Damian Żurek bliski medalu na Igrzyskach 2026. Co zadecydowało o braku podium?

Polski panczenista Damian Żurek podczas olimpijskiej rywalizacji w Mediolanie dwukrotnie zajął czwarte miejsce, co wywołało dyskusje. Trener Wiesław Kmiecik ocenia, że mimo braku medalu, **czwarte miejsce Damiana Żurka** na dystansach sprinterskich to nie porażka, a świadectwo jego wielkiego potencjału i rozwoju polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Szczegóły występów, które doprowadziły do tych wyników, wciąż pozostają przedmiotem analiz.

Damian Żurek bliski medal.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Widoczne są nogi osoby w ciemnoniebieskim stroju i czarnych butach do jazdy po lodzie, w dynamicznym ujęciu z bliska. Lewy but, z długim, złotawym ostrzem, energicznie ślizga się po lodzie, rozpryskując drobinki lodu. Prawe kolano i dolna część nogi są widoczne w tle, również w ciemnoniebieskim stroju. Odbite światło tworzy białe i szare smugi na tafli lodu, które układają się w zakrzywione wzory, podkreślając ruch.

Występ Damiana Żurka na Igrzyskach 2026

Damian Żurek, zaliczany do grona faworytów olimpijskiej rywalizacji, dwukrotnie uplasował się tuż za podium. W sobotnim wyścigu na sprinterskim dystansie 500 metrów zajął czwarte miejsce, tracąc do brązowego medalu zaledwie 0,09 sekundy. Wcześniej, w środę, polski panczenista był również czwarty na dystansie 1000 metrów, gdzie od podium dzieliło go jedynie 0,07 sekundy.

Jak przyznał w rozmowie z PAP trener Wiesław Kmiecik, który w przeszłości prowadził między innymi mistrza olimpijskiego Zbigniewa Bródkę, medal Żurka na 500 metrów był w zasięgu. O jego braku zadecydowały detale oraz przeszkody na torze. Finisz okazał się kluczowy w tak zaciętej rywalizacji sprinterskiej.

"Damian świetnie otworzył ten bieg i 100 metrów w jego wykonaniu było bardzo dobre. A to przecież nie jest jego najmocniejszą stroną. Trzeba natomiast przeanalizować, co zdarzyło się później, bo słynie z tego, że rundę zawszę ma na wysokim poziomie. Tu jednak aż tak dobrze nie było. Na gorąco wydaje się, że na wirażu jechał zbyt daleko od linii, a do tego Holender przeszkodził mu w finiszu. Był bardzo blisko i Damian to czuł, a to wszystko kosztuje ułamki sekundy" – tłumaczył doświadczony szkoleniowiec.

Potencjał Żurka i rozwój łyżwiarstwa w Polsce

Były klubowy trener Żurka w Pilicy Tomaszów Mazowiecki podkreślił, że czwartego miejsca, szczególnie w tak wymiernej dyscyplinie jak łyżwiarstwo szybkie, nie należy traktować jako porażki. Oczywiście, zawsze szkoda, kiedy medal jest w zasięgu, ale trener Kmiecik tak nie uważa. Te czwarte miejsca pokazują wielki potencjał zawodnika.

Szkoleniowiec zaznaczył, że wiek Damiana Żurka predysponuje go do myślenia o medalu w kolejnych igrzyskach olimpijskich. Jak mówił, sprinter będzie miał wówczas 30 lat, czyli tyle, ile Zbigniew Bródka, gdy zdobywał mistrzostwo olimpijskie w Soczi (2014). Żurek to prawdziwy talent, który znacznie się rozwinął.

"Oczywiście, zawsze szkoda, kiedy medal jest w zasięgu, dlatego tak się przyjęło mówić, że czwarte jest dla sportowca najgorsze. Ale ja tak nie uważam. Te czwarte miejsca pokazują, że Damian ma wielki potencjał, a Polska znów liczy się w łyżwiarstwie szybkim. Każde miejsce w dziesiątce na igrzyskach olimpijskich świadczy o tym, że trenuje się prawidłowo, że dyscyplina się rozwija i w tej chwili jesteśmy sportem numer jeden w zimowych dyscyplinach" – przekonywał Kmiecik.

Rekordy olimpijskie i zwycięzcy wyścigu

Wyścig na 500 metrów był bardzo szybki, o czym świadczy rekord olimpijski ustanowiony przez zwycięzcę. Amerykanin Jordan Stolz czasem 33,77 pobił dotychczasowy rekord, co potwierdzało wysoką rangę zawodów. Holender Jenning de Boo był o 0,11 sekundy wolniejszy, natomiast Kanadyjczyk Laurent Dubreuil wywalczył brązowy medal z czasem 34,26 sekundy.

Wcześniej, w swoim przejeździe, Laurent Dubreuil również poprawił rekord olimpijski, co wskazuje na wyjątkowe tempo rywalizacji. Początkowe opinie, że lód w Mediolanie nie jest zbyt szybki, nie znalazły potwierdzenia w tym emocjonującym wyścigu. Ostateczne rezultaty świadczą o doskonałych warunkach panujących na torze.

"Stolz i Holender Jenning de Boo pojechali rewelacyjnie, ale klasę pokazał też trzeci Kanadyjczyk Laurent Dubreuil, który wcześniej w swoim przejeździe też poprawił rekord olimpijski. Mówiło się, że lód w Mediolanie nie jest zbyt szybki, ale jednak w tym wyścigu okazało się inaczej" – zauważył.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.