Michele Morrone broni 365 dni! Odpowiedział na krytykę Duffy

2020-08-11 12:14 KP
Duffy, 365 dni
Autor: NIKO/SICHOV-TV/NRJ/OH/SIPA/SIPAEAST NEWS; Netflix/Courtesy Everett Collection

Film 365 dni z Michele Morrone i Anną Marią Sieklucką w głównych rolach podzielił fanów kina na dwa obozy. Z jednej strony produkcja stała się bowiem największym hitem w historii Netflixa, a z drugiej zbiera poważną krytykę za banalizowanie tematu gwałtu, o czym pisała m.in. Duffy. Teraz na zarzuty wobec 365 dni odpowiedział główny gwiazdor filmu.

Podczas gdy fani 365 dni marzą o tym, by ekipa produkcji zdecydowała ostatecznie o powstaniu drugiej części filmu, krytycy daliby wiele, by już nigdy więcej go nie oglądać. 365 dni na podstawie książki Blanki Lipińskiej podzielił fanów jak jeszcze nigdy dotąd - z jednej strony stał się najpopularniejszym filmem w historii Netflixa, jednak z drugiej zgarnął srogą krytykę za opowieść o porwanej i gwałconej przez swojego oprawcę kobiecie, która w końcu się w nim zakochuje.

Gdy film 365 dni trafił na Netflixa, o produkcji zaczęły rozpisywać się największe i najważniejsze portale na świecie - najczęściej jednak w negatywnym świetle. Na czele krytyki stanęła Duffy, która ma za sobą tragiczne przeżycie porwania i gwałtu. Gwiazda, która doświadczyła przerażających wydarzeń, sposób, w jaki przedstawiono je w produkcji, uznała za nie do zaakceptowania.

Sonda
Czy podobał Ci się film "365 dni"?

Michele Morrone broni 365 dni

W obronie 365 dni stanął teraz sam Michele Morrone. Aktor, który niedawno zdradził, że z przyjemnością przyjmie ofertę zagrania w drugiej części produkcji, przypomniał, że historia opisana w 365 dniach to tylko fikcja literacka.

365 dni była w Polsce bardzo popularną książką, zanim została nakręcona. Kiedy widzowie oglądają film, wydaje mi się, że wiedzą, że to, co widzą na ekranie, nie zawsze jest prawdziwe, ale moim zadaniem jako aktora jest sprawienie, by wydawało się prawdziwe, sprawienie, że połączysz się z Massimo, mimo że jest szefem mafii. Ufam, że widzowie wiedzą, że ten film to fantazja.

- powiedział Michele Morrone, dodając, że zachowanie jego bohatera jest "całkowicie nieakceptowalne w prawdziwym życiu".

Nie powiedziałbym, że nie powinniśmy dopuszczać do istnienia takiego fikcyjnego filmu, bo w takim razie co z filmami o wojnie, zbrodniach, morderstwach i, tak, słynnymi filmami o mafii? Ten film nie jest ma banalizować rzeczywistości przemocy seksualnej na świecie. Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że to zachowanie jest w porządku. Nie jest. Myślę, że to dobrze, że film sprawia, że ​​ludzie mówią o tych kwestiach, abyśmy mogli zwiększyć ich świadomość w naszym społeczeństwie.

- dodał.

Zgadzacie się z nim?

Nasi Partnerzy polecają
NAJNOWSZE