Marcin Romanowski oraz Zbigniew Ziobro, korzystając z politycznego azylu, przebywają obecnie na terytorium Węgier. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie planowali dobrowolny powrót do kraju lub przeprowadzkę w inne miejsce. Ich sytuacja może jednak ulec drastycznej zmianie w związku z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech.
Peter Magyar, stojący na czele opozycyjnej partii Tisza, nie ukrywa swoich zamiarów względem przedstawicieli polskiej prawicy. Polityk zadeklarował, że ewentualne przejęcie władzy przez jego ugrupowanie będzie oznaczało natychmiastową ekstradycję obu mężczyzn.
Jeśli nadal tu będą, gdy rząd Tiszy zostanie sformowany, dokonamy ich ekstradycji pierwszego dnia - zapowiedział węgierski polityk.
Lider węgierskiej opozycji przewiduje, że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie będą czekać na rozwój wypadków. Jego zdaniem, w obliczu niekorzystnych zmian politycznych w Budapeszcie, sami zdecydują się na wyjazd, obierając kurs na wschód. Magyar zasugerował, że nowym schronieniem dla Polaków może stać się Białoruś albo nawet Rosja: - Myślę, że pojadą do Mińska albo do Moskwy - ocenił Magyar.
Niedawno doszło do spotkania Petera Magyara z Donaldem Tuskiem podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Szef polskiego rządu opublikował w mediach społecznościowych wspólną fotografię, opatrując ją wymownym komentarzem dotyczącym politycznych aspiracji obu stolic.
Niektórzy chcieli zrobić z Warszawy Budapeszt. Dziś Budapeszt chce być jak Warszawa - napisał Donald Tusk.
Węgierski polityk ocenił rozmowę z polskim premierem jako bardzo udaną. Obaj politycy zgodzili się, że w przypadku zmiany władzy na Węgrzech, konieczna będzie ścisła współpraca nad odbudową relacji, w tym rewitalizacja formatu Grupy Wyszehradzkiej.
Na doniesienia o spotkaniu i słowach Magyara błyskawicznie zareagował Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości za pośrednictwem serwisu X wystosował serię pytań do węgierskiego polityka. Ziobro zarzucił mu manipulację i brak wiedzy o realnej sytuacji gospodarczej w Polsce, wskazując m.in. na drastyczne różnice w cenach energii między oboma krajami oraz niespełnione obietnice wyborcze obecnego polskiego rządu.
- Peter, czy powiedziałeś Węgrom całą prawdę? Czy powiedziałeś im, że dziś – dzięki polityce Viktora Orbána – ceny energii na Węgrzech są trzy razy niższe niż w Polsce za rządów Tuska? Czy opisał Pan jak faktycznie wygląda Polska po dwóch latach jego rządów? (...) Bo łatwo jest latać po Europie, spotykać się ze znajomymi z Europejskiej Partii Ludowej, pokazywać idealne uśmiechy do kamer i cieszyć się oklaskami - ocenił.