Spis treści
- Aluron CMC Warta Zawiercie zdobywa historyczne złoto
- Co z huczną celebracją mistrzostwa Polski?
- Rola mistrza Polski w Final Four Ligi Mistrzów
- Winiarski i Popiwczak o drodze do mistrzostwa
- Jakub Popiwczak o trudnych momentach w sezonie
- Rozczarowanie Bogdanki LUK Lublin w finale
- Marcin Komenda docenia srebrny medal
Aluron CMC Warta Zawiercie zdobywa historyczne złoto
Zawiercianie w niedzielę triumfowali w Sosnowcu, wygrywając piąty mecz finałowy z Bogdanką LUK Lublin wynikiem 3:1. Prezes klubu, Kryspin Baran, podkreślił, że starał się nie nakładać presji na zespół, sztab szkoleniowy i siebie samego w kwestii zdobycia tytułu. Uważał, że mistrzostwo miało nadejść w momencie, gdy drużyna będzie na nie w pełni gotowa, co, jak podkreślił, nastąpiło właśnie teraz.
Baran ujawnił swój zwyczaj spacerowania po zapleczu hali podczas meczu, zwłaszcza gdy gra nie idzie po myśli jego drużyny. Mimo początkowego przegranego seta w finałowym spotkaniu, prezes Aluronu CMC był spokojny, a wręcz uspokajał pracowników przed meczem, widząc narastające emocje.
"Starałem się nie nakładać zespołowi, sztabowi szkoleniowemu i sobie presji, że kiedyś musimy zdobyć złoto. Co roku, na koniec sezonu mówiłem kibicom, że kiedyś mistrzem Polski będziemy, tylko nie wiem, kiedy. Mistrzostwo miało przyjść wtedy, kiedy będziemy na nie gotowi. I uważam, że teraz byliśmy zdrowi, dobrze przygotowani fizycznie i mentalnie gotowi. Jestem dumny z drużyny" – dodał prezes.
Co z huczną celebracją mistrzostwa Polski?
Kryspin Baran podkreślił, że w finałowej batalii „Jurajscy Rycerze” sportowo byli w lepszej dyspozycji niż rywale. Docenił jednak klasę przeciwników, zaznaczając, że Bogdanka LUK Lublin potrafiła wykorzystać słabości Zawiercian w drugim i trzecim spotkaniu. Ostatecznie jednak drużyna z Zawiercia udowodniła swoją wyższość.
Przed Aluronem CMC Warta Zawiercie stoi jeszcze jedno ważne wyzwanie – Final Four Ligi Mistrzów, które odbędzie się w Turynie w dniach 16-17 maja. W półfinale zmierzą się z tureckim Ziraat Bankkart Ankara, a w drugiej parze walczyć będą PGE Projekt Warszawa i włoski Sir Sicoma Monini Perugia.
"Dlatego nasze świętowanie ma charakter symboliczny, nie będzie jakiejś imprezy, „baletów”, tylko lampka szampana i chwila wspólnych wspomnień. W poniedziałek dzień wolny, a od wtorku zespół zaczyna treningi i walczymy o Turyn" – wyjaśnił.
Rola mistrza Polski w Final Four Ligi Mistrzów
Prezes Baran zauważył, że zdobycie tytułu mistrza Polski stawia Zawiercian w zupełnie nowej roli przed turniejem Final Four Ligi Mistrzów. Dzięki temu sukcesowi, drużyna nie czuje już presji konieczności wygrania czegoś w sezonie, co daje im większą swobodę. Michał Winiarski, trener Aluronu CMC, wspominał, że po pierwszym wygranym meczu finałowym, jego zawodnicy w pewnym sensie mentalnie założyli już złote medale na szyję.
Jednak po dwóch kolejnych przegranych spotkaniach, drużyna musiała je
"My nic nie musimy. Gdybyśmy dziś przegrali, to moglibyśmy traktować Final Four jako konieczność wygrania czegoś w sezonie. Pojedziemy jako mistrz pokazać swoją klasę. Mamy dużo więcej luzu" – podsumował.
Winiarski i Popiwczak o drodze do mistrzostwa
Trener Winiarski wyraził radość z odwrócenia losów fazy play-off, podkreślając, że na mistrzostwo pracowała cała czternastka zawodników. Stwierdził, że prawdziwych mistrzów poznaje się nie po tym, jak grają w dobrych momentach, ale kiedy muszą radzić sobie w cierpieniu. Zespół wznowi treningi we wtorek, mając pięć dni na przygotowanie się do meczu z Turkami.
Jakub Popiwczak, libero świeżo upieczonego mistrza Polski, nie krył ogromnej radości po ceremonii dekoracji. Nazwał sukces niesamowitym i podkreślił swoje szczęście, że może świętować mistrzostwo Polski z tymi ludźmi i w tym klubie, co jest jego kolejnym takim osiągnięciem w karierze. Wcześniej triumfował z Jastrzębskim Węglem.
"A po dwóch kolejnych spotkaniach (przegranych) je zdjęliśmy i zaczęliśmy grać w siatkówkę. Cieszę się, że odwróciliśmy losy play off. Na mistrzostwo pracowała cała czternastka zawodników. Mistrzów poznaje się nie po tym, kiedy grają dobrze, tylko kiedy cierpią. Od wtorku wznawiamy treningi. Teraz mamy pięć dni, by się przygotować do meczu z Turkami" – powiedział.
Jakub Popiwczak o trudnych momentach w sezonie
Popiwczak przyznał, że po pierwszym przegranym secie w finałowym meczu w drużynie zapanowała nerwowość, ale zespół miał już doświadczenie w wychodzeniu z takich sytuacji. Zaznaczył, że zwycięzców się nie osądza, a drużyna jest teraz najszczęśliwsza na świecie. Dodał, że aby coś wygrać w życiu, trzeba przetrwać trudne momenty i pokonać przeszkody, co zahartowało zawiercian.
Libero podkreślił, że w finałowej rywalizacji ani na chwilę nie czuł, że przeciwnik został całkowicie przełamany, ponieważ w pięciomeczowym finale nie można pozwolić sobie na rozprężenie. Zaznaczył, że Zawiercie czekało na ten tytuł wiele lat, a w drużynie panował ogromny głód, aby wreszcie stanąć na podium ze złotym medalem.
"Już parę razy w tym sezonie musieliśmy się pozbierać, więc trochę doświadczenia mamy. Nie będę ukrywał, było nerwowo. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek spotkania. Zwycięzców się nie sądzi. Fajnie, że możemy być najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Żeby w życiu coś wygrać, trzeba przetrwać trudne momenty, trzeba pokonać kłody pod nogami. My te kłody w sezonie mieliśmy i to nas hartowało. Dlatego świetnie smakuje zwycięstwo" – dodał.
Rozczarowanie Bogdanki LUK Lublin w finale
Aluron CMC Warta Zawiercie po raz trzeci z rzędu zagrał w finale, jednak w dwóch poprzednich podejściach uległ JSW Jastrzębskiemu Węglowi oraz Bogdance LUK. Tym razem udało im się odwrócić losy rywalizacji i sięgnąć po upragnione złoto. Kapitan Bogdanki LUK Lublin, Marcin Komenda, nie krył rozczarowania po przegranym finale, wskazując na wiele problemów, z którymi zespół zmagał się w sezonie.
Komenda podkreślił, że mimo trudności, drużyna dotarła do wielkiego finału i walczyła jak równy z równym z zespołem, który przez cały sezon prezentował fenomenalną grę. Uważał, że Zawiercianie zasłużyli na mistrzostwo swoją postawą, a jego drużyna dała z siebie wszystko, choć trudno było ocenić, czego dokładnie zabrakło. Lublinianie mieli swoje szanse w czwartym i piątym meczu.
"Mieliśmy wiele problemów w tym sezonie i to nie są wymówki. Po prostu nie wszystko się nam układało. Dotarliśmy do wielkiego finału. Walczyliśmy w nim jak równy z równym z zespołem, który przez cały sezon pokazał fenomenalną grę. Uważam, że Zawiercianie zasłużyli na mistrzostwo swoją postawą. My daliśmy z siebie wszystko. Może zabrakło niedużo, może dużo. Trudno to powiedzieć. Mieliśmy swoje szanse w czwartym i piątym meczu" – wyjaśnił.
Marcin Komenda docenia srebrny medal
Mimo rozczarowania z przegranego finału, Marcin Komenda zaznaczył, że Lublinianie powinni docenić zdobyty srebrny medal, który jest dowodem na to, że wykonali kawał dobrej roboty. Podkreślił, że choć rok temu zdobyli tytuł mistrzowski i chcieli go powtórzyć, to PlusLiga jest niezwykle wyrównana i silna, co sprawia, że każde miejsce na podium jest sukcesem.
Wypowiedź rozgrywającego Bogdanki LUK Lublin jasno wskazuje na świadomość siły polskiej ligi siatkówki, gdzie utrzymanie się na szczycie wymaga ciągłej, wytężonej pracy i perfekcyjnej formy przez cały sezon. Tytuł mistrza Polski dla Aluronu CMC Warta Zawiercie i srebrny medal dla Lublina są świadectwem wysokiego poziomu rozgrywek.
"Bo zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Oczywiście, skoro rok temu zdobyliśmy tytuł mistrzowski, to chcieliśmy to powtórzyć. Natomiast PlusLiga jest bardzo wyrównana i mocna" – zakończył rozgrywający.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.