Spis treści
Nowe badanie o zakupach w dyskontach
Najnowsze analizy dowodzą, że popularne sieci handlowe coraz intensywniej oddziałują na wybory konsumentów, wykorzystując do tego reklamy umieszczane bezpośrednio na terenie sklepów. Okazuje się, że blisko połowa kupujących (47,4 proc.) dostrzega tego typu komunikaty, co często prowadzi do nieplanowanych wydatków. W ten sposób dyskonty zamieniają się w potężne nośniki reklamowe. Warto przyjrzeć się, w jaki sposób subtelne zabiegi marketingowe wpływają na zawartość naszych koszyków i zastanowić się, czy umiemy im się oprzeć.
Badanie przeprowadzone przez UCE Research pokazuje, że reklamy na sklepowych ekranach są zauważane już przez 47,4 proc. klientów. Oznacza to, że niemal połowa konsumentów robiących zakupy w takich dyskontach jak Biedronka czy Lidl zwraca uwagę na wyświetlane promocje. Specjaliści z branży handlowej są zgodni — sklepy coraz skuteczniej zabiegają o uwagę klienta w chwili, gdy podejmuje on ostateczną decyzję o zakupie.
Reklamy między półkami kuszą klientów
Jeszcze nie tak dawno reklamy kojarzono przede wszystkim z telewizją czy internetem, jednak obecnie coraz większą rolę odgrywa przestrzeń samego sklepu. Ekrany zainstalowane przy kasach, promocje prezentowane tuż obok produktów czy komunikaty o „super okazjach” to już stały element krajobrazu w dyskontach.
Z raportu wynika, że reklamy osiągają największą skuteczność dokładnie w momencie, gdy klient znajduje się przed półką i zastanawia się nad wyborem towaru. Sieci handlowe starają się w ten sposób wpłynąć na ostateczną decyzję zakupową w ułamku sekundy.
Eksperci podkreślają, że choć konsumenci często mają przygotowaną listę zakupów, pod wpływem sklepowych reklam nierzadko decydują się na zakup produktów, których w ogóle nie planowali nabyć.
Psychologia zakupów w Biedronce i Lidlu
Wcześniejsze analizy UCE Research wykazały, że aż 90 proc. konsumentów przyznaje się do impulsywnych zakupów. Właśnie dlatego reklamy wyświetlane w przestrzeni sklepowej są niezwykle pożądane przez sieci handlowe i producentów. Giganci tacy jak Biedronka czy Lidl inwestują coraz większe środki w nowoczesne rozwiązania reklamowe wewnątrz swoich placówek, obejmujące nie tylko tradycyjne promocje cenowe, ale też nowoczesne nośniki i komunikaty precyzyjnie dostosowane do zachowań kupujących.
Analitycy rynku retail media zwracają uwagę, że współczesne sklepy zaczynają funkcjonować jak niezależne platformy reklamowe. Posiadają bowiem gigantyczną przewagę — dysponują dokładną wiedzą na temat rzeczywistych zakupów i zachowań konsumentów w sklepie.
Klienci nieświadomi reklam w dyskontach
Raport obnaża również inne zjawisko. Ponad 31 proc. ankietowanych deklaruje, że nie zwraca uwagi na reklamy podczas robienia zakupów, a z kolei ponad 21 proc. w ogóle nie potrafi sobie przypomnieć, czy widziało w sklepie jakiekolwiek komunikaty reklamowe.
Specjaliści wyjaśniają, że wielu klientów naturalnie filtruje docierające do nich bodźce i ignoruje część przekazów, co jednak nie oznacza braku ich skuteczności. Przeciwnie — część komunikatów reklamowych może oddziaływać na decyzje zakupowe w sposób całkowicie podświadomy.
Według twórców raportu, kluczem do sukcesu jest optymalne rozmieszczenie ekranów i dostosowanie reklam do konkretnego etapu zakupów. Jeśli klient natrafi na informację o promocji dokładnie w momencie dokonywania wyboru, prawdopodobieństwo, że skusi się na dodatkowy produkt, znacząco rośnie.
Sklepy zarabiają na reklamach
Eksperci zauważają również, że dla sieci handlowych reklamy w sklepach stają się coraz ważniejszym źródłem przychodów. Na rynkach wysoko rozwiniętych, np. w USA, giganci pokroju Walmartu i Amazona od lat z powodzeniem rozwijają własne systemy reklamowe, które generują miliardowe zyski.
Chociaż polski rynek dopiero wkracza w tę fazę, kierunek zmian jest oczywisty. Osoby robiące zakupy w Biedronce, Lidlu czy innych dużych dyskontach będą coraz częściej wystawione na działanie reklam wyświetlanych w bezpośrednim sąsiedztwie sklepowych półek.
Badanie UCE Research zostało przeprowadzone w okolicy blisko 80 placówek handlowych. Ankieterzy rozmawiali z klientami wychodzącymi ze sklepów, a w badaniu wzięło udział około tysiąca osób w przedziale wiekowym od 18 do 65 lat.