Spis treści
- Niemiecki Związek Rolników żąda obniżki pensji o 20 proc.
- Joachim Rukwied alarmuje o spadku upraw szparagów i truskawek
- Minister rolnictwa Alois Rainer napotyka opór w sprawie cięć
- Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych wściekła na rolników
- Zbiory w Niemczech to praca dla Polaków i innych obcokrajowców
- Decyzja rządu podzieliła polityków w Berlinie
Niemiecki Związek Rolników żąda obniżki pensji o 20 proc.
Osoby planujące wyjazd zarobkowy za zachodnią granicę mogą wkrótce spotkać się z bardzo niemiłą niespodzianką. Obecnie w Niemczech toczy się zażarta dyskusja dotycząca stawek dla robotników sezonowych, którzy pomagają przy zbiorach. Niemiecki Związek Rolników oraz sprzymierzone z nim organizacje postulują drastyczne obniżenie obowiązującej płacy minimalnej w tym sektorze.
Przedstawiciele branży rolnej sugerują redukcję wynagrodzeń sięgającą nawet 20 procent, co oznacza utratę jednej piątej pensji. Chociaż w oficjalnych komunikatach nie wskazuje się bezpośrednio na obcokrajowców, to właśnie oni od lat stanowią główny filar zatrudnienia na niemieckich polach, a wśród nich znajduje się wielotysięczna grupa obywateli Polski.
Joachim Rukwied alarmuje o spadku upraw szparagów i truskawek
Dramatyczne apele o cięcia motywowane są potężnym kryzysem w branży, na co zwraca uwagę prezes związku rolników, Joachim Rukwied. Zaledwie dziesięć lat temu obszar uprawy truskawek u naszych zachodnich sąsiadów wynosił 15 tysięcy hektarów, podczas gdy obecnie areał ten skurczył się do zaledwie około 8 tysięcy hektarów. Wskaźnik samowystarczalności państwa spadł do poziomu 40 procent, a analogiczna sytuacja dotyka również słynnych szparagów oraz innych warzyw.
Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są, według plantatorów, gigantyczne koszty pracownicze. Aktualnie najniższa krajowa stawka w Niemczech wynosi 13,60 euro, podczas gdy konkurenci z Hiszpanii czy Grecji płacą swoim robotnikom nawet o połowę mniej. Taka różnica w kosztach produkcji sprawia, że na półki tamtejszych sklepów masowo trafiają tańsze, importowane owoce i warzywa.
Minister rolnictwa Alois Rainer napotyka opór w sprawie cięć
Propozycja zredukowania wypłat wywołała natychmiastową i niezwykle burzliwą dyskusję. Szef resortu rolnictwa, Alois Rainer, na początku brał pod uwagę wprowadzenie pewnych odstępstw od reguły, jednak urzędnicy błyskawicznie zablokowali ten pomysł. Zgodnie z obowiązującymi przepisami płaca minimalna jest nienaruszalną świętością i musi obejmować absolutnie każdego zatrudnionego, włączając w to pracowników sezonowych.
Niemieccy rolnicy nie zamierzają jednak odpuszczać i twardo forsują swoje racje. Dysponują oni specjalną opinią prawną, z której wynika, że w nadzwyczajnych okolicznościach dopuszcza się możliwość zredukowania obowiązujących stawek. Cały konflikt pozostaje zatem nierozstrzygnięty i spór trwa w najlepsze.
Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych wściekła na rolników
Plany uderzające w portfele pracowników spotkały się z gigantycznym oburzeniem ze strony Niemieckiej Konfederacji Związków Zawodowych. Przedstawiciele organizacji ostro protestują przeciwko jakimkolwiek modyfikacjom w prawodawstwie.
"Nie będzie „płacy minimalnej drugiej kategorii” – grzmi Stefan Körzell.
Działacze związkowi biją na alarm, argumentując, że wdrożenie takich rozwiązań to niezwykle niebezpieczny krok w stronę dumpingu płacowego, który będzie skutkował psuciem całego rynku pracy.
Zbiory w Niemczech to praca dla Polaków i innych obcokrajowców
Jeśli czarny scenariusz się spełni, konsekwencje poniosą w praktyce przede wszystkim osoby przyjeżdżające z innych państw. Każdego roku przy niemieckich uprawach zatrudnienie znajduje około 325 tysięcy pracowników sezonowych, wśród których znaczną część stanowią przybysze z Polski. To właśnie oni zajmują się zbieraniem winogron, truskawek czy szparagów, a ewentualne cięcia drastycznie obniżą ich zarobki.
Ostateczne rozstrzygnięcia wciąż jeszcze nie zapadły, a sprawa dosłownie wisi w powietrzu i niewykluczone, że dokumenty w tej kwestii trafią ostatecznie na biurko samego kanclerza.
Decyzja rządu podzieliła polityków w Berlinie
Sprawa stała się również powodem ogromnych podziałów wewnątrz samej koalicji rządzącej w Niemczech. Część polityków zdecydowanie popiera wprowadzenie wyjątków od ustawowych stawek, podczas gdy reszta mówi twarde "nie" dla takich zmian.
Jeżeli ostatecznie to organizacje rolnicze dopną swego, polscy pracownicy za naszą zachodnią granicą będą musieli liczyć się z powrotem do kraju z dużo cieńszymi portfelami.