Przygotowania do świąt byłego ministra
Tegoroczne święta wielkanocne Przemysław Czarnek zamierza spędzić w spokojnej, domowej atmosferze w gronie najbliższych. Zanim jednak polityk Prawa i Sprawiedliwości zasiądzie do uroczystego śniadania, musiał osobiście zmierzyć się z obecnymi cenami produktów spożywczych na sklepowych półkach. Znany z konserwatywnych poglądów poseł konsekwentnie unika poszukiwania oszczędności i promocji w wielkich hipermarketach.
Przemysław Czarnek wspiera lokalny handel
Wszystko kupuję w małych, lokalnych sklepach w mojej najbliższej okolicy. Wspieranie rodzimego handlu jest dla mnie ważne, ale gołym okiem widać, co dzieje się z cenami – opowiada nam poseł.
Poseł stawia na tradycyjne, polskie potrawy wielkanocne. W jego sprawunkach znalazły się przede wszystkim wyroby wędliniarskie, klasyczne baby, żur oraz obowiązkowe cukrowe ozdoby. Na liście świątecznych zakupów nie mogło zabraknąć również słodkich wypieków.
Obowiązkowy jest mazurek! Od kroję z niego kawałek, który trafi prosto do koszyczka ze święconką – dodaje Czarnek.
Paragony grozy Przemysława Czarnka
Były szef resortu edukacji musiał dokładnie podsumować swoje wydatki. Przedstawione przez parlamentarzystę kwoty pokazują wyraźnie skalę podwyżek. Za główne produkty na wielkanocny stół polityk zapłacił 216 złotych, natomiast dodatkowe, drobniejsze sprawunki kosztowały go kolejne 145 złotych. Okres przedświąteczny to dla niego również czas zadumy i pamięci o zmarłych.
Na grób bliskich kupiłem stroik przygotowany z tulipanów i bukszpanu. Kosztował 85 zł – wylicza polityk i narzeka, że w tym roku za świąteczne zakupy zapłacił 10-30 proc. więcej niż przed rokiem - przyznaje.