Spis treści
- Resort spraw wewnętrznych zamierza surowiej traktować osoby nagminnie łamiące przepisy, a za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h na konto kierującego trafi aż piętnaście punktów.
- Z przepisów ma zniknąć opcja odbycia szkolenia pozwalającego na odpisanie punktów w przypadku najgroźniejszych przewinień, takich jak spowodowanie zdarzenia drogowego czy zbyt szybka jazda.
- Projekt odpowiednich regulacji zostanie w najbliższych dniach skierowany do konsultacji pomiędzy resortami, co zwiastuje rychłe wdrożenie nowych zasad na polskich drogach.
- Choć statystyki pokazują poprawę sytuacji, urzędnicy chcą dalej zwiększać bezpieczeństwo i brać na celownik główne grzechy zmotoryzowanych, w tym wymuszanie pierwszeństwa.
Urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji intensywnie przygotowują kolejne rozwiązania mające na celu ukrócenie niebezpiecznych zachowań na szlakach komunikacyjnych. Przedstawicielka tego resortu, Karolina Gałecka, poinformowała o rychłym przekazaniu wstępnych dokumentów do konsultacji na szczeblu rządowym. Należy się zatem spodziewać, że zaostrzone rygory prawne dla zmotoryzowanych zaczną obowiązywać w niedalekiej przyszłości. Restrykcje odczują zwłaszcza ci użytkownicy aut, którzy regularnie ignorują znaki ograniczenia prędkości i stwarzają zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Więcej punktów karnych za prędkość w nowym taryfikatorze MSWiA
Fundamentalna modyfikacja obejmie taryfikator w zakresie znacznego przekraczania dozwolonych limitów na liczniku. Rządzący chcą, aby kary stały się o wiele bardziej bolesne i odstraszające. Zgodnie z założeniami, jazda szybsza o 41-50 km/h niż pozwalają na to znaki, będzie skutkować dopisaniem trzynastu punktów do konta, podczas gdy do tej pory było ich jedenaście. Najbardziej drastyczne kroki przewidziano jednak dla największych ryzykantów, ponieważ przekroczenie limitu o ponad 50 km/h będzie równoznaczne z otrzymaniem maksymalnej puli piętnastu punktów karnych. Dotychczasowe przepisy przewidywały w takich przypadkach o dwa punkty mniej, niezależnie od tego, jak ogromna była to prędkość. Należy przypomnieć, że już teraz za tak drastyczne naruszenie przepisów funkcjonariusze obligatoryjnie zatrzymują dokument uprawniający do prowadzenia pojazdów na kwartał. Przedstawiciele ministerstwa tłumaczą, skąd wziął się pomysł na kolejne sankcje.
"- Pamiętajmy też o tym, że punkty karne dłużej „wiszą” niż trwa zawieszenie prawa jazdy –"
Powyższe słowa wypowiedział Mariusz Cichomski, pełniący funkcję zastępcy dyrektora departamentu porządku publicznego. Oznacza to w praktyce, że nawet po upływie trzymiesięcznej kary i zwrocie dokumentu, sprawca wykroczenia będzie musiał przez długi czas jeździć z mocno obciążonym kontem. W takiej sytuacji wystarczy zaledwie jedno kolejne, nawet drobniejsze naruszenie przepisów, aby błyskawicznie przekroczyć ustawowy próg 24 punktów karnych i bezpowrotnie pożegnać się z uprawnieniami do kierowania autami.
Koniec z kursami redukującymi punkty karne. Nowe przepisy dla kierowców
Kolejnym potężnym ciosem w piratów drogowych ze strony władz ma być radykalne obcięcie możliwości łatwego pozbywania się nałożonych sankcji z państwowych ewidencji. Urzędnicy dążą do całkowitej eliminacji zjawiska, w którym sprawcy najcięższych przewinień za kierownicą uczestniczą w szkoleniach i w ten sposób czyszczą swoją historię. Po wejściu w życie nowych regulacji, takie udogodnienie zostanie wycofane dla konkretnej grupy naruszeń prawa. Zestawienie zakazanych w tym kontekście czynów będzie długie i obejmie między innymi:
- zbyt szybką jazdę samochodem,
- doprowadzenie do zderzenia lub wypadku,
- wykonywanie manewru wyprzedzania w sposób zagrażający bezpieczeństwu,
- ignorowanie pieszych i wymuszanie na nich pierwszeństwa.
„To jest propozycja na podstawie rozmów i analiz ze służbami”
Tę kwestię podkreśliła rzeczniczka Karolina Gałecka. Politycy zamierzają zlikwidować jeszcze jedną lukę w obowiązującym systemie nadzoru nad kierowcami, która pojawiała się w momencie przekroczenia dozwolonej puli dwudziestu czterech punktów. Do tej pory o wysłaniu na ponowny egzamin teoretyczny i praktyczny przesądzała data wystawienia stosownego dokumentu przez pracownika urzędu. Resort planuje to uszczelnić w taki sposób, aby decydującym momentem w całej procedurze weryfikacyjnej był sam dzień popełnienia drogowego przewinienia.
Statystyki wypadków a surowsze mandaty. Skąd decyzja rządu?
Choć przygotowywane rozwiązania prawne mogą wydawać się niezwykle restrykcyjne, ministerstwo opiera swoje decyzje na twardych danych gromadzonych przez mundurowych. Karolina Gałecka reprezentująca resort spraw wewnętrznych wyjaśniła na początku tygodnia, że mimo zauważalnej, spadkowej tendencji w ogólnych statystykach zdarzeń drogowych, katalog podstawowych błędów popełnianych przez zmotoryzowanych od lat pozostaje praktycznie bez zmian.
- Liczba wypadków się zmniejsza. W roku 2025 do policji zgłoszono ponad 20,9 tys. wypadków. Liczba ta była mniejsza o 2,8 proc. od danych z 2024 roku. W zeszłym roku 1660 osób poniosło śmierć na drogach w kraju, ale i tak jest to spadek o 12,5 proc. w stosunku do 2024 roku – powiedziała Karolina Gałecka.
Optymistyczne liczby nie przysłaniają jednak urzędnikom faktu, że zachowanie wielu osób siedzących za kierownicą wciąż pozostawia wiele do życzenia i generuje absolutnie niepotrzebne ryzyko dla innych uczestników ruchu drogowego.
„Najczęstszymi przyczynami wypadków jest nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, prędkość i jazda pod wpływem alkoholu lub narkotyków. To są trzy czynniki, które ciągle się powtarzają”
Jak podsumowała przedstawicielka ministerstwa, wdrożenie znacznie surowszych rygorów prawnych ma pełnić funkcję dyscyplinującą dla najbardziej nieodpowiedzialnych uczestników ruchu. Władze liczą, że widmo utraty uprawnień w połączeniu z dotkliwym taryfikatorem przełoży się bezpośrednio na mniejszą liczbę tragicznych zdarzeń na krajowych arteriach.
