Prognozy największych amerykańskich stacji telewizyjnych wskazują na ogromny sukces Partii Demokratycznej w wyborach połówkowych. Według wyliczeń CNN oraz NBC ugrupowanie to zmierza po większość w Izbie Reprezentantów, gdzie może liczyć na 244 mandaty przy 191 dla rywali. Jeszcze większe zaskoczenie przyniosły wyniki do Senatu USA, ponieważ reprezentanci demokratów zwyciężyli w tak ważnych stanach jak Ohio, Kansas, Iowa oraz przede wszystkim w Teksasie. Ostatnie z tych rozstrzygnięć komentatorzy traktują jak prawdziwą polityczną bombę. Przez trzy dekady stan ten pozostawał niezdobytą twierdzą Republikanów, a przełamanie ich monopolu przez demokratę Jamesa Talarico zwiastuje poważne przetasowania na amerykańskiej scenie politycznej.
Niezwykły potencjał 37-letniego polityka dostrzega dr hab. Krzysztof Wasilewski. Znany amerykanista z Politechniki Koszalińskiej ocenił w rozmowie z portalem o2.pl, że James Talarico może zrobić karierę na miarę Baracka Obamy i w przyszłości powalczyć o fotel prezydenta. „Talarico pokazał talent polityczny i jest w stanie łączyć ludzi o różnych poglądach. Scala centrum, prawą i mainstreamową część Partii Demokratycznej. Nie jest też tak skrajnie lewicowy jak El-Sayed. Myślę, że Talarico ma otwartą drogę do startu w prawyborach prezydenckich. Może zostać kandydatem demokratów. Warunek jest jeden. Musi zdobyć mandat” – przekonywał ekspert jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników głosowania.
Życiorys urodzonego 17 maja 1989 roku polityka obfitował w trudne momenty, a za jego wychowanie odpowiadała wyłącznie samotna matka. Przeciwności losu nie przeszkodziły mu jednak w ukończeniu prestiżowych studiów na University of Texas oraz na Harvardzie. Przed pełnym zaangażowaniem się w politykę uczył w szkole publicznej i kierował organizacją non-profit, która działała na rzecz reformy edukacji. W 2018 roku został najmłodszym członkiem stanowej Izby Reprezentantów w Teksasie. Zasiadał w niej przez cztery kadencje, skupiając się głównie na modernizacji systemu szkolnictwa. Jego rosnące wpływy szybko zauważył Donald Trump, który nazwał go „ekstremistą” i złośliwie przekręcał jego nazwisko na „Talafreako”, co nawiązywało do angielskiego słowa „freak” oznaczającego dziwaka.
Istotną rolę w publicznym wizerunku nowego senatora odgrywa religia. Choć ukończył on studia teologiczne, co zwykle kojarzy się z konserwatyzmem, wyróżnia się na amerykańskiej scenie politycznej niezwykle otwartym podejściem do kwestii społecznych. Polityk prezentuje zdecydowanie liberalne stanowisko w sprawie aborcji oraz praw osób LGBT. Podczas swojego wystąpienia „po odzyskaniu Teksasu” przywołał biblijną opowieść o pojedynku Dawida z Goliatem i podkreślił, że to głosujący obywatele okazali się jego „procą”.