Francja uderza w gigantów odzieżowych. Koniec śmiesznie tanich ubrań z platform Shein i Temu

Władze w Paryżu wypowiadają wojnę producentom taniej odzieży, wprowadzając rygorystyczny podatek od fast fashion. Celem nowych regulacji są azjatyccy giganci tacy jak Shein oraz Temu. Dodatkowe opłaty mają skutecznie zniechęcić konsumentów do nabywania rzeczy o destrukcyjnym wpływie na środowisko, a ceny mogą wzrosnąć nawet o kilkanaście euro za sztukę.

Ubrania na wieszakach z napisami Temu i Shein. O podatku od fast fashion we Francji przeczytasz na Eska.
Autor: WhaleCo Inc. - temu.com / Wikipedia, Shein - Shein.com / WIkipedia, Shutterstock/ Shutterstock

Nowy podatek od fast fashion we Francji. Koniec z tanią odzieżą z Shein

Od 1 września nad Sekwaną obowiązują bezprecedensowe regulacje, które mają całkowicie odmienić oblicze rynku odzieżowego. Paryż, będący dotychczas globalną stolicą mody, stawia teraz na odpowiedzialność ekologiczną i zatrzymanie fali masowej produkcji. Rząd wdrożył innowacyjny podatek od fast fashion, uderzając bezpośrednio w platformy sprzedażowe pokroju Temu czy Shein. Przedstawiciele francuskich władz kategorycznie zaprzeczają, jakoby wymierzono go w konkretne przedsiębiorstwa. Tłumaczą, że głównym celem jest ochrona środowiska naturalnego oraz stymulowanie gospodarki w modelu obiegu zamkniętego.

Założenie nowych przepisów jest niezwykle klarowne. Nabycie nowej koszuli za zaledwie kilka euro ma ostatecznie przestać się opłacać w stosunku do kosztów jej ewentualnej naprawy. Rządowe regulacje uderzają w sam rdzeń strategii biznesowej azjatyckich gigantów, która bazuje na wręcz natychmiastowym wypuszczaniu tysięcy świeżych projektów i prowokowaniu nieprzemyślanych zachowań konsumenckich. Dla kupujących nad Sekwaną oznacza to drastyczną zmianę. Czas absurdalnie tanich tekstyliów prosto z Chin nieuchronnie dobiega końca, przynajmniej w obrębie francuskich granic.

Zasady naliczania opłat za ubrania. Ile zapłacą klienci Temu i Shein?

W jaki sposób system ten zadziała w praktyce? Mechanizm jest przejrzysty i bazuje na dwóch fundamentalnych filarach. Pierwszym jest roczny wolumen nowych ubrań wypuszczanych do sprzedaży. Drugim kryterium jest aspekt środowiskowy, a ściślej opłacalność zreperowania danej rzeczy. Zasada jest jasna: im większa produkcja odzieży i mniejsza szansa jej naprawy, tym wyższa kwota opłaty.

Serge Papin, pełniący funkcję francuskiego ministra handlu, posłużył się wymownym porównaniem. Zestawił rodzimą sieć Kiabi, która w dwanaście miesięcy prezentuje 17,4 tysiąca artykułów, z azjatyckim gigantem Shein, wrzucającym na rynek aż 1,7 miliona propozycji. Ta gigantyczna różnica obnaża prawdziwą skalę masowej nadprodukcji. Koszty dla klientów Shein oraz Temu będą wyliczane proporcjonalnie do wartości przedmiotu i mogą oscylować w granicach od 25 eurocentów do kilkunastu euro za sztukę. Ustawodawca zabezpieczył jednak konsumentów, zaznaczając, że wprowadzona danina nigdy nie przekroczy połowy bazowej wartości netto danego produktu.

Reakcja Chin i platformy Shein na opłaty we Francji

Choć obrońcy przyrody oklaskują nowatorskie prawo, korporacje będące na celowniku Paryża nie kryją oburzenia. Dalekowschodnie platformy e-commerce nie zamierzają milczeć, gdy państwo utrudnia im ekspansję. Quentin Ruffat, wypowiadający się w imieniu Shein we Francji, wprost ostrzega, że ostateczny rachunek za te zmiany pokryją nabywcy w droższych koszykach zakupowych. Zależność jest bezlitosna, dlatego wszelkie dodatkowe opłaty nałożone na gigantów zostaną płynnie przerzucone na detalistów.

Sprawa nabiera jednak poważniejszego wymiaru. Chińskie ministerstwo handlu ostro skrytykowało europejskie działania, nazywając je wprost „dyskryminacją” oraz sztuczną „barierą dla handlu”. Taka retoryka sugeruje, że konflikt opuścił ramy modowego biznesu i staje się osią dyplomatycznego sporu. Będąc pierwszym państwem na Starym Kontynencie wdrażającym tak restrykcyjne przepisy, Francuzi otwarcie ryzykują małe starcie gospodarcze na linii z Pekinem.

Terytorium Francji staje się w tym momencie ogromnym laboratorium dla całej wspólnoty unijnej. Jeżeli przetestowany system zda egzamin i realnie zatamuje zalew jednorazowych ubrań, podobne mechanizmy mogą wkrótce zacząć obowiązywać w innych państwach członkowskich, nie omijając przy tym polskiego podwórka. Obecnie cała Europa bacznie przygląda się, czy paryskim ustawodawcom uda się skutecznie powiązać ratowanie środowiska z powszechnym zamiłowaniem obywateli do budżetowego uzupełniania garderoby.

QUIZ PRL: Moda i styl życia w czasach Polski Ludowej
Pytanie 1 z 15
Jak nazywały się popularne buty zimowe, które niemal każdy miał w szafie w PRL-u?
QUIZ PRL: Moda i styl życia w czasach Polski Ludowej
Maryla Rodowicz sprzedaje swoje stare ubrania i dodatki. Torebka za 12 tysięcy złotych!

Rolki