Finał Orlen Basket Ligi Zastal Legia trwa
Szósty mecz finałowy przyniósł niezwykłą dawkę emocji, a Orlen Zastal Zielona Góra pokonał Legię Warszawa 76:74 po pełnej zwrotów akcji końcówce. Zwycięstwo zapewnił gospodarzom Conley Garrison, trafiając za trzy punkty na zaledwie sekundę przed końcową syreną. Wcześniej, na cztery sekundy przed końcem, punkty dla gości zdobył Dominic Brewton, dając stołecznej ekipie jednopunktowe prowadzenie. Wynik spotkania oznacza, że stan finałowej rywalizacji do czterech zwycięstw wynosi obecnie 3-3. Decydujące starcie odbędzie się w niedzielę o godzinie 19:00 na parkiecie w Warszawie.
Spotkanie w Zielonej Górze od pierwszych minut obfitowało w twardą grę i ogromne zaangażowanie zawodników obu drużyn. Komplet pięciu tysięcy kibiców na trybunach obserwował wyraźną dominację Zastalu w pierwszej połowie spotkania. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego grali z ogromną energią, co przełożyło się na prowadzenie 17:12 po pierwszej kwarcie i nawet szesnastopunktową przewagę w drugiej części gry. Liderzy drużyny z Warszawy, tacy jak Carl Ponsar czy Jayvon Graves, początkowo mieli duże problemy ze skutecznością rzutową. Zespół gospodarzy świetnie bronił, wymuszając na rywalach straty oraz rzuty z bardzo nieprzygotowanych pozycji.
Kto zdobędzie mistrzostwo Polski w koszykówce?
Sytuacja na parkiecie zaczęła ulegać zmianie tuż przed przerwą, kiedy warszawianie zdobyli aż dwanaście punktów z rzędu. Podopieczni Heiko Rannuli skutecznie zniwelowali stratę do zaledwie czterech punktów przed zejściem do szatni. W trzeciej kwarcie gra uległa wyrównaniu, ale zielonogórzanie wciąż utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie, wygrywając po trzydziestu minutach 56:50. Ostatnia część meczu to prawdziwy festiwal emocji oraz bardzo skuteczna pogoń drużyny gości. Celne rzuty z dystansu Ojarsa Silinsa i skuteczna gra Ponsara doprowadziły w końcu do remisu i pierwszego od dawna prowadzenia graczy Legii.
Ostatnie sekundy przyniosły serię niezwykle dramatycznych zdarzeń na parkiecie w Zielonej Górze. Filip Matczak ze względu na złamany nos grający w specjalnej masce, nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych, dając szansę warszawianom. Po precyzyjnym i udanym zagraniu Brewtona warszawska Legia była o mały krok od zdobycia mistrzowskiego tytułu. Trener Miłoszewski poprosił jednak o przerwę i perfekcyjnie zaplanował ostatnią akcję, którą asystą zakończył Andrzej Mazurczak, a celnym rzutem za trzy punkty wspominany Garrison. To już trzeci rok z rzędu, kiedy do wyłonienia koszykarskiego mistrza Polski potrzebny będzie maksymalny, siódmy mecz finałowy.