Spis treści
Donald Tusk zadrwił z absencji Viktora Orbana. Dmitrij Pieskow oskarża o rusofobię
Punktem zapalnym okazał się krótki komunikat, który szef polskiego rządu zamieścił w sieci podczas cypryjskiego szczytu Rady Europejskiej. Donald Tusk z nieskrywaną ulgą odniósł się do faktu, że na sali zabrakło osób sprzyjających polityce Moskwy.
„Spotkanie Rady Europejskiej. Po raz pierwszy od lat na sali nie ma Rosjan. Ogromna ulga” – napisał szef polskiego rządu.
Polecany artykuł:
Wpis ten powszechnie zinterpretowano jako uszczypliwość pod adresem premiera Węgier. Viktor Orban, uchodzący za głównego sojusznika Kremla w strukturach unijnych, nie tylko zbojkotował obrady, ale nawet nie wydelegował na nie swojego reprezentanta. Do słów polskiego premiera odniósł się również rzecznik Władimira Putina. Dmitrij Pieskow zarzucił szefowi polskiego rządu skrajny militaryzm oraz rozsiewanie rusofobii.
Kiriłł Dmitrijew uderza w polskiego premiera. Współpracownik Władimira Putina straszy brakiem energii
Internetowa aktywność Donalda Tuska spotkała się z błyskawiczną kontrą ze strony Kiriłła Dmitrijewa. Dyrektor Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, zaliczany do ścisłego zaplecza Władimira Putina, wykorzystał platformę X do zamieszczenia otwartej groźby.
– Do zobaczenia za dwa miesiące, gdy przyjedziesz do Rosji błagać o energię. Proszę, zaoszczędź wystarczająco dużo paliwa lotniczego na lot – napisał Kiriłł Dmitrijew.
Atak rosyjskiego dygnitarza opiera się na obawach dotyczących rynków paliwowych w Europie, gdzie widmo deficytu oleju napędowego i paliwa do samolotów staje się coraz bardziej realne ze względu na niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie. Moskwa od lat traktuje swoje zasoby naturalne jako oręż polityczny, a słowa Dmitrijewa mają udowodnić, że mimo zachodnich sankcji i unijnej dywersyfikacji Rosja wciąż dysponuje narzędziami do szantażowania Europy. Sam Donald Tusk wielokrotnie alarmował o rosnącym niebezpieczeństwie ze wschodu. Na łamach dziennika „Financial Times” zapowiadał, że atak na państwa NATO to kwestia najbliższych miesięcy, co wymaga natychmiastowej mobilizacji militarnej Zachodu.
Jakub Wiech reaguje na rosyjskie groźby. Ekspert wypomina Moskwie mrożenie Europy
W obronie premiera stanął Jakub Wiech. Znany analityk rynku energetycznego dosadnie podsumował wiarygodność rosyjskich zapewnień, przypominając brutalne działania Kremla z minionych lat.
– Który to już raz od 2022 r. Europejczycy mają przyjeżdżać i błagać Rosjan o energię? – napisał. – Jeszcze coś powiedz o jedzeniu chomików zimą jak ostatnio. Przypominam, że 4 lata temu to Rosjanie pozrywali dostawy gazu do UE, wcześniej tworząc kryzys cenowy. Jesteście niewiarygodnym dostawcą - pomijając już fakt, że przy okazji jesteście też zbrodniczym państwem – dodał.