Spis treści
Jak niż wpłynie na temperaturę
Według najnowszych danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej sytuacja baryczna nad kontynentem ulega bardzo wyraźnej przebudowie. Polska znajdzie się pod silnym wpływem rozległego układu niżowego z głównym ośrodkiem ulokowanym w rejonie Morza Białego. Układy niskiego ciśnienia będą znajdować się również nad Litwą, Łotwą i Białorusią, a także na południu Europy nad terytorium Grecji, Włoch i Hiszpanii. Z północnego zachodu zacznie wdzierać się coraz chłodniejsze oraz bardzo wilgotne powietrze polarne morskie. Zmiana mas powietrza odczuwalna będzie przede wszystkim poprzez znaczny spadek temperatur we wszystkich regionach. Jedynie południowe i południowo-zachodnie krańce Polski pozostaną w zasięgu słabego klina wyżowego, który niestety nie powstrzyma fali chłodu.
W poniedziałek zachmurzenie systematycznie wzrośnie do umiarkowanego i dużego na przeważającym obszarze całego państwa. Przelotne opady deszczu ominą jedynie południowo-wschodnie województwa naszej ojczyzny, gdzie utrzyma się nieco bardziej stabilna aura. Suma opadów na większości terytorium wyniesie do 10 milimetrów, jednak w północnych regionach podczas burz spaść może punktowo nawet do 30 milimetrów deszczu. Temperatura maksymalna ukształtuje się na poziomie od zaledwie 17 stopni na północnym zachodzie i w rejonach podgórskich, do 23 stopni Celsjusza na południu. W centrum termometry wskażą w okolicach 20 stopni Celsjusza. Wiatr z kierunków zachodnich nad morzem w porywach osiągnie 55 kilometrów na godzinę, a w wyższych partiach Sudetów rozpędzi się do 70 kilometrów na godzinę.
Kiedy wystąpią najsilniejsze burze
Noc z poniedziałku na wtorek absolutnie nie przyniesie uspokojenia dynamicznych zjawisk atmosferycznych w północnej części kraju. Nad wybrzeżem i w rejonie północno-wschodnim prognozowane są intensywne wyładowania atmosferyczne, które mogą stanowić poważne zagrożenie. Suma opadów podczas tych nocnych komórek burzowych może lokalnie przekroczyć 20 milimetrów wody. W strefie brzegowej wiatr mocno przybierze na sile, zwłaszcza w rejonie Półwyspu Helskiego, gdzie porywy bez problemu osiągną 70 kilometrów na godzinę z kierunków zachodnich oraz północno-zachodnich. Temperatury minimalne gwałtownie spadną do przedziału od 11 do 15 stopni, a na terenach podgórskich Karpat zanotujemy minimalnie zaledwie od 7 do 10 stopni Celsjusza.
Wtorkowy dzień charakteryzować się będzie dużą ilością ciężkich chmur, z których systematycznie i przelotnie będzie padał deszcz. Gwałtowne burze z silniejszym wiatrem i ulewami rzędu 20 milimetrów utrzymają się głównie w regionach położonych na północnym wschodzie. Słupki rtęci nie przekroczą poziomu od 17 do 21 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie całego dnia. Najchłodniej będzie na północy oraz na Podhalu, gdzie odnotujemy w okolicach 16 stopni Celsjusza, co stanowi dużą anomalię termiczną na tle tradycyjnego polskiego lata. Zarówno wysoko w górach, jak i w trakcie przechodzenia burz, wiatr może wiać z prędkością dochodzącą odpowiednio do 70 oraz 60 kilometrów na godzinę, utrudniając poruszanie się po otwartym terenie.
Jaka będzie aura w stolicy
Sytuacja meteorologiczna w Warszawie wprost odzwierciedla ogólnokrajowe, niezwykle silne załamanie pogody związane z napływem mas powietrza polarnego morskiego. W poniedziałkowe popołudnie barometry w stołecznym mieście pokażą ciśnienie wynoszące dokładnie 1004 hektopaskale i zaczną systematycznie spadać. Mieszkańcy muszą przygotować się na duże i umiarkowane zachmurzenie oraz regularne, uciążliwe opady deszczu. Temperatura w najcieplejszym momencie dnia na stołecznych ulicach osiągnie pułap 22 stopni Celsjusza. Umiarkowany i okresami dość porywisty wiatr zachodni znacząco potęguje odczucie napływającego z północnych rejonów przejmującego chłodu.
Kolejna doba w centralnej części państwa to dalsza, niezachwiana dominacja potężnych układów niskiego ciśnienia docierających znad wschodniej Europy. We wtorek w stolicy przewiduje się przelotne, lecz intensywne ulewy, a na niebie mogą pojawić się niespodziewane i groźne wyładowania atmosferyczne. Punktowe kumulacje opadów w trakcie przechodzenia najsilniejszych komórek konwekcyjnych osiągną wartości do 10 milimetrów na metr kwadratowy powierzchni. Maksymalne wskazania termometrów w ciągu dnia zatrzymają się na 18 stopniach Celsjusza. Chwilami silny, północno-zachodni wiatr w porywach dochodzących do 60 kilometrów na godzinę przypomni mieszkańcom bardziej o późnej jesieni, niż środku letnich wakacji.