Groźne substancje w popularnych zabawkach. Toksyczne „glutki” zagrażają dzieciom

2026-06-01 10:10

Alarmujące dane płyną z najnowszego raportu UOKiK i Inspekcji Handlowej. W sklepach wciąż można kupić zabawki, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla najmłodszych. Wyniki kontroli wskazują, że ponad 16 procent sprawdzonych produktów nie spełnia norm chemicznych, a co czwarta sztuka posiada błędne oznaczenia.

Kupujesz kolejne zabawki? Badania: dzieci potrzebują czegoś zupełnie innego

i

Autor: Georgiy Datsenko/ Getty Images Matka trzymająca na rękach małe dziecko w sklepie z zabawkami, które przegląda półki. UOKiK alarmuje o niebezpiecznych zabawkach, co podkreśla, jak ważny jest świadomy wybór produktów, o czym czytać można na portalu Super Biznes.

UOKiK ostrzega przed toksycznymi zabawkami

  • Kontrola przeprowadzona przez UOKiK dowodzi, że wiele zabawek na polskim rynku omija normy bezpieczeństwa, co stwarza ryzyko chemiczne dla najmłodszych.
  • Co trzeci przebadany produkt typu "slime" miał w sobie szkodliwe związki wykraczające poza normę, a w niektórych artykułach stężenie ftalanów przekroczono aż 200-krotnie.
  • Warto wiedzieć, na co zwracać uwagę podczas zakupów, by ustrzec pociechy przed ukrytym w sklepach zagrożeniem.

Zakupy dla dzieci wymagają od rodziców podwójnej czujności. Najświeższe badania, za które odpowiadają UOKiK oraz Inspekcja Handlowa, obnażyły szereg nieprawidłowości na rynku zabawek. Znaczna część z nich zawierała stężenia szkodliwych substancji przekraczające dozwolone wartości, co może rzutować na zdrowie najmłodszych użytkowników. Najgorsze wyniki w testach uzyskały popularne wśród dzieci masy plastyczne, nazywane potocznie „glutkami”.

Błędne oznakowanie co czwartej zabawki

Podczas akcji kontrolnej prześwietlono 250 różnych zabawek oferowanych w polskich sklepach. Pod lupę wzięto nie tylko tradycyjne lalki, skakanki i piłki, ale także nowoczesne gadżety sensoryczne.

Zgromadzone dane są powodem do niepokoju. Według informacji przekazanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów aż 25 procent zbadanych przedmiotów miało wadliwe oznaczenia. Bardzo często brakowało na nich tak elementarnych danych, jak nazwa producenta, instrukcja obsługi czy ostrzeżenia o potencjalnych ryzykach.

W praktyce oznacza to, że opiekunowie w momencie zakupu nie mogli zweryfikować, czy produkt jest zgodny z obowiązującymi standardami bezpieczeństwa.

Ftalanowy i borowy problem w zabawkach

Prawdziwe przerażenie budzą jednak testy wykonane w laboratoriach. Z ogólnej puli zbadanych zabawek przeszło 16 procent oblało testy na zawartość dozwolonych substancji chemicznych.

W wybranych produktach zanotowano zbyt wysoki poziom ftalanów. Są to związki odpowiedzialne za elastyczność plastiku. Mimo że branża produkcyjna korzysta z nich masowo, ich nadmiar potrafi być niezwykle niebezpieczny dla organizmu.

W jednej z poddanych testom piłek norma stężenia ftalanów została przekroczona aż o 200 razy.

Toksyczny problem "glutków"

Prawdziwą plagą okazały się popularne od kilku sezonów masy typu slime. Z raportu wynika, że co trzecia tego typu zabawka przekraczała limity migracji boru. Parametr ten określa, ile substancji uwalnia się podczas ugniatania masy i jak duża jej część przenika do organizmu przez skórę dziecka. W jednym z "glutków" odnotowano stężenie przekroczone aż czterokrotnie w stosunku do bezpiecznych ram.

Wycofanie szkodliwych produktów i kary od UOKiK

Po zakończeniu kontroli Inspekcja Handlowa przekazuje dokumentację do Prezesa UOKiK, co otwiera drogę do postępowań administracyjnych. Firmy odpowiedzialne za błędy formalne muszą liczyć się z mandatami rzędu od 10 do 20 tysięcy złotych, podczas gdy za wprowadzanie do obiegu groźnych zabawek kary mogą sięgnąć nawet 100 tysięcy złotych.

Towar, który nie zaliczył testów bezpieczeństwa, znika z półek sklepowych. Zostaje także wpisany do unijnej bazy Safety Gate, która informuje mieszkańców całej Europy o zagrożeniach płynących z konkretnych produktów.

Jak kupować bezpieczne zabawki?

Specjaliści doradzają, by przed udaniem się do kasy skrupulatnie przestudiować opakowanie. Kluczowe jest odnalezienie symbolu CE, informacji o producencie lub importerze, a także wieku, dla którego zabawka została stworzona.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów radzi również, by uważać na symbole, które na pierwszy rzut oka przypominają europejski znak CE, a w rzeczywistości są stosowane na artykułach sprowadzanych z krajów spoza Unii Europejskiej.

Odpowiedzialni dorośli powinni analizować instrukcje, czytać ostrzeżenia i wybierać prezenty adekwatne do wieku malucha. Najnowsze dane dobitnie udowadniają, że nawet hity sprzedażowe mogą ukrywać w swoim składzie związki chemiczne, które nigdy nie powinny mieć kontaktu z dziećmi.

Barbara Nowacka, minister edukacji [IMPACT 2026]
QUZI PRL. Baba Jaga patrzy! Czy pamiętasz zabawy z naszego dzieciństwa w PRL-u
Pytanie 1 z 15
W jakiej grze używa się kamienia?
QUZI PRL. Baba Jaga patrzy! Czy pamiętasz zabawy z naszego dzieciństwa w PRL-u