Spis treści
- Rząd Donalda Tuska forsuje podatek paliwowy
- Stawka podatku dla spółek paliwowych wyniesie 60 procent
- Donald Tusk obiecuje wdrożenie programu Ceny Paliwa Niżej
- Orlen na celowniku premiera Donalda Tuska
- Ceny paliw rosną przez sytuację na Bliskim Wschodzie
- Zmiana terminu ustawy o nadzwyczajnych zyskach
- Głosowanie w Sejmie i ostateczna decyzja Karola Nawrockiego
Rząd Donalda Tuska forsuje podatek paliwowy
Obecny gabinet po raz kolejny próbuje przeforsować wprowadzenie tak zwanego windfall tax, specjalnej daniny od niespodziewanych profitów gigantów branży paliwowej.
Parlamentarzyści przegłosowali pierwotną wersję dokumentu na początku lipca bieżącego roku. Karol Nawrocki odmówił wówczas złożenia podpisu i postanowił skierować nowe prawo do Trybunału Konstytucyjnego, korzystając z mechanizmu kontroli prewencyjnej.
Głowa państwa kwestionowała głównie terminy, ponieważ regulacje miały zacząć obowiązywać w sierpniu, a jednocześnie obejmować zyski notowane już od marca. Według prezydenta taka konstrukcja naruszała fundamentalną zasadę niedziałania prawa wstecz.
W odpowiedzi na to weto Rada Ministrów postanowiła szybko opracować zmodyfikowany wariant tego dokumentu.
Stawka podatku dla spółek paliwowych wyniesie 60 procent
Świeża propozycja utrzymuje w mocy kluczowe rozwiązania z wcześniejszego dokumentu, a planowane obciążenie finansowe ma sięgnąć 60 procent.
Opłata nie obejmie jednak całości wypracowanego zysku przedsiębiorstwa. Pieniądze zostaną pobrane od tej części przychodów ze zbytu paliw ciekłych z okresu od marca do grudnia 2026 roku, która przekroczy wartość wyliczoną na bazie średniej marży z 2025 roku, dodatkowo powiększonej o 20 procent.
Według analiz przygotowanych przez gabinet rządzący to rozwiązanie powinno zasilić budżet państwa kwotą w wysokości około 4 miliardów złotych.
Donald Tusk obiecuje wdrożenie programu Ceny Paliwa Niżej
Prezes Rady Ministrów zapewnia opinię publiczną, że pozyskane w ten sposób fundusze odczuwalnie wesprą właścicieli samochodów.
„Jeśli prezydent wreszcie podpisze ponownie złożoną teraz ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN, czyli obniżenia cen paliw” – zaznaczył wyraźnie lider Platformy Obywatelskiej.
Lider rządzącej koalicji nawiązywał w tej wypowiedzi do planowanego przez ekipę rządzącą mechanizmu Ceny Paliwa Niżej, funkcjonującego pod skrótem CPN.
Jak argumentuje Donald Tusk, w dobie paliwowego kryzysu to zwykli obywatele ponoszą największe koszty, podczas gdy paliwowe giganty inkasują ogromne, nienaturalne zyski.
Orlen na celowniku premiera Donalda Tuska
Prezes Rady Ministrów jako koronne potwierdzenie swoich tez wskazał na kondycję finansową państwowego giganta Orlen.
Jak zauważył polityk, płocki koncern zdołał wygenerować w pierwszych sześciu miesiącach roku niemal 16 miliardów złotych czystego zysku netto, podczas gdy w analogicznym okresie rok wcześniej kwota ta oscylowała w granicach zaledwie 6 miliardów złotych.
„Te nadzwyczajne zyski w ciągu pół roku to jest 10 mld zł więcej niż rok temu” – wyliczał publicznie szef rządu.
Zdaniem Donalda Tuska nałożenie daniny na te gigantyczne nadwyżki dostarczy państwu niezbędnych środków, które pozwolą zmniejszyć obciążenia z tytułu podatku VAT oraz akcyzy zawartej w cenie benzyny i diesla.
Ceny paliw rosną przez sytuację na Bliskim Wschodzie
Gabinet rządzący argumentuje konieczność wprowadzenia tej ustawy także niespotykanymi zawirowaniami na globalnych rynkach surowcowych. Szef rządu zwrócił w tym kontekście uwagę na niestabilną sytuację militarną na Bliskim Wschodzie oraz na agresywne kroki podejmowane przez Rosję.
Szef koalicji rządzącej stanowczo przestrzegał przed drastycznymi podwyżkami przy dystrybutorach, z którymi nasz kraj może się niedługo bezpośrednio zmierzyć.
„Za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny – takie, o jakich nikt nie śnił w najgorszych snach” – ostrzegał opinię publiczną polski premier.
Jednocześnie polityk zaapelował do lokatora Pałacu Prezydenckiego, prosząc go o jak najszybsze zatwierdzenie tych pilnych regulacji.
Zmiana terminu ustawy o nadzwyczajnych zyskach
Rada Ministrów zdecydowała się zmodyfikować datę rozpoczęcia obowiązywania nowych regulacji. Wcześniejszy dokument przewidywał start 1 sierpnia, natomiast zaktualizowana propozycja zakłada wdrożenie przepisów od 1 listopada 2026 roku.
W dokumentacji dołączonej do projektu twórcy przekonują, że absolutnie nadzwyczajne okoliczności dają możliwość ignorowania reguły niedziałania prawa wstecz. Według autorów ustawy napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie jest w pełni wystarczającym powodem dla zastosowania tak wyjątkowego mechanizmu.
Głosowanie w Sejmie i ostateczna decyzja Karola Nawrockiego
Podczas wtorkowego posiedzenia Rada Ministrów pochyla się nad sformułowanymi zmianami. Bezpośrednio potem dokument zostanie przekazany do dalszych prac w parlamencie.
Marszałek izby niższej Włodzimierz Czarzasty poinformował opinię publiczną, że posłowie rozpoczną debatę nad tą propozycją jeszcze w środę, natomiast ostateczne głosowanie zaplanowano na najbliższy piątek.
Następnie piłka znajdzie się po stronie głowy państwa. Jeżeli Karol Nawrocki kolejny raz zablokuje wejście w życie dokumentu, polityczna batalia o ściągnięcie opłat z gigantów naftowych będzie ciągnąć się miesiącami. Złożenie podpisu pozwoli z kolei rządzącym uruchomić wielkie środki, które zostaną przeznaczone chociażby na zbicie cen benzyny.