Spis treści
- Kontrole użytkowników na Vinted. Fiskus wysyła pisma
- Dyrektywa DAC7 i raporty do urzędów z platform OLX i Allegro
- Limit 30 transakcji na aukcjach. Urzędnicy weryfikują e-zyski
- Handlarze w szarej strefie ryzykują karami finansowymi
- Eksperci oceniają nowe narzędzia do e-kontroli podatkowych
- Brak zarejestrowanej firmy to zaległy VAT i ZUS do opłacenia
- Gromadzenie rachunków chroni e-sprzedawców przed karami
- Zautomatyzowane raporty dla fiskusa obnażają sprzedawców
Kontrole użytkowników na Vinted. Fiskus wysyła pisma
Pozbywasz się używanych ubrań w sieci, a urzędnicy skarbowi bacznie prześwietlają twoje finansowe ruchy. Do e-sprzedawców trafiają już pierwsze urzędowe pisma. Jak donosi dziennik "Rzeczpospolita", jeden z podatników został oficjalnie wezwany do poprawy deklaracji po tym, jak systemy wykryły jego internetowy handel. Eksperci zaznaczają, że to wyłącznie wstęp do szerzej zakrojonych działań instytucji państwowych.
Polecany artykuł:
Dyrektywa DAC7 i raporty do urzędów z platform OLX i Allegro
W bieżącym roku aparat skarbowy skierował wzrok w stronę rynku zdominowanego przez używaną odzież. Wynika to z faktu, że szczegółowe raporty o transakcjach trafiają do urzędów prosto z Vinted, OLX i Allegro. Ten zautomatyzowany obieg i przepływ danych jest efektem wdrożenia unijnej dyrektywy DAC7, która funkcjonuje na terytorium Polski od początku lipca 2024 roku.
Limit 30 transakcji na aukcjach. Urzędnicy weryfikują e-zyski
Dla kontrolerów najistotniejsze pozostaje to, jakim asortymentem obracasz i z jaką częstotliwością dokonujesz wysyłek. Regulacje uderzają w tych internautów, którzy zrealizowali w roku powyżej 30 umów lub przekroczyli próg zarobkowy rzędu 2 tysięcy euro. Taka aktywność nie generuje natychmiastowego opodatkowania. Zbywanie swoich osobistych przedmiotów, będących w posiadaniu dłużej niż sześć miesięcy i sprzedawanych poniżej kosztów zakupu, wciąż nie stanowi problemu prawno-finansowego.
Handlarze w szarej strefie ryzykują karami finansowymi
Kłopoty startują zazwyczaj tam, gdzie wirtualna aktywność do złudzenia przypomina normalnie prosperującą działalność gospodarczą. Fiskus szczególnie uważnie przygląda się profilom, które regularnie i masowo kupują tani towar w celu jego szybkiej i zyskownej odsprzedaży. Mowa tutaj głównie o osobach wprowadzających na rynek odzież z second-handów czy gadżety importowane z azjatyckich platform dystrybucyjnych.
Eksperci oceniają nowe narzędzia do e-kontroli podatkowych
Specjaliści z branży finansowej i prawnej są w pełni zgodni, że organy państwowe uzyskały właśnie potężne narzędzie do monitorowania funkcjonującej w internecie szarej strefy.
„Skarbówka ma wszystko jak na talerzu”
– zauważa wprost cytowany na łamach prasy doradca podatkowy Piotr Juszczyk, reprezentujący firmę inFakt.
Brak zarejestrowanej firmy to zaległy VAT i ZUS do opłacenia
Zwykłe pismo wzywające do złożenia wyjaśnień to zazwyczaj dopiero zalążek potężnych problemów prawnych. Organy podatkowe mogą ostatecznie zakwalifikować dany profil jako niezarejestrowaną firmę, po czym zażądać uregulowania zaległego podatku VAT i zaległych składek ZUS. Znawcy tematu ostrzegają obywateli przed gigantycznym ciosem w domowe budżety, jaki ze sobą to niesie.
"Konsekwencje mogą być opłakane"
– alarmuje w swojej wypowiedzi doradczyni podatkowa Monika Piątkowska.
Gromadzenie rachunków chroni e-sprzedawców przed karami
W najbardziej katastrofalnej sytuacji lądują e-sprzedawcy, którzy nie gromadzili w domach paragonów ani innych papierowych potwierdzeń nabycia zbywanych produktów. Wobec braku twardych dowodów, organ skarbowy ma pełne prawo oszacować zawyżony dochód do opodatkowania. Dodatkowo, do nieuregulowanego PIT-u urzędnicy doliczą odsetki ustawowe oraz wdrożą bolesne kary z kodeksu karnoskarbowego.
Zautomatyzowane raporty dla fiskusa obnażają sprzedawców
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu pracownicy skarbówki musieli żmudnie i ręcznie weryfikować aukcje, poszukując nadzwyczaj aktywnych kont sprzedażowych. Dziś giganci e-commerce całkowicie samodzielnie udostępniają państwu gotowe, wygenerowane cyfrowo raporty rynkowe. Ten nowoczesny mechanizm sprawił, że e-handlarze bazujący na nieoficjalnych obrotach ostatecznie utracili swój internetowy kamuflaż i zniknęły dawne luki w prawie.