Wydarzenia

Pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego opanowany! Nocny dozór pogorzeliska [ZDJĘCIA]

2023-06-12 20:57

Strażacy opanowali pożar łąk na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego, który wybuchł przed południem - podała wieczorem tego dnia podlaska straż pożarna. W nocy miejsce pogorzeliska będzie dozorowane przez strażackie patrole.

Spis treści

  1. Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym
  2. Pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego opanowany
  3. Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Samoloty i śmigłowce a akcji
  4. Aż 1,5 tys. strażaków gasiło BPN

Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym

Pożar wybuchł w okolicach miejscowości Zabielany w powiecie monieckim w Biebrzańskim Parku Narodowym, działania prowadzone były także na terenie powiatu sokólskiego. Na miejsce zostały skierowane zastępy strażaków, a także samoloty oraz policyjny Black Hawk, z których dokonywano zrzutów wody.

Pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego opanowany

Jak poinformował w poniedziałek wieczorem rzecznik komendy wojewódzkiej PSP w Białymstoku Piotr Chojnowski, pożar został opanowany, a do rana miejsce pogorzeliska będzie dozorowane przez strażaków. W kulminacyjnym momencie akcji na miejscu było ok. 40 zastępów straży pożarnej. Z szacunków straży wynika, że pożarem objętych było 13 ha łąk.

Powiedział, że swoje działania zakończył już policyjny śmigłowiec, który wykonał ponad 20 zrzutów wody. Śmigłowiec miał zamontowany specjalny zbiornik na wodę, tzw. bambi bucket, o pojemności 3 tys. litrów, a na pokładzie oprócz policjantów, znajdowali się też strażacy, którzy koordynowali zrzuty - przekazała podlaska policja.

Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Samoloty i śmigłowce a akcji

Chojnowski podkreślił, że zarówno samoloty jak i śmigłowiec okazały się niezbędne podczas akcji, działały w miejscach, do których nie mogli dotrzeć strażacy. Teren pożaru był trudno dostępny, było bardzo grząsko i nie można było dotrzeć tam ciężkim sprzętem. Strażacy musieli pokonać pieszo około dwóch kilometrów.

Rzecznik zwrócił też uwagę na zmienną pogodę, w ciągu dnia były duże porywy wiatru, a ogień zmieniał kierunek, co utrudniało działania na miejscu bez specjalistycznego sprzętu. Dodał, że późnym popołudniem zaczął padać niewielki deszcz, aby - jak podkreślił - "złapało wilgoć".

Pożar miał miejsce na terenie objętym parkiem narodowym, ale w większości na działkach prywatnych. Dyrektor BPN Artur Wiatr zwrócił uwagę, że w akcji wykorzystano doświadczenia z 2020 roku, gdy w parku doszło do ogromnego pożaru traw, a akcja trwała wiele dni. Jak powiedział PAP, strażacy i inne służby użyły od razu wszelkiego możliwego sprzętu, by szybko i skutecznie zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia na większą powierzchnię.

Biebrzański Park Narodowym jest najrozleglejszym w Polsce. W kwietniu 2020 roku doszło tam do największego pożaru w historii tego parku; gaszenie bagiennych łąk i lasu w tzw. basenie środkowym BPN trwało osiem dni. Paliło się ok. 5,5 tys. ha parku i otuliny.

Aż 1,5 tys. strażaków gasiło BPN

W akcji gaśniczej wzięło udział ok. 1,5 tys. strażaków zawodowych i ochotników, pomagali żołnierze WOT, służby parku, leśne, okoliczni mieszkańcy. Do gaszenia używano samolotów i śmigłowców Lasów Państwowych, policji i Straży Granicznej.

ZOBACZ: Akcja gaśnicza Biebrzańskiego Parku Narodowego

Las w bydgoskiej Smukale przypomina wysypisko. W lesie walają się śmieci