Spis treści
Piłkarskie mistrzostwa świata i wyzwanie dla Brazylii
W miejscowości East Rutherford koło Nowego Jorku piłkarska reprezentacja Brazylii zagra o awans z Norwegią. Pięciokrotni mistrzowie globu uchodzą za wyraźnych faworytów tego spotkania. Największym wyzwaniem dla południowoamerykańskiej drużyny będzie odpowiednie zatrzymanie Erlinga Haalanda. Mierzący 195 cm napastnik angielskiego klubu Manchester City zdobył podczas tego turnieju już pięć bramek. Dokonał tego w zaledwie trzech występach, ponieważ w fazie grupowej przeciwko Francji otrzymał szansę na odpoczynek.
Zespół norweski staje przed historyczną szansą, ponieważ nigdy wcześniej nie dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata. Największy dotychczasowy sukces tej europejskiej reprezentacji miał miejsce na mundialu w 1998 roku. Wtedy Norwegowie dotarli do 1/8 finału, pokonując po drodze w fazie grupowej właśnie kadrę Brazylii 2:1. W obecnym składzie rywali zabraknie kontuzjowanego Lucasa Paquety, który opuści niedzielną rywalizację. Szkoleniowiec zasygnalizował jednak, że do gry po urazie powraca Raphinha.
- Wszyscy znają Haalanda. Nie muszę tłumaczyć moim obrońcom, jak gra. Znają go lepiej niż ja, ponieważ grali przeciwko niemu wielokrotnie - powiedział selekcjoner Brazylii Carlo Ancelotti.
- Musimy starać się nie dopuścić, żeby piłka do niego dotarła. Będziemy atakować, ale zawsze musi być ktoś, kto się do niego przyklei, aby nie dawać mu przestrzeni, bo wiemy, że jednym zagraniem może przesądzić o losach meczu – zaznaczył Guimaraes.
Kto wygra hitowy mecz w stolicy Meksyku?
Kolejne emocjonujące starcie odbędzie się o godzinie 2 czasu polskiego na legendarnym obiekcie w stolicy Meksyku. Miejscowa reprezentacja, która jest współgospodarzem turnieju, zmierzy się z zespołem narodowym Anglii. W europejskiej drużynie doskonale radzi sobie Harry Kane, mający na swoim koncie już pięć turniejowych trafień. Prawie 33-letni napastnik zdobył dwa decydujące gole w wygranym 2:1 spotkaniu 1/16 finału z Demokratyczną Republiką Konga. Z kolei Meksykanie przystępują do meczu po serii czterech zwycięstw z rzędu bez straty bramki.
Drużyna z Ameryki Północnej powalczy o trzeci w historii awans do ćwierćfinału przed własną publicznością. Anglia powraca z kolei na obiekt w Mexico City po raz pierwszy od bolesnej porażki 1:2 z Argentyną w 1986 roku. Media informują, że spotkanie może zostać rozegrane o sześć godzin wcześniej z powodu ryzyka gwałtownych burz. Zwycięzcy obu niedzielnych rywalizacji spotkają się 11 lipca w ćwierćfinale w amerykańskim mieście Miami. Cały turniej mistrzowski zakończy się oficjalnie 19 lipca.
- Nie przybyliśmy tutaj po zemstę, lecz po to, aby pisać własne rozdziały. Jesteśmy w dobrych nastrojach i gotowi na to starcie - zapowiedział.
- To mecz, o którym wszyscy marzyli, zmierzenie się z Anglią w 1/8 finału na tym stadionie – podkreślił pomocnik Alvaro Fidalgo.
- Prawdopodobnie jedno z najważniejszych spotkań, w jakich kiedykolwiek wystąpimy jako piłkarze. Wiemy, że oni mają świetnych zawodników na każdej pozycji. Będą bardzo groźnymi przeciwnikami - dodał.