Donald Trump chce powrotu rosyjskiego gazu do Europy. Zaskakujący plan USA

Otoczenie prezydenta Donalda Trumpa dąży do pilnego przywrócenia dostaw rosyjskiego gazu na rynek europejski. Nieoczekiwana koncepcja zakłada tłoczenie surowca przez terytorium Ukrainy przy udziale amerykańskiego podmiotu pośredniczącego. Inicjatywa Waszyngtonu wywołuje jednak gwałtowne protesty wśród państw Starego Kontynentu.

Trump nagle zaczął mówić o pupie! Nie krył zachwytu
Autor: AP Photo/ Associated Press

Plan Donalda Trumpa w sprawie rosyjskiego gazu dla Europy

Waszyngton dyskretnie bada szanse na błyskawiczne przywrócenie eksportu błękitnego paliwa z Rosji na Stary Kontynent. Dziennik „Wall Street Journal”, bazując na informacjach od przedstawicieli władz amerykańskich, europejskich oraz ukraińskich, donosi, że wysłannicy USA Jared Kushner i Steve Witkoff zaprezentowali już tę koncepcję rozmówcom w Moskwie oraz Kijowie. Działania te wpisują się w szerszą politykę gabinetu prezydenta Donalda Trumpa.

Podstawowym założeniem tej inicjatywy jest skłonienie Moskwy do wstrzymania ataków na infrastrukturę energetyczną jeszcze przed nadejściem zimy. Amerykańscy dyplomaci liczą, że dopuszczenie Rosji z powrotem do europejskiego rynku gazu ziemnego przekona Władimira Putina do zaakceptowania rozejmu w tym sektorze. Korzyści odniosłaby również Ukraina, której budżet ponownie zasiliłyby wpływy z opłat za tranzyt surowca przez jej terytorium.

Quiz z popularnych amerykańskich seriali. Sprawdź, czy rozpoznasz serial po krótkim opisie fabuły
Pytanie 1 z 10
Grupa ratowników wodnych czuwa nad bezpieczeństwem na plaży, mierząc się zarówno z zagrożeniami, jak i osobistymi wyzwaniami.

Amerykański pośrednik a sankcje na rosyjski gaz

Propozycja Waszyngtonu zawiera sprytny mechanizm prawny pozwalający na ominięcie dotychczasowych restrykcji. Zakłada on wykorzystanie amerykańskiego pośrednika do sprzedaży rosyjskiego surowca, co w praktyce neutralizowałoby unijne sankcje. Informatorzy „Wall Street Journal” podkreślają, że takie rozwiązanie stworzyłoby jednocześnie niezwykle dochodową niszę biznesową dla inwestorów ze Stanów Zjednoczonych.

Szczegółowo zaplanowano także kwestię rozliczeń finansowych z Moskwą, aby nie przekazywać jej gotówki bezpośrednio do ręki. Według koncepcji Białego Domu pieniądze za gaz wpływałyby na specjalny rachunek powierniczy typu escrow ulokowany w państwie trzecim, co uniemożliwiłoby Kremlowi bieżące finansowanie armii z tych funduszy. Amerykanie przekonują, że cały operacja pozwoliłaby dodatkowo wyhamować wzrost cen energii w Europie przed sezonem grzewczym.

Ostra reakcja Unii Europejskiej na plan USA

Amerykańskie pomysły zostały przyjęte w stolicach państw członkowskich z ogromnym chłodem. Wynika to z faktu, że Unia Europejska konsekwentnie wdraża strategię całkowitej rezygnacji z rosyjskiego błękitnego paliwa, co ma nastąpić ostatecznie do końca 2027 roku. Sugestie płynące z Waszyngtonu uderzają w same fundamenty tego planu.

Komentarze europejskich polityków są bezkompromisowe, a jeden z wysokich rangą dyplomatów z regionu państw nordyckich ocenił, że inicjatywa ta jest „sprzeczny ze wszystkim, co reprezentują Europejczycy”. W jeszcze mocniejszych słowach sprawę skomentował nieoficjalnie reprezentant dużego kraju unijnego, który zestawił amerykańską propozycję z oddaniem Czechosłowacji w ręce Adolfa Hitlera w przededniu II wojny światowej. Otoczenie Donalda Trumpa nie zamierza jednak rezygnować i kalkuluje, że z biegiem czasu uda się złamać ten opór.

Donald Trump zmienia politykę USA wobec Rosji i Nord Stream

Obecne dążenie do wznowienia zakupów surowca z Rosji oznacza kompletny zwrot w dotychczasowej retoryce samego Donalda Trumpa. Podczas swojej wcześniejszej działalności politycznej prezydent USA wielokrotnie i ostro atakował Niemcy oraz inne państwa za budowę rurociągu Nord Stream i wpadanie w energetyczną zależność od Moskwy. Teraz jego własna administracja podchodzi do tego zagadnienia w zupełnie inny sposób.

Wypowiadający się na łamach „WSJ” amerykański urzędnik tłumaczy tę zmianę nowym spojrzeniem na dawne błędy Berlina. Według niego problemem nie było samo ułożenie gazociągu na dnie Bałtyku, lecz brak wcześniejszego wynegocjowania „szerszego porozumienia w sprawie bezpieczeństwa z Rosją, które byłoby dla Moskwy satysfakcjonujące”.

W oczach Waszyngtonu przywrócenie przesyłu surowca przez ukraińskie rurociągi stanowi obecnie kluczowy element znacznie większej gry geopolitycznej. Ruch ten miałby nie tylko doprowadzić do wygaszenia działań zbrojnych, ale również otworzyć drogę do ponownego ułożenia relacji między Europą a Rosją. Powrót do tej koncepcji wiąże się najpewniej z niedawnym wznowieniem przez ukraińską armię uderzeń na rosyjskie rafinerie, co skłoniło USA do szukania sposobów na ustabilizowanie rynków paliwowych.

Złoty Laur 2026 - Ambasador Polski - Wladimir Semirunnij

ROLKI