Prognoza pogody na zimę 2026/2027. Anomalie i arktyczne mrozy uderzą w Europę

Znamy już pierwsze długoterminowe przewidywania meteorologów dotyczące zimy na przełomie 2026 i 2027 roku. Wyłaniający się z nich obraz sugeruje nadejście niezwykle interesującego sezonu, w którym dominować będą gwałtowne zjawiska atmosferyczne. Synoptycy ostrzegają przed gigantycznymi kontrastami, zapowiadając zarówno fale siarczystego mrozu, jak i nieoczekiwane, ciepłe okna pogodowe.

Ośnieżone krzewy i drzewa w zimowym krajobrazie. O prognozach pogody na zimę 2026/2027 przeczytasz w Eska.
Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Zimowy krajobraz z całkowicie zasypanym śniegiem terenem. Dolną połowę kompozycji zajmuje płaska, biała powierzchnia pokryta świeżym puchem. W środkowej części widoczne są niskie krzewy i zarośla, również obficie pokryte białym śniegiem, tworzącym grube czapy na gałęziach. Za nimi, w tle, znajduje się gęsty las z drzewami o nagich, ciemnych gałęziach, które kontrastują z białym śniegiem i jasnym, jednolitym, szarym niebem rozciągającym się nad całością.
  • Nadchodzący sezon zimowy na przełomie 2026 i 2027 roku zaprezentuje niezwykłą huśtawkę termiczną, a wstępne modele meteorologiczne wskazują na bardzo nagłe skoki temperatur.
  • Ekstremalnie silne zjawisko El Niño w połączeniu z zaburzeniami wiru polarnego mogą wypchnąć znad Arktyki lodowate powietrze wprost nad Stary Kontynent, nawet jeśli początek sezonu będzie dość ciepły.
  • Warto już teraz sprawdzić terminy spodziewanych ataków siarczystych mrozów, aby odpowiednio przygotować się na te gwałtowne i niebezpieczne zjawiska atmosferyczne.
Quiz. Pamiętasz była jesień... czyli quiz o polskich piosenkach z jesienią w tle. Jeśli odpowiesz na 8. pytanie, zasługujesz na bukiet z kolorowych liści
Pytanie 1 z 10
„Pamiętasz była jesień”, to klasyk jesiennej piosenki. Jak nazywa się hotelik w utworze śpiewanym przez Sławę Przybylską?

Pogoda na zimę 2026/2027. Synoptycy ostrzegają przed potężnym El Niño

Eksperci od klimatu od dłuższego czasu obserwują tendencję do występowania coraz cieplejszych miesięcy zimowych z minimalną ilością białego puchu. Specjaliści traktują ten proces jako nieodłączny skutek globalnego ocieplenia, sugerując rychły koniec tradycyjnych mrozów. Zeszłoroczny styczeń przełamał jednak ten schemat, przypominając mieszkańcom Polski o prawdziwie surowej aurze. Nad wieloma regionami przeszły wtedy wyjątkowo intensywne burze śnieżne, a gruba pokrywa białego puchu leżała na ulicach przez długie tygodnie. Zbliżający się sezon 2026/2027 stawia przed nami pytanie o powtórkę z tej mroźnej rozrywki.

Meteorolodzy zaznaczają, że przewidywania tworzone z tak dużym wyprzedzeniem bywają mylne, jednak aktualne dane z różnych źródeł wykazują niezwykłą zbieżność. Badacze z renomowanego portalu Severe Weather Europe (SWE) podkreślają, że nadchodzące miesiące zimowe przyniosą wyjątkowo dynamiczną aurę, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji. Głównym winowajcą zamieszania ma być anomalia El Niño, polegająca na drastycznym wzroście temperatury wód południowego Pacyfiku, co bezpośrednio rzutuje na globalne układy ciśnień. Według ekspertów z SWE tegoroczne zjawisko może pobić wszelkie dotychczasowe rekordy intensywności. W grudniu czeka nas zatem przedwiośnie, a padający rzadko śnieg natychmiast zamieni się w wodę. Z kolei styczeń 2027 roku przyniesie temperatury znacznie przekraczające wieloletnią normę oraz ulewne deszcze. Prawdziwe uderzenie mrozu i potężne śnieżyce mają nadejść dopiero w lutym, całkowicie destabilizując sytuację pogodową w regionie.

Arktyczny wir polarny zadecyduje o śnieżycach w 2027 roku

Kluczowym elementem wpływającym na aurę w naszej części globu pozostaje sytuacja na dalekiej Północy. Uwaga klimatologów skupia się obecnie na wirze polarnym, czyli potężnym układzie wiatrów wiejących w stratosferze na wysokości od 10 do 50 kilometrów nad ziemią. Ten gigantyczny pierścień formuje się zazwyczaj jesienią, osiągając maksymalną siłę w najchłodniejszych miesiącach roku. Jego zadaniem jest utrzymywanie lodowatych mas nad biegunem, dlatego każda jego destabilizacja wywołuje pogodowy chaos na południu. Najnowsze wyliczenia bazujące na modelach Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) pokazują, że system ten początkowo będzie funkcjonował bez zarzutu. Sytuacja ulegnie drastycznej zmianie na przełomie stycznia i lutego 2027 roku, kiedy stratosferyczna cyrkulacja gwałtownie wyhamuje, otwierając drogę dla mroźnego powietrza. Wówczas ekstremalne, arktyczne chłody mogą z łatwością wedrzeć się nad kontynent europejski.

Zima stulecia w Polsce. Historyczne mrozy i paraliż państwa

Przed nadejściem ery powszechnej elektryfikacji najzimniejsza pora roku stanowiła dla mieszkańców wsi ogromne wyzwanie i wymagała gromadzenia potężnych zapasów żywności. Choć ubiegłe stulecie przyniosło postęp technologiczny, natura regularnie udowadniała swoją niszczycielską moc. Najlepszym tego przykładem pozostaje legendarny sezon 1978/1979, kiedy to termometry wskazywały oszałamiające 30 stopni poniżej zera. Kataklizm rozpoczął się w sylwestrową noc, następując tuż po relatywnie ciepłym grudniu. Błyskawicznie rosnące zaspy całkowicie zablokowały szlaki komunikacyjne, wymuszając zamknięcie placówek oświatowych. Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że skute grubym lodem wody gdańskiego portu uwięziły dwie ogromne jednostki pływające. Trzaskający mróz i nieustające zamiecie paraliżowały Polskę przez cały styczeń, ustępując dopiero w pierwszych dniach marca.

Wspomniana anomalia z lat siedemdziesiątych nie stanowi jednak odosobnionego przypadku w kronikach meteorologicznych. Prawdziwy rekord padł 10 lutego 1929 roku w Żywcu, gdzie aparatura pomiarowa wskazała zatrważające minus 40,6 stopnia Celsjusza. Naukowcy uznają tamten miesiąc za absolutnie najchłodniejszy okres w całej historii prowadzenia krajowych statystyk klimatycznych. W wielu aglomeracjach notowano wówczas spadki do minus 30 i minus 40 stopni, co zmusiło władze Uniwersytetu Jagiellońskiego do przerwania działalności dydaktycznej. Podobnie ekstremalne warunki panowały na przełomie 1939 i 1940 roku, dokładając obywatelom cierpień w okupowanym kraju. W nowożytnej historii szczególnie zapisała się natomiast przedłużająca się zima z 2013 roku. Choć nie obfitowała ona w rekordowe mrozy, to w trakcie świąt wielkanocnych na przełomie marca i kwietnia ulice zasypały monstrualne ilości śniegu. Wierni udający się do kościołów musieli przedzierać się przez gigantyczne, białe zaspy.

Zima w bydgoskim zoo

ROLKI