W Iranie sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Jak przekazuje działająca z emigracji grupa obrońców praw człowieka IHRNGO, w wielu miastach kraju rozmieszczono znaczne oddziały sił bezpieczeństwa i wojska.
„W czwartek wieczorem wprowadzono surowe restrykcje w przemieszczaniu się, zaprowadzając faktyczny stan wojenny”
– alarmuje IHRNGO, powołując się na relacje z Iranu.
Według tej grupy w trakcie protestów zabito co najmniej 3428 osób. Wcześniej organizacja pisała, że jest to „absolutne minimum” tragicznego bilansu. Ze strony innych mediów i organizacji pojawiały się doniesienia o nawet 20 tys. ofiar.
IHRNGO dodała, że w trakcie dławienia protestów raniono tysiące osób i aresztowano ok. 20 tys. demonstrantów. Według danych organizacji Irańczycy boją się, że zatrzymani będą masowo skazywani na śmierć w doraźnych procesach.
Ze względu na trwającą od tygodnia blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje na temat bieżących wydarzeń w Iranie. Według niektórych doniesień w ostatnich dniach antyrządowy zryw stopniowo wygasa. Irański rząd zapewnia, że sytuacja bezpieczeństwa jest pod kontrolą.
Reakcja USA i możliwe scenariusze
Masowe protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia 2025 roku z powodu katastrofalnej sytuacji gospodarczej i w ciągu kilku dni objęły wszystkie prowincje kraju.
Z relacji świadków wynika, że podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa strzelały do tłumów z ostrej amunicji, używały gazu i granatów hukowych oraz wykorzystywały drony do zastraszania i monitorowania manifestantów.
W ciągu ostatnich kilkunastu godzin odnotowano częściowy spadek napięcia wokół zapowiadanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa interwencji w Iranie. W środę wieczorem oświadczył on, że otrzymał wiarygodne zapewnienia o wstrzymaniu egzekucji demonstrantów i zapowiedział dalsze monitorowanie sytuacji.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała w czwartek, że władze w Teheranie wstrzymały egzekucje 800 demonstrantów. Ostrzegła jednak, że w sprawie amerykańskiej odpowiedzi na tłumienie protestów „wszystkie opcje pozostają na stole”