Kupujesz chleb "babuni" albo "wiejski"? Inspekcja ostrzega przed pułapką w nazwie

2026-02-12 12:20

Pieczywo to jeden z tych produktów, które wkładamy do koszyka niemal automatycznie. Często wybieramy je na podstawie wyglądu, zapachu albo chwytliwej nazwy, która brzmi swojsko i zachęcająco. Tymczasem IJHARS ostrzega, że takie określenia mogą wprowadzać w błąd, a kontrole pokazują, że problemy z oznakowaniem chleba i bułek są w Polsce zaskakująco częste.

Kupujesz chleb babuni albo wiejski? Inspekcja ostrzega przed pułapką w nazwie

i

Pieczywo w piekarni, różne rodzaje chleba i bułek, niektóre posypane mąką, inne ziarnami, widoczne przez szybę witryny. Ten obraz ilustruje problem z etykietowaniem pieczywa, o którym przeczytasz więcej na portalu Super Biznes.

Oznakowanie pieczywa pod kontrolą IJHARS. Na co uważać w sklepie?

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) przypomina, że nawet jeśli pieczywo jest sprzedawane luzem, klient ma prawo znać jego skład i sposób produkcji. I to bez konieczności dopytywania sprzedawcy. To szczególnie ważne, bo chleby i bułki często kupujemy "na wagę" albo prosto z kosza, bez opakowania. W takiej sytuacji kluczowe informacje powinny znajdować się przy produkcie, np. na wywieszce, w katalogu na ladzie albo w opisie dostępnym w miejscu sprzedaży. IJHARS podkreśla też, że podawanie składu wyłącznie przez kod QR nie jest wystarczające. Informacje muszą być łatwo dostępne dla każdego konsumenta.

Fantazyjne nazwy chleba mogą wprowadzać w błąd

Jednym z najczęstszych problemów, na które zwraca uwagę inspekcja, są nazwy typu "chleb wiejski", "chleb szefa", "chleb babuni" czy "bułka zwykła". Brzmią apetycznie, ale nie mówią nic o tym, z czego pieczywo zostało zrobione. Zdaniem IJHARS nazwa powinna być zwyczajowa albo opisowa i umożliwiać rozpoznanie charakteru produktu. Przykładowo zamiast "chleb wiejski" prawidłowo powinno się podać: "chleb wiejski żytni", a zamiast "bułka zwykła" – "bułka zwykła pszenno-żytnia". W praktyce oznacza to, że jeśli nazwa brzmi pięknie, ale nie ma w niej informacji o rodzaju mąki czy dodatkach, warto zapalić sobie w głowie czerwoną lampkę.

"Razowy", "graham", "orkiszowy" – te słowa mają znaczenie

IJHARS przypomina, że popularne określenia pieczywa nie są tylko marketingowym dodatkiem, ale powinny mieć odzwierciedlenie w składzie.

Przykład? Jeśli chleb jest "razowy", głównym składnikiem powinna być mąka razowa Typ 2000, powstała z przemiału całego ziarna. Podobnie jest z pieczywem "graham" – tu podstawą powinna być mąka pszenna graham Typ 1850. Dużą popularnością cieszy się też pieczywo orkiszowe, ale i tu inspekcja stawia sprawę jasno: jeśli w składzie dominuje zwykła mąka pszenna, a orkisz jest tylko dodatkiem, produkt nie powinien być nazywany "orkiszowym", lecz np. "z dodatkiem mąki pszennej orkiszowej".

Skład pieczywa musi być czytelny i kompletny

Wykaz składników powinien zawierać wszystkie składniki użyte do produkcji pieczywa i być zapisany w kolejności malejącej. Nie można używać skrótów, a dodatki powinny być opisane w sposób jasny, np. przez nazwę lub numer E. Ważna jest też kwestia alergenów. Składniki alergenne, takie jak zboża zawierające gluten, powinny być wyróżnione inną czcionką lub kolorem. IJHARS przypomina również, że zakwas jest składnikiem złożonym, więc jego skład także powinien być podany. Co ciekawe, w produkcji chleba i bułek niedozwolone jest stosowanie barwników, z wyjątkiem karmelu używanego w chlebie słodowym.

Pieczywo z ciasta mrożonego? Sklep musi to ujawnić

Inspekcja zwraca uwagę także na sposób produkcji. Jeśli pieczywo jest odpiekane z ciasta mrożonego lub głęboko mrożonego, informacja o tym powinna pojawić się w miejscu sprzedaży. To ważne, bo wielu klientów zakłada, że kupuje pieczywo wypiekane na miejscu od podstaw, a tymczasem może ono pochodzić z gotowych półproduktów.

Kontrole IJHARS: problem jest poważny

Podczas ostatniej kontroli IJHARS sprawdził 87 producentów pieczywa. Co istotne, wygląd i smak pieczywa nie budziły większych zastrzeżeń, ale problem pojawił się gdzie indziej. W ponad połowie podmiotów, bo aż w 58,6%, wykryto nieprawidłowości. Najwięcej uwag dotyczyło oznakowania – zastrzeżenia wniesiono do 47,7% skontrolowanych partii. Inspektorzy wskazują, że często stosowano wyłącznie fantazyjne nazwy, nieadekwatne do składu. Zdarzały się też przypadki, gdy pieczywo nazywano "orkiszowym", mimo że mąka orkiszowa stanowiła tylko 4,7%, albo "razowym", choć mąka razowa była jedynie dodatkiem.

W efekcie wobec przedsiębiorców zastosowano sankcje przewidziane w przepisach. IJHARS podkreśla jednak, że kontrole mają też wymiar edukacyjny – firmy dostają zalecenia, co powinny poprawić, aby uniknąć błędów w przyszłości.

Dla konsumentów wniosek jest prosty: przy pieczywie warto patrzeć nie tylko na nazwę, ale przede wszystkim na skład. Bo "domowy" chleb nie zawsze oznacza to, co sugeruje etykieta.

Tak wygląda Lidl na Litwie. Polscy kibicie poszli na zakupy
Drogowskazy
Kompulsywne objadanie się. DROGOWSKAZY