365 dni oburzyło Duffy. "To upiększanie brutalnej rzeczywistości gwałtu!"

2020-07-03 15:41 KP
Duffy, 365 dni
Autor: NIKO/SICHOV-TV/NRJ/OH/SIPA/SIPAEAST NEWS; Netflix/Courtesy Everett Collection

O polskiej produkcji "365 dni" usłyszał cały świat, gdy erotyczny film na podstawie książki Blanki Lipińskiej trafił na Netflixa. Historia z jednej strony stała się jednym z największych hitów w historii platformy, a z drugiej wywołała oburzenie tych, dla których przedstawianie gwałtu niczym romansu to ogromne nadużycie. Do tej grupy należy Duffy, która sama ma za sobą przerażające doświadczenia molestowania seksualnego.

Wobec filmu 365 dni z Anną-Marią Sieklucką i Michele Morrone w rolach głównych trudno być obojętnym. Ci, którzy obejrzeli film na podstawie książki Blanki Lipińskiej albo natychmiast się w nim zakochali, albo uznali go za absolutnie niedopuszczalny. Historię Włocha, który porywa Polkę i daje jej rok na zakochanie się w nim, poznał cały świat, gdy produkcja trafiła na Netflixa, a do dyskusji na jej temat włączają się już nawet gwiazdy.

365 dni otworzyło drogę do kariery aktorów występujących w głównych rolach. Anna-Maria Sieklucka świętowała właśnie na Instagramie zdobycie 2 milionów obserwujących, a Michele Morrone otrzymuje pierwsze propozycje z Hollywood. Tymczasem najpopularniejsze serwisy internetowe na świecie nie zostawiały na 365 dni suchej nitki - New York Times poinformował, że film został jednym z najbardziej krytykowanych hitów Netflixa w historii.

Duffy krytykuje 365 dni

Do grona krytyków filmu 365 dni dołączyła właśnie Duffy. Jej głos jest tym bardziej znaczący, że wokalistka ma za sobą straszne doświadczenie porwania i gwałtu, o którym opowiedziała po raz pierwszy po wielu latach w lutym tego roku. Gwiazda u szczytu kariery została porwana i wywieziona za granicę, gdzie przetrzymywano ją i gwałcono.

>> Duffy w szczegółach opisała historię gwałtu. Porwano ją w urodziny!

Wokalistka napisała do Netflixa otwarty list w sprawie 365 dni.

Nie chcę być w takiej sytuacji, aby pisać do ciebie, ale cnota mojego cierpienia zobowiązuje mnie do tego, bo brutalne doświadczenie, które przeżyłam postanowiłeś opisać jako „erotyka dla dorosłych”. 365 dni upiększa brutalną rzeczywistość handlu seksualnego, porwań i gwałtów. To nie powinno dla nikogo łączyć się z pojęciem rozrywki, nie powinno być tak opisywane ani komercjalizowane w ten sposób. „Piszę te słowa (nie mogę uwierzyć, że piszę to w 2020 roku, z tak wielką nadzieją i postępami osiągniętymi w ostatnich latach), ponieważ około 25 milionów ludzi jest obecnie przemycanych na całym świecie, nie o osobach niepoliczonych.

- napisała Duffy.

Martwi mnie, że Netflix zapewnia miejsce dla takiego „kina”, które erotycznie zniekształca przemoc seksualną i handel ludźmi jako „seksowny”. Po prostu nie mogę sobie wyobrazić, jak Netflix może przeoczyć, jak jest to nieostrożne, nieczułe i niebezpieczne. To składniało nawet niektóre młode kobiety, do tego, by z radością prosić Michele Morrone, głównego aktora filmu, o porwanie ich. Wszyscy wiemy, że Netflix nie byłby gospodarzem dla upiększonej pedofilii, rasizmu, homofobii, ludobójstwa ani żadnych innych przestępstw przeciwko ludzkości. Świat słusznie protestowałby i krzyczał. Tragiczne jest to, że ofiary handlu ludźmi i porwania są niewidoczne, a jednak w „365 dni” ich cierpienia zamieniają się w „dramat erotyczny”, jak opisuje Netflix.

- czytamy dalej.

Nie zdawaliście sobie sprawy z tego, jak wielką krzywdę przyniosło „365 dni” tym, którzy znosili bóle i horrory, które ten film upiększa, dla rozrywki i dla pieniędzy. Tym, czego ja i inni, którzy znają te niesprawiedliwości, potrzebują, jest coś dokładnie odwrotnego - opowieść o prawdzie, nadziei i przekazanie głosu.

- zakończyła Duffy.

Zgadzacie się z jej argumentami przeciwko filmowi 365 dni?

NAJNOWSZE