Dwunastoletni chłopiec poleciał na egzotyczną wyspę bez wiedzy swoich rodziców. O takiej przygodzie z pewnością marzy niejedna osoba, która oglądając Kevina samego w Nowy Jorku, zazdrościła mu, że jest aż tak samodzielny. Jak to się stało, że pewnemu chłopcu faktycznie udało się dopiąć swego i spełnić to marzenie? To naprawdę akcja jak z filmu!
12-latek przeżył przygodę jak z Kevina w Nowym Jorku
Jak donosi The Independent, rodzina Drew, bo tak na imię ma współczesny Kevin, przeżyła chwile grozy po tym, jak ich syn nie wrócił ze szkoły do domu. Rodzice 12-latka zgłosili jego zaginięcie na policję, bardzo szybko okazało się jednak, że ukradł on ich kartę kredytową i wybrał się w samodzielną podróż na Bali.
Macaulay Culkin robi trick z Kevina na żywo - to naprawdę bolało!
Drew pochodzi z Australii, a tam, aby móc wsiąść do samolotu, wystarczył mu dokument potwierdzający, że skończył już podstawówkę, oraz paszport. Do tego niespodziewanego kroku popchnęła go kłótnia z matką. Gdy kobieta dowiedziała się, gdzie znajduje się jej syn, poleciała na Bali, aby zabrać go do domu. Drew spędził sam na wyspie łącznie cztery dni. 12-latek przyznał dziennikarzom, że zupełnie nie żałuje swojej decyzji:
Było super. Zawsze chciałem przeżyć taką przygodę.
Mamy jednak nadzieję, że podejście chłopca do całej sytuacji nie oznacza, że podobnie jak filmowego Kevina czega go kolejna część tego rodzaju przygód.