- Skandal na US Open: polski przedsiębiorca wyrwał czapkę dziecku, wywołując międzynarodowe oburzenie.
- Media na całym świecie potępiły zachowanie prezesa polskiej firmy.
- W rozmowie z New York Post, Kamil Majchrzak ujawnia nowe fakty w sprawie.
Światowy skandal z udziałem polskiego przedsiębiorcy
Skandal, do którego doszło po zwycięskim meczu Kamila Majchrzaka z Karenem Chaczanowem na US Open, obił się szerokim echem na całym świecie. Polski tenisista chciał przekazać czapkę młodemu kibicowi, jednak ubiegł go dorosły mężczyzna, który wyrwał mu ją z rąk. Nagranie z tego zdarzenia błyskawicznie obiegło internet, a na mężczyznę wylała się fala krytyki. Internauci szybko zidentyfikowali go jako prezesa dużej polskiej firmy z sektora budowlanego.
O sprawie pisały media z całego świata, zas oburzenie na zachowanie mężczyzny, połączyło internautów z różnych części globu.
Polecany artykuł:
Kamil Majchrzak: "Dałem mu namiary"
Nowe światło na sprawę rzuca amerykański dziennik „New York Post”, z którego dziennikarzem rozmawiał Kamil Majchrzak. Tenisista potwierdził tożsamość mężczyzny i przyznał, że jest on sponsorem polskiej federacji tenisowej.
- Oczywiście to było jakieś nieporozumienie – powiedział Majchrzak w rozmowie z „New York Post”, dodając, że początkowo nie był świadomy całego zamieszania.
Kamil Majchrzak ujawnił również, co już po wszystkim zrobił mężczyzna, który zabrał czapkę. Według zawodnika, próbuje on naprawić swój błąd.
- Chciał też wszystko naprawić, więc dałem mu namiary na mamę Brocka w tych samych mediach społecznościowych, których użyłem do skontaktowania się z nią. Więc może sam będzie mógł to naprawić – wyjaśnił Majchrzak.
Wcześniej tenisista sam aktywnie poszukiwał chłopca za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. W jednej z relacji napisał: „Po meczu nie zauważyłem, że moja czapka nie trafiła w ręce chłopca. Dzięki Asics mam wystarczająco czapek, więc jestem na to przygotowany. Czy moglibyście mi pomóc znaleźć tego chłopca? Jeśli ty (albo twoi rodzice) to widzicie, napiszcie do mnie”.
Wkrótce udało mu się spotkać z chłopcem.
- Jestem pod wrażeniem siły internetu - napisał w mediach społecznościowych.
