Spis treści
UOKiK ostrzega przed toksycznymi zabawkami
- Kontrola przeprowadzona przez UOKiK dowodzi, że wiele zabawek na polskim rynku omija normy bezpieczeństwa, co stwarza ryzyko chemiczne dla najmłodszych.
- Co trzeci przebadany produkt typu "slime" miał w sobie szkodliwe związki wykraczające poza normę, a w niektórych artykułach stężenie ftalanów przekroczono aż 200-krotnie.
- Warto wiedzieć, na co zwracać uwagę podczas zakupów, by ustrzec pociechy przed ukrytym w sklepach zagrożeniem.
Zakupy dla dzieci wymagają od rodziców podwójnej czujności. Najświeższe badania, za które odpowiadają UOKiK oraz Inspekcja Handlowa, obnażyły szereg nieprawidłowości na rynku zabawek. Znaczna część z nich zawierała stężenia szkodliwych substancji przekraczające dozwolone wartości, co może rzutować na zdrowie najmłodszych użytkowników. Najgorsze wyniki w testach uzyskały popularne wśród dzieci masy plastyczne, nazywane potocznie „glutkami”.
Błędne oznakowanie co czwartej zabawki
Podczas akcji kontrolnej prześwietlono 250 różnych zabawek oferowanych w polskich sklepach. Pod lupę wzięto nie tylko tradycyjne lalki, skakanki i piłki, ale także nowoczesne gadżety sensoryczne.
Zgromadzone dane są powodem do niepokoju. Według informacji przekazanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów aż 25 procent zbadanych przedmiotów miało wadliwe oznaczenia. Bardzo często brakowało na nich tak elementarnych danych, jak nazwa producenta, instrukcja obsługi czy ostrzeżenia o potencjalnych ryzykach.
W praktyce oznacza to, że opiekunowie w momencie zakupu nie mogli zweryfikować, czy produkt jest zgodny z obowiązującymi standardami bezpieczeństwa.
Ftalanowy i borowy problem w zabawkach
Prawdziwe przerażenie budzą jednak testy wykonane w laboratoriach. Z ogólnej puli zbadanych zabawek przeszło 16 procent oblało testy na zawartość dozwolonych substancji chemicznych.
W wybranych produktach zanotowano zbyt wysoki poziom ftalanów. Są to związki odpowiedzialne za elastyczność plastiku. Mimo że branża produkcyjna korzysta z nich masowo, ich nadmiar potrafi być niezwykle niebezpieczny dla organizmu.
W jednej z poddanych testom piłek norma stężenia ftalanów została przekroczona aż o 200 razy.
Toksyczny problem "glutków"
Prawdziwą plagą okazały się popularne od kilku sezonów masy typu slime. Z raportu wynika, że co trzecia tego typu zabawka przekraczała limity migracji boru. Parametr ten określa, ile substancji uwalnia się podczas ugniatania masy i jak duża jej część przenika do organizmu przez skórę dziecka. W jednym z "glutków" odnotowano stężenie przekroczone aż czterokrotnie w stosunku do bezpiecznych ram.
Wycofanie szkodliwych produktów i kary od UOKiK
Po zakończeniu kontroli Inspekcja Handlowa przekazuje dokumentację do Prezesa UOKiK, co otwiera drogę do postępowań administracyjnych. Firmy odpowiedzialne za błędy formalne muszą liczyć się z mandatami rzędu od 10 do 20 tysięcy złotych, podczas gdy za wprowadzanie do obiegu groźnych zabawek kary mogą sięgnąć nawet 100 tysięcy złotych.
Towar, który nie zaliczył testów bezpieczeństwa, znika z półek sklepowych. Zostaje także wpisany do unijnej bazy Safety Gate, która informuje mieszkańców całej Europy o zagrożeniach płynących z konkretnych produktów.
Jak kupować bezpieczne zabawki?
Specjaliści doradzają, by przed udaniem się do kasy skrupulatnie przestudiować opakowanie. Kluczowe jest odnalezienie symbolu CE, informacji o producencie lub importerze, a także wieku, dla którego zabawka została stworzona.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów radzi również, by uważać na symbole, które na pierwszy rzut oka przypominają europejski znak CE, a w rzeczywistości są stosowane na artykułach sprowadzanych z krajów spoza Unii Europejskiej.
Odpowiedzialni dorośli powinni analizować instrukcje, czytać ostrzeżenia i wybierać prezenty adekwatne do wieku malucha. Najnowsze dane dobitnie udowadniają, że nawet hity sprzedażowe mogą ukrywać w swoim składzie związki chemiczne, które nigdy nie powinny mieć kontaktu z dziećmi.
