Zmiana mas powietrza nad krajem
Z danych udostępnionych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że warunki atmosferyczne w Polsce są obecnie kształtowane przez starcie dwóch odmiennych układów. Znaczna część terytorium naszego państwa pozostaje pod wyraźnym wpływem wyżu zlokalizowanego na pograniczu Ukrainy i Rumunii, co gwarantuje wyjątkowo stabilną aurę. Jedynie zachodnie obszary Polski odczuwają już pierwsze oddziaływania zatoki niżowej powiązanej z rozległym frontem z centrum nad Morzem Norweskim, co jest wyraźnym zwiastunem postępujących przemian w europejskiej cyrkulacji powietrza.
Sytuacja baryczna na kontynencie powoduje bezpośredni napływ niezwykle gorącego powietrza do regionu Europy Środkowej. Chłodniejsze, polarne morskie masy są systematycznie wypierane z kierunku południowo-zachodniego przez bardzo gorące powietrze pochodzenia zwrotnikowego, co skutkuje drastycznym wzrostem temperatury w całym kraju. Takie warunki atmosferyczne, w połączeniu z intensywnym nasłonecznieniem, będą miały kluczowe znaczenie dla dynamiki procesów pogodowych i powstawania gwałtownych zjawisk konwekcyjnych w późniejszym okresie.
Ekstremalne upały w czwartek
W czwartek, 30 lipca, niemal na całym terytorium Polski zapanuje bezchmurna lub bardzo słoneczna pogoda z zaledwie niewielkim zachmurzeniem. Termometry w wielu stacjach synoptycznych wskażą bardzo wysokie wartości: od 25 stopni Celsjusza na północnym wschodzie oraz na Helu, do około 32 stopni w centralnych rejonach kraju. Absolutnie najwyższe wskazania, sięgające nawet 35 i 36 stopni Celsjusza, zostaną odnotowane na zachodzie, gdzie potężny skwar może stanowić realne obciążenie dla organizmu.
Wiatr w ciągu dnia utrzyma się z reguły jako słaby, choć na obszarach północnych może okresowo przybierać na sile do wartości umiarkowanych, wiejąc przeważnie z kierunków południowych. Ciśnienie atmosferyczne w południe w stolicy wyniesie 1006 hPa, jednak meteorolodzy prognozują jego dalszy, systematyczny spadek, co zwiastuje bliskie nadejście strefy frontowej. Noc z czwartku na piątek w większości kraju przyniesie pogodne niebo, z minimalnymi temperaturami na poziomie od 17 do 22 stopni Celsjusza; jedynie w dolinach karpackich powietrze schłodzi się do około 15 stopni.
Gdzie uderzą burze z gradem?
Całkowita zmiana aury nadejdzie w piątek, 31 lipca, kiedy to w głąb Polski zacznie wkraczać znacznie bardziej wilgotne powietrze przynoszące zachmurzenie umiarkowane i duże. Z zachodu do centrum przemieszczać się będą pasma przelotnych opadów deszczu oraz intensywnych burz, którym lokalnie towarzyszyć będzie opad gradu i bardzo niebezpieczne, silne porywy wiatru osiągające prędkość do 75 kilometrów na godzinę. Prognozowane sumy opadów wyniosą od 10 milimetrów na linii Suwalszczyzna-Mazowsze-Ziemia Łódzka, aż do 20 milimetrów w pasie od Kujaw, przez Wielkopolskę i Ziemię Lubuską, po Przedgórze Sudeckie.
Mimo nadciągających stref opadowych i burzowych, w wielu miejscach termometry nadal będą wskazywać upalne wartości. Temperatura maksymalna ukształtuje się na poziomie od 22 do 24 stopni Celsjusza na Pomorzu, poprzez 29 do 31 stopni na północnym wschodzie, zachodzie i w rejonach podgórskich. Prawdziwe apogeum upałów przypadnie na piątek na Mazowszu, gdzie słupki rtęci podskoczą aż do 36 stopni Celsjusza, co po południu wyzwoli ogromną energię sprzyjającą tworzeniu się komórek burzowych nad stolicą. W samej Warszawie piątkowe ulewy mogą przynieść do 10 milimetrów wody, a wiatrowym porywom w trakcie burz towarzyszyć będzie prędkość wiatru dochodząca do 70 kilometrów na godzinę.