Awans reprezentacji Anglii w MŚ 2026. Co rozwścieczyło trenera po meczu?

Piłkarska reprezentacja Anglii awansowała do półfinału MŚ 2026 po niezwykle trudnym spotkaniu w Miami. Chociaż reprezentacja Anglii ostatecznie wywalczyła upragniony wynik, szkoleniowiec nie krył ogromnego rozczarowania postawą swoich zawodników. Co dokładnie wydarzyło się na boisku?

Nogi piłkarzy walczących o piłkę na błotnistej murawie. O awansie Anglii do półfinału MŚ przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Nogi piłkarzy walczących o piłkę na błotnistym boisku podczas meczu.

Anglia w półfinale mistrzostw świata 2026

Rozegrany w Miami ćwierćfinałowy pojedynek przyniósł kibicom wiele sportowych emocji. Zespół Thomasa Tuchela pokonał po dogrywce rewelację turnieju, wygrywając ostatecznie z Norwegią 2:1. Bohaterem spotkania został Jude Bellingham, który zdobył obie bramki dla triumfatorów. Niemiecki szkoleniowiec zwycięzców przyznał, że rezultat jest satysfakcjonujący ze względu na ostateczny awans. Mimo sukcesu trener zdecydował się na surową ocenę stylu gry swoich podopiecznych na tym etapie rywalizacji.

Drużyna z Wysp Brytyjskich przez długi czas nie potrafiła narzucić rywalom własnych warunków gry. Mimo przewagi w posiadaniu piłki zawodnicy popełniali proste błędy, co skrupulatnie wykorzystywali świetnie zorganizowani przeciwnicy. Ostateczny triumf wymagał od piłkarzy ogromnego nakładu sił i nieustępliwej walki do ostatnich minut. Angielski zespół musi teraz szybko zregenerować siły przed kolejnym ważnym wyzwaniem. Od awansu do ścisłego finału światowego czempionatu dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo.

- Wynik jest fantastyczny. Awansowaliśmy do ostatniej czwórki turnieju. To niesamowite, ale nie jestem zadowolony z występu zespołu – przyznał Tuchel.

- Bardzo utrudnialiśmy sobie życie naszą grą. Byliśmy niechlujni, zbyt ostrożni, popełnialiśmy dużo błędów technicznych. Nie byliśmy wystarczająco szybcy i powtarzalni. Mieliśmy dziś szczęście. Musimy się poprawić, ale teraz czas na świętowanie i delektowanie się tą chwilą. Przed nami trzy dni - dodał.

- Nikt tego nie kwestionuje. Jestem pod wrażeniem ich pracy i zaangażowania. Tego, że wierzą w siebie. Również tego, że pokonali przeciwności losu, wytrwali i znaleźli sposób na zwycięstwo. To naprawdę najwyższy poziom – zaznaczył niemiecki szkoleniowiec.

- Nigdy nie dostaną za to wystarczająco dużo pochwał, ale jestem też trenerem i myślę, że możemy grać lepiej. Ogólnie rzecz biorąc, nie uważam, żeby to był mecz na wysokim poziomie. Już wcześniej prezentowaliśmy lepsze wyniki - dodał.

Czy technologia VAR wypaczyła wynik meczu?

Reprezentacja Skandynawii przed spotkaniem z Anglią wyeliminowała między innymi utytułowaną Brazylię, zdobywając ogromną sympatię kibiców z całego globu. Był to ich pierwszy występ na mundialu od pamiętnego turnieju w 1998 roku. Selekcjoner Stale Solbakken był wyraźnie dumny ze swoich piłkarzy, choć podczas pucharowego meczu doszło do niezwykle kontrowersyjnych zdarzeń. Sędziowie anulowali bramkę dla Norwegii po weryfikacji wideo, dopatrując się wcześniejszego odepchnięcia rywala przez Erlinga Haalanda. Decyzja arbitra wywołała spore emocje wśród zawodników przegranego zespołu.

Największe dyskusje wzbudziła jednak bramka wyrównująca dla Anglików w doliczonym czasie pierwszej połowy. Zespół norweski sugerował, że piłka zmieniła tor lotu po uderzeniu w przewód kamery zawieszonej nad stadionem. Działacze światowej federacji piłkarskiej szybko opublikowali oficjalny komunikat, który jednoznacznie zdementował te oskarżenia na podstawie twardych danych. Wbudowany w piłkę nowoczesny czujnik technologiczny nie zarejestrował żadnego niepożądanego kontaktu z przeszkodą. Turniejowe zmagania wkraczają teraz w decydującą i najważniejszą fazę rozgrywek dla pozostałych ekip.

- Graliśmy na najwyższym poziomie, ale drobiazgi nie były dzisiaj po naszej stronie. Takie jest życie, teraz musimy trochę odetchnąć – powiedział Solbakken.

- To jest najwyższy poziom, wyżej już się nie da. Mieliśmy kilka problemów na początku meczu, w pierwszych 20 minutach, ale naprawdę chylę czoła przed chłopakami – podkreślił 58-letni selekcjoner.

- Mam nadzieję, że lato 2026 roku było dla wszystkich (w kraju - PAP) dobre i że razem zrobiliśmy coś dobrego. Mieliśmy fantastyczne wsparcie ze strony całej Norwegii i sprostaliśmy oczekiwaniom, z czego jestem naprawdę dumny. Powiedzieliśmy, że damy z siebie wszystko, kiedy awansujemy na mundial po wspaniałych kwalifikacjach. I udało nam się to zrobić – dodał.

- Było dziś wiele sytuacji. Cóż, może wiele z nich już widzieliśmy na mundialu, więc takie rzeczy się zdarzają. Chcemy po prostu życzyć Anglii powodzenia w dalszej części turnieju – powiedział Solbakken.

- Piłka spadła prosto z góry, więc zmieniła kierunek. To spowodowało nieporozumienie wśród naszych zawodników. Ale nic nie możemy z tym zrobić. Nie sądzę, żebyśmy zagrali ten mecz jeszcze raz. Tak to wygląda - dodał.