Jak przepalić miliardy dolarów? Najgłośniejsze upadki celebryckich startupów

2026-03-29 7:53

Spektakularne upadki startupów to stały element krajobrazu wielkiego biznesu. Pomimo gigantycznych nakładów od inwestorów i promocji ze strony gwiazd, wiele z tych przedsięwzięć kończy się fiaskiem. Historie takich firm jak Theranos, WeWork czy Fyre Festival dowodzą, że medialny szum i charyzmatyczni liderzy to często prosta droga do finansowej katastrofy.

Upadek celebryckiego startupu. Najgłośniejsze porażki w historii. Jak hype zamienił się w finansową katastrofę?

i

Mężczyzna w garniturze zdesperowany, trzymający się za głowę, siedzi przy laptopie na zewnątrz. Symbolizuje porażkę i rozczarowanie związane z upadkiem startupu, o czym przeczytasz na Super Biznes.

Upadek celebryckiego startupu. Najgłośniejsze porażki w historii

Początki bywają imponujące: błysk fleszy, prestiżowi inwestorzy i głośne nazwiska w akcjonariacie. Tak rodzi się wizerunek innowacyjnego startupu, który zapowiada globalną rewolucję. Napędzane potężnym kapitałem i wsparciem gwiazd firmy szybko osiągają wielomiliardowe wyceny, jeszcze przed faktycznym rynkowym debiutem ich produktów. Sęk w tym, że za tym lśniącym wizerunkiem nierzadko kryje się absolutna pustka.

Gdy opada kurz marketingowej machiny, a inwestorzy zaczynają weryfikować fakty, często okazuje się, że przełomowa technologia to fikcja, a model biznesowy jest całkowicie nietrafiony. Rynek widział już wiele takich scenariuszy, w których wschodzące gwiazdy biznesu runęły na dno, tracąc miliardy i kompromitując całe sektory. To brutalne dowody na to, jak cienka jest granica między wielką wizją a zwykłym złudzeniem.

Najgłośniejsze upadłe startupy. Jak przepalono miliardy?

Pewne przedsięwzięcia przeszły do legendy nie za sprawą swoich osiągnięć, ale z powodu gigantycznych porażek. Chociaż ich twórcy królowali na okładkach prestiżowych pism, a same spółki wyceniano na astronomiczne kwoty, dziś służą jedynie jako mroczne studium przypadku. Oto klasyczne przykłady tego, jak spektakularne bankructwa startupów stanowią poważne ostrzeżenie dla całego rynku.

Theranos – krwawa iluzja Elizabeth Holmes

Firma stworzona przez Elizabeth Holmes miała całkowicie odmienić oblicze medycyny. Przedsiębiorstwo przekonywało, że ich innowacyjne urządzenia potrafią przeprowadzić setki analiz diagnostycznych na podstawie zaledwie kilku kropel krwi pobranych z palca pacjenta. Ta śmiała obietnica skusiła wpływowych inwestorów, co wywindowało wartość Theranos do poziomu 9 miliardów dolarów. Prawda okazała się jednak szokująca: technologia po prostu nie funkcjonowała. Śledztwa dziennikarskie wykazały, że lwią część testów robiono na standardowej aparaturze medycznej innych producentów, a dostarczane wyniki często mijały się z prawdą. Finałem tej historii był głośny proces i wyrok więzienia dla Elizabeth Holmes za oszukiwanie akcjonariuszy.

WeWork: biura z wizją, ale bez zysków

Kierowany przez przebojowego CEO Adama Neumanna WeWork obiecywał „zrewolucjonizować sposób pracy”. Spółka zapewniała dostęp do nowoczesnych, elastycznych przestrzeni coworkingowych w wielu krajach i w swoim najlepszym okresie osiągnęła wycenę na poziomie aż 47 miliardów dolarów. Wszystko zmieniło się w momencie publikacji dokumentów przed planowanym wejściem na giełdę. Wyszły na jaw potężne straty finansowe, mało wiarygodny model biznesowy oraz kontrowersyjne metody zarządzania Neumanna. Wartość rynkowa firmy gwałtownie spadła, a plany debiutu na parkiecie ostatecznie przekreślono.

Fyre Festival: luksus, który istniał tylko na Instagramie

To prawdopodobnie najsłynniejszy dowód na to, jak potężną iluzję potrafi wykreować marketing oparty na influencerach. Fyre Festival reklamowano jako ekskluzywne wydarzenie muzyczne na egzotycznej wyspie, a w kampanię zaangażowano topowe modelki, takie jak Kendall Jenner i Bella Hadid. Wejściówki kosztowały majątek. Jednak na miejscu, zamiast obiecanych luksusowych apartamentów i wybitnej kuchni, uczestnicy odkryli namioty ratunkowe i zwykłe kanapki z żółtym serem. Wydarzenie ostatecznie odwołano, a jego twórca Billy McFarland wylądował za kratkami pod zarzutem oszustwa.

Juicero i Quibi: technologiczne absurdy za miliardy

W świecie biznesu zdarzają się również fiaska ocierające się o czysty absurd. Przykładem jest Juicero, które zgromadziło 120 milionów dolarów na stworzenie wyciskarki do soków za 400 dolarów. Szybko okazało się, że maszyna jest całkowicie niepotrzebna, ponieważ wymagała użycia specjalnych saszetek z owocami, z których sok można było bez problemu wycisnąć gołymi rękami. Innym przykładem jest Quibi – serwis oferujący krótkie materiały wideo. Projekt zebrał aż 1,75 miliarda dolarów, by z hukiem upaść zaledwie po kilku miesiącach działalności. Powód był prosty: nikt nie zamierzał płacić za treści, które giganci tacy jak TikTok czy YouTube udostępniali zupełnie za darmo.

Quiz. Celebryci czasów PRL-u. Pamiętasz te postacie?
Pytanie 1 z 15
Romansem Jerzego Zelnika i Barbary Brylskiej żyła niemalże cała Polska. Na planie, której produkcji się poznali?
Alfabet Millera - P jak Polexit