Od obietnic pracy za darmo po setki tysięcy na koncie. Tyle w PKOl zarabiał Radosław Piesiewicz

2026-08-27 14:53

Ujęcie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego przez służby zwalczające cyberprzestępczość wywołało ogromne poruszenie w świecie krajowego sportu. Jak doszło do tego, że działacz, który zarzekał się pracy bez wynagrodzenia, stał się głównym bohaterem głośnego skandalu korupcyjnego? Analizujemy szczegóły życia Radosława Piesiewicza i gigantyczne kwoty, które przewijały się w tle.

Akcja CBZC i zatrzymanie Radosława Piesiewicza

27 sierpnia 2026 roku w stolicy służby ujęły prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza. Jako pierwsze doniosły o tym portale Wirtualna Polska oraz stacja TVN24. Działania realizowali policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), wykonując polecenia wydane przez katowicki pion Prokuratury Krajowej. Fakt ten został oficjalnie potwierdzony przez Waldemara Żurka, pełniącego funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Zatrzymanie to jest ściśle powiązane ze śledztwem dotyczącym platformy Zondacrypto obracającej cyfrowymi walutami. W ramach tego postępowania śledczy badają, czy prezes PKOl przyjmował nielegalne korzyści majątkowe.

Sprawa zegarka Patek Philippe za ponad 170 tysięcy złotych

Uwagę prokuratury przykuł przede wszystkim niezwykle drogi czasomierz Patek Philippe Calatrava, wyceniany na mniej więcej 40 tysięcy euro (co przekłada się na ponad 170 tysięcy złotych). Dziennikarze śledczy Michał Fuja (TVN24) oraz Szymon Jadczak (Wirtualna Polska) ustalili w swoim wspólnym materiale, że Radosław Piesiewicz miał wejść w posiadanie tego zegarka w listopadzie 2025 roku w Monako. Darowiznę miał przekazać Przemysław Kral, stojący na czele Zondacrypto. Reporterzy uzyskali dostęp do zabezpieczonych wiadomości, w których szef PKOl po spotkaniu kierował do Krala słowa: „Dziękuję”, „Jesteś niesamowity” oraz „Jestem w szoku dziękuję”.

Luksusowy gadżet rzekomo stanowił formę wdzięczności za obiecaną interwencję u szefa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który w tamtym okresie prześwietlał działalność giełdy kryptowalut. Radosław Piesiewicz zdecydowanie odrzucał te oskarżenia. Za pośrednictwem serwisu X wydał oświadczenie, w którym tłumaczył, że zegarek sfinansował samodzielnie z własnej kieszeni, uiszczając należność w ratach gotówkowych, a dyrektor Zondacrypto jedynie asystował mu w całym procesie nabycia przedmiotu. Niemniej jednak Michał Fuja, wypowiadając się dla Polskiego Radia 24, zaznaczył, że obecność funkcjonariuszy CBZC wskazuje na to, iż to właśnie sprawa czasomierza stanowi fundament zatrzymania działacza.

Wynagrodzenie Radosława Piesiewicza - od obietnic po gigantyczne przelewy

Zarobki Radosława Piesiewicza w strukturach PKOl ulegały sporym wahaniom, co szeroko relacjonowały media w całej Polsce. Zanim objął posadę, stanowczo podkreślał w mediach, że nie planuje brać pieniędzy za swoją pracę, rzucając nawet hasło: „Chudej krowy się nie doi”. Jak jednak ustaliły portale Onet oraz Money.pl, rzeczywistość okazała się zgoła odmienna i znacznie bardziej zagmatwana.

  • W maju 2023 roku zawarł kontrakt gwarantujący mu 10 tysięcy złotych brutto.
  • W lipcu 2023 roku, według doniesień Kamila Dziubki z Onetu, jego pensja wystrzeliła do poziomu 100 tysięcy złotych brutto. Pod koniec 2025 roku w wywiadzie dla „PRZEkanału” Piesiewicz dementował te informacje, argumentując, że średnio inkasował od 20 do 30 tysięcy złotych na rękę. Mimo to dokumentacja przedstawiona przez Onet świadczyła o czymś innym.
  • W następnych miesiącach wysokość pensji była modyfikowana – wpierw planowano zredukować ją do 70 tysięcy, a później do 28 tysięcy złotych.
  • W grudniu 2024 roku władze PKOl zdecydowały o ograniczeniu wynagrodzenia prezesa do pięciokrotności przeciętnej krajowej (co dawało wówczas około 41 tysięcy złotych brutto).
  • Na początku marca 2026 roku Radosław Piesiewicz w wywiadzie dla RMF FM osobiście przyznał, że na jego konto wpływa 58,5 tysiąca złotych brutto. Przedstawiciele PKOl uzasadniali ten skok przejęciem przez niego zadań przypisanych dotąd wiceprezesom.
  • W sierpniu 2026 roku, jak podał Przegląd Sportowy Onet, po ZIO prezes otrzymał przelew na sumę powyżej 61 tysięcy złotych brutto w związku z kolejną autoryzowaną podwyżką.

Redakcja WP Finanse, bazując na zatwierdzonych sprawozdaniach finansowych, wyliczyła, że od momentu wejścia do PKOl w 2023 roku do końca kwietnia 2026 roku Radosław Piesiewicz zgromadził wynagrodzenie w kwocie przekraczającej 1,25 miliona złotych netto (z czego: 381,9 tys. zł w 2023 r., 427,6 tys. zł w 2024 r., 296,7 tys. zł w 2025 r. i 147,1 tys. zł w pierwszych czterech miesiącach 2026 r.).

Odejście Polsat Plus i kryzys w PKOl

Coraz wyższe przelewy dla sternika PKOl miały miejsce w tym samym czasie, gdy komitet zaczął tonąć w potężnym kryzysie finansowym. Dziennikarze Interii donosili, że po igrzyskach we Francji i nagłośnieniu relacji z platformą Zondacrypto, od PKOl odwrócili się najważniejsi mecenasi, między innymi grupa Polsat Plus, co kosztowało komitet utratę rzędu 5 milionów złotych. Nawet w obliczu nawoływań opozycji i szefów rozmaitych związków sportowych do rezygnacji ze stanowiska, Radosław Piesiewicz zarzekał się, że zamierza trwać na fotelu prezesa do kwietnia 2027 roku. Jednak jego czwartkowe zatrzymanie, jakiego dokonało CBZC, sprawia, że jego zawodowe losy wydają się być mocno niepewne.

Sonda
Czy Radosław Piesiewicz powinien pozostać prezesem PKOl?

Rolki