Spis treści
Prezydent USA uderza w Kanadę. Nowe stawki celne dla motoryzacji
Donald Trump zapowiedział na platformie Truth Social radykalne podniesienie taryf celnych na produkty sprowadzane z Kanady. Zmiany, które z pewnością odczują zwykli konsumenci, wejdą w życie na początku 2027 roku i obejmą przede wszystkim rynek motoryzacyjny.
Według planów amerykańskiego prezydenta dotychczasowe 25-procentowe cła na pojazdy osobowe, ciężarowe oraz stal i części samochodowe wzrosną do 50 procent. To kolejny, jednostronny ruch, który jeszcze bardziej pogarsza napięte stosunki gospodarcze między dwoma kluczowymi partnerami w Ameryce Północnej.
Trump oskarża sąsiada: Kanada zdziera z Ameryki i wykorzystuje relacje
Swoje działania wobec sąsiada z północy przywódca USA tłumaczy w bardzo stanowczy sposób. Według Stanów Zjednoczonych Kanada od lat stosuje praktyki niekorzystne dla amerykańskiej gospodarki, narzucając bardzo wysokie taryfy na produkty rolne, co szkodzi farmerom. Trump uważa, że właśnie takie działania generują deficyt handlowy sięgający 60 miliardów dolarów i podwyżki ceł są sprawiedliwym rewanżem.
W swoich wpisach prezydent nie szczędził ostrych słów pod adresem partnera gospodarczego.
Polecany artykuł:
Kanada nie będzie już traktowana jak państwo! W handlu i pod innymi względami Kanada jest jednym z najgorszych krajów na świecie, z którymi mamy do czynienia. Czują, że im się coś należy, a jednak NIE POTRZEBUJEMY KANADY, ONI POTRZEBUJĄ NAS! – napisał amerykański prezydent.
Fiasko rozmów USA i Kanady. Potężny cios w rynek motoryzacyjny
Decyzja o radykalnym wzroście stawek celnych to konsekwencja rozpadu negocjacji wokół umowy handlowej USMCA/CUSMA. Winą za ten stan rzeczy obie strony obarczają się nawzajem. Z punktu widzenia kanadyjskiego premiera Marka Carneya, Amerykanie próbowali w ostatniej chwili wprowadzić zapisy godzące w niezależność jego kraju w zawieraniu umów międzynarodowych. Z kolei otoczenie Trumpa uważa, że to partnerzy z północy zrezygnowali z wypracowanych kompromisów.
Skutki tego politycznego sporu uderzą jednak w rynek motoryzacyjny w obu państwach. Produkcja samochodów opiera się na łańcuchach dostaw, w ramach których części wielokrotnie wędrują przez granicę. Wzrost ceł do 50 proc. najprawdopodobniej zerwie te powiązania biznesowe i spowoduje ogromny wzrost kosztów, za który ostatecznie zapłacą kierowcy w salonach samochodowych.