz w kluczowym momencie zabrakło im zdecydowania i przekombinowali z rozegraniem piłki. Decydujący cios padł po godzinie gry, kiedy to Maksym Chłań efektownie wymanewrował obrońców Rakowa przed polem karnym i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Gol Ukraińca wywołał szał radości w sektorach zajmowanych przez kibiców Górnika, którzy z entuzjazmem skandowali: „Jeszcze jeden, jeszcze jeden”.
Finał Pucharu Polski. Jan Urban wpadł na innego selekcjonera! A obok nich? Roi się od legend
Trener Michal Gasparik ma patent na puchary
Raków starał się odrobić straty. Fadiga dwukrotnie próbował szczęścia strzałami z dystansu, jednak w obu przypadkach piłka mijała bramkę Górnika. Śląska drużyna do samego końca grała uważnie w obronie, dowożąc korzystny wynik do ostatniego gwizdka. Trener Michal Gasparik po raz kolejny udowodnił, że jest specjalistą od rozgrywek pucharowych. Słowacki szkoleniowiec, który wcześniej trzykrotnie zdobywał Puchar Słowacji ze Spartakiem Trnava, zanotował swój czwarty triumf w piątym finale w karierze.
Końcówka spotkania upłynęła w nerwowej atmosferze. Jonatan Braut Brunes brutalnie sfaulował Lukasa Podolskiego, za co ujrzał czerwoną kartkę, a na boisku na moment doszło do przepychanek między zawodnikami obu drużyn.
Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 2:0
1:0 Roberto Massimo 32. min, 2:0 Maksym Chłań 65. min
Sędziował: Jarosław Przybył. Widzów: 50 072
Górnik: Marcel Łubik - Michal Sacek (83, Paweł Olkowski), Rafał Janicki, Josema, Erik Janża (90, Lukas Ambros) - Roberto Massimo (74, Ondrej Zmrzlý), Patrik Hellebrand, Lukas Sadílek, Jarosław Kubicki, Maksym Chłań (83, Yvan Ikia Dimi) - Sondre Liseth (90, Lukas Podolski)
Raków: Oliwier Zych - Fran Tudor, Paweł Dawidowicz (57, Michael Ameyaw), Bogdan Racovițan, Strátos Svárnas, Jean Carlos Silva (66, Adriano Amorim) - Patryk Makuch (46, Lamine Diaby-Fadiga), Oskar Repka, Marko Bulat, Ivi López (66, Leonardo Rocha) - Jonatan Braut Brunes.
Żółte kartki:
Janża, Ikia Dimi, Łubik - Lopez, Repka, Leonardo Rocha.
Czerwona kartka:
Jonatan Braut Brunes (90. minuta, Raków, za brutalny faul).