Spis treści
Sławomir Mentzen nie chce już kategorycznie zamykać się na żadne sojusze przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Konfederacja może po wyborach współpracować z ugrupowaniami, które zgodzą się na jej warunki. O ewentualnej współpracy zadecyduje przede wszystkim zbieżność programów, a kluczową kwestią pozostają dla Konfederacji podatki. Wynika to z wypowiedzi Mentzena podczas spotkania z sympatykami w Krakowie.
Co ciekawe, Mentzen nie wymienił ani jednej partii, z którą mógłby stworzyć rząd, nie zasugerował też, że toczą się jakieś kuluarowe rozmowy. Jego słowa pokazują jednak zmianę strategii Konfederacji. Partia zostawia sobie szerokie pole manewru przed kampanią wyborczą i ewentualnymi negocjacjami.
Sławomir Mentzen stawia warunki. Podatki na pierwszym planie
Dla lidera Nowej Nadziei nazwa potencjalnego koalicjanta zeszła na dalszy plan. Najważniejszy stał się program. A ten w przypadku Konfederacji od lat opiera się na uproszczeniu systemu podatkowego, obniżeniu podatków i ograniczeniu wydatków państwa.
Ta elastyczność Mentzena może okazać się kluczowa, jeśli po wyborach parlamentarnych nie będzie wyraźnego zwycięzcy. Jeżeli żadna z głównych sił politycznych nie będzie miała większości, głosy Konfederacji mogą zaważyć na tym, kto stworzy rząd.
Podobny przekaz płynie ze strony Wojciecha Machulskiego. Rzecznik Konfederacji podkreślał w przeszłości, że partia nie planuje startu ze wspólnych list. Jednocześnie zaznaczył, że ewentualny udział w koalicji rządzącej jest uzależniony od gwarancji realizacji ich sztandarowych postulatów politycznych i uzyskania realnego wpływu na rządzenie.
Jeszcze niedawno Mentzen mówił inaczej. Padły konkretne nazwiska
Obecne stanowisko Sławomira Mentzena znacząco różni się od jego słów z kwietnia. Wtedy jednoznacznie wykluczał możliwość współpracy z Donaldem Tuskiem, Jarosławem Kaczyńskim oraz Lewicą. Teraz nie wskazuje już palcem z kim na pewno nie utworzy rządu, ale skupia się na warunkach, które musi spełnić przyszły koalicjant.
Dogadam się z tymi, którzy je zrealizują – zadeklarował Mentzen, odnosząc się do postulatów swojego ugrupowania. Chwilę później postawił granicę: – Nie jestem zainteresowany żadną koalicją, która nie będzie realizowała naszych postulatów.
Zmiana retoryki nie musi oznaczać, że Mentzen wycofał się ze swoich wiosennych deklaracji. Pokazuje jednak ewolucję przekazu Konfederacji. Pytanie „z kim koalicja?” zastępuje „na jakich warunkach koalicja?”. To pozwala Konfederacji na zachowanie dystansu wobec innych partii, a jednocześnie budowanie narracji, że ewentualne poparcie dla rządu będzie obwarowane realizacją jej obietnic wyborczych.
Mentzen uderza w Morawieckiego. Nie wierzy w jego obietnice
Choć Mentzen zostawia otwartą furtkę do rozmów, nie rezygnuje z ostrej krytyki politycznych oponentów. Na jubileuszowym, setnym spotkaniu „Mentzen Grilluje” przy Rondzie Mogilskim w Krakowie, zaatakował byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Sławomir Mentzen zarzucił Morawieckiemu hipokryzję, wytykając mu, że kreuje się na nową siłę, chociaż przez lata stał na czele rządu i firmował jego decyzje. Lider Konfederacji otwarcie powiedział, że nie wierzy w obietnice byłego szefa rządu PiS dotyczące reform podatkowych i cięć wydatków.
Ta krytyka Morawieckiego w połączeniu z deklaracją otwartości na koalicje to interesujący sygnał dla polskiej prawicy. Mentzen nie zamyka drzwi, ale pokazuje, że negocjacje nie będą łatwe, a on sam nie zamierza milczeć w sprawach, w których nie zgadza się z potencjalnymi koalicjantami.
Konfederacja szykuje się na powyborcze rozdanie
Ostatnie wypowiedzi Mentzena nie są zapowiedzią sojuszu z konkretną partią. To raczej określenie strategii negocjacyjnej Konfederacji przed wyborami: żadnych deklaracji poparcia z góry, ale jasne oczekiwania i własny zestaw warunków.
Najważniejszym kryterium pozostaje realizacja obietnic wyborczych, ze szczególnym uwzględnieniem postulatów podatkowych. Sławomir Mentzen zostawia sobie dużo przestrzeni do manewru. Kto ostatecznie stanie się jego koalicjantem – o ile w ogóle do takiego sojuszu dojdzie – pokażą dopiero wyniki wyborów i układ sił w nowym parlamencie.