Ceny paliw z Orlenu dla Ukrainy ujawnione. Analitycy zadali kłam tezom polityków

Eksperci z Ukrainy zaprezentowali szczegółowe zestawienia dotyczące kosztów importu polskiego paliwa. Wbrew twierdzeniom części polityków, koncern z Płocka w 2025 roku oferował stawki wyższe od rynkowych standardów. Nowe raporty udowadniają jednak, że dla strony ukraińskiej o wiele większe znaczenie ma niezawodność logistyczna.

Stacja paliw Orlen z widocznym pylonem cenowym. O cenach paliw eksportowanych na Ukrainę przeczytasz na Eska.
Autor: Kudelski Marek / Super Express Stacja paliw Orlen ze stojakiem z aktualnymi cenami paliw oraz budynkiem stop cafe. Przy dystrybutorach tankują samochody i motocykl. O niższych cenach paliw przeczytasz na portalu Super Biznes.
  • Opublikowane statystyki ze Wschodu zaprzeczają popularnej narracji: w 2025 roku Orlen eksportował surowce na rynek ukraiński po kwotach zauważalnie przewyższających giełdowe standardy.
  • Choć w pierwszej połowie 2026 roku odnotowano drastyczny wzrost stawek, cennik polskiego giganta okazał się ostatecznie bardziej opłacalny na tle agresywnych podwyżek innych państw.
  • Koncern z Płocka pełni rolę kluczowego gwaranta bezpieczeństwa energetycznego, trwale zabezpieczając ponad jedną czwartą ukraińskiego zapotrzebowania z zewnątrz.
  • Najniższe koszty zakupu schodzą na dalszy plan, ponieważ dla Kijowa liczy się przede wszystkim ciągłość logistyczna oraz dostęp do bardzo specyficznych produktów naftowych.

Orlen nie stosował zaniżonych stawek. Ukraińscy analitycy ujawniają rachunki

Przez wiele miesięcy na polskiej scenie politycznej trwała gorąca dyskusja wokół działań narodowego czempiona. Przedstawiciele opozycji, w tym były wiceminister Michał Woś reprezentujący Suwerenną Polskę, publicznie oskarżali spółkę o faworyzowanie wschodniego sąsiada kosztem rodzimych kierowców. Z pomocą w rozwikłaniu tego sporu przyszli eksperci zza wschodniej granicy, którzy postanowili zestawić te deklaracje z rzeczywistymi faktami. Ich analizy rzucają zupełnie nowe światło na tę dość zagmatwaną sytuację.

Rzeczywistość rynkowa znacząco odbiegała od haseł głoszonych przez niektórych polityków. Dokładne wyliczenia przygotowane przez ukraińskich ekspertów z A-95 Consulting Group dowodzą, że w 2025 roku stawki dyktowane przez Orlen przekraczały rynkowe standardy. Za tonę oleju napędowego pochodzącego z polskich rafinerii trzeba było zapłacić na granicy średnio 804,3 dolara. Dla porównania, uśredniony koszt sprowadzenia tego samego surowca z innych kierunków wynosił zaledwie 782,1 dolara.

Minimalnie mniejsze obciążenia finansowe generowały zakupy realizowane za pośrednictwem litewskiej filii Orlen Lietuva, gdzie tona diesla kosztowała 791 dolarów. Mimo to, Kijów mógł liczyć na znacznie korzystniejsze warunki finansowe, decydując się na import ze Słowacji, Grecji czy terytorium Rumunii. Rachunki ekonomiczne jednoznacznie zaprzeczają tezie o preferencyjnym traktowaniu.

Quiz Wołodymyr Zełenski. Jak dobrze znasz niesamowity życiorys prezydenta Ukrainy?
Pytanie 1 z 12
Jak ma na imię żona Wołodymra Zełenskiego?

Gigantyczne podwyżki w 2026 roku. Paliwo z Polski stało się nagle opłacalne

Rzeczywistość gospodarcza ulega jednak ciągłym transformacjom. Pierwsze sześć miesięcy 2026 roku przyniosło na świecie potężny kryzys naftowy, co błyskawicznie przełożyło się na drastyczne skoki cenowe na stacjach. Włodarze Orlenu musieli dostosować swoje cenniki do globalnych trendów, windując stawkę za polski diesel do poziomu 1140,1 dolara za tonę, podczas gdy surowiec z Litwy wyceniono wówczas na okrągłe 1124,9 dolara.

Reakcja zagranicznego rynku ukazała jednak wyjątkowo ciekawą anomalię. Jak zauważają dziennikarze ukraińskiego portalu Enkorr, chociaż kwoty w ofercie z Płocka wzrosły o ponad trzysta dolarów, konkurencyjne podmioty wywindowały je w górę jeszcze bardziej. W tym trudnym rynkowo okresie grecki olej napędowy osiągnął pułap 1157 dolarów, a ten sprowadzany z Rumunii aż 1219,3 dolara. Paradoksalnie więc, droga oferta Orlenu stała się dla Kijowa relatywnie najłagodniejsza dla państwowego budżetu.

Serhij Kujun tłumaczy fenomen Orlenu. Paliwo z Polski ratuje ukraińskie wojsko

W obliczu tych statystyk pojawia się pytanie, dlaczego wschodni sąsiad tak konsekwentnie buduje swoją stabilność w oparciu o polskie rafinerie, skoro nie zawsze oznaczają one najmniejszy wydatek. Dyrektor generalny A-95, Serhij Kujun, postanowił rozwiać te wątpliwości, argumentując, że same finanse schodzą w tym przypadku na dalszy plan. Zależność od zachodnich dostawców ma bowiem o wiele głębszy i znacznie bardziej strategiczny wymiar.

Według szefa A-95, płocka spółka urosła do rangi kluczowego sojusznika, którego znaczenia nie da się przeliczyć wyłącznie na banknoty. Żaden inny podmiot w naszej części Europy nie jest w stanie zapewnić tak ogromnej przepustowości i stuprocentowej pewności łańcuchów logistycznych, co jest absolutnie niezbędne do utrzymania gospodarki oraz armii w czasie wojny. Dodatkowo polska firma dostarcza asortyment niedostępny u konkurencji. „Dostarczają priorytetowo różne produkty na wyłączność, takie jak zwiększone wolumeny paliwa arktycznego, którego nigdzie indziej nie znajdziemy. Bez tego byłoby nam bardzo ciężko” — relacjonuje otwarcie Serhij Kujun.

Zestawienia zza wschodniej granicy definitywnie ucinają powracające spekulacje na temat rzekomych promocji dla zagranicznych kontrahentów. Potwierdzają one zarazem, że polski gigant paliwowy jest dla walczącego państwa absolutnym fundamentem bezpieczeństwa, a trwała kooperacja bazuje na potężnej przepustowości, a nie na celowym zaniżaniu rynkowych wycen.

W ubiegłym roku [Orlen] dostarczył 2,2 mln ton benzyny i oleju napędowego ze swoich rafinerii w Polsce i na Litwie, co stanowi 26 proc. całkowitego importu. O nastawieniu do rynku ukraińskiego świadczy fakt, że nowe kierownictwo Orlenu zwiększyło dostawy oleju napędowego o 60 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat, a benzyny — prawie trzykrotnie — komentował Serhij Kujun na swoim profilu na Facebooku.

LEDER: UKRAINA TO "POLSKA KOLONIA", A UKRAIŃCY TO DLA NAS "GORSZY" NARÓD!