Spis treści
Kinga Rusin otrzymała pilny alert na Rodos. Od razu wybiegła z domu
Polska dziennikarka rzadko bywa w ojczyźnie, decydując się na nieustanne zagraniczne wojaże. Tylko w tym roku Kinga Rusin szusowała na nartach we Francji i Włoszech, zwiedzała Meksyk, Hiszpanię, Kirgistan, a także Malezję, Borneo, Chiny oraz Japonię. Codzienność w trasie chętnie relacjonuje swoim obserwatorom w mediach społecznościowych. Tym razem na Instagramie podzieliła się mrożącą krew w żyłach sytuacją z greckiej wyspy Rodos. Kiedy na jej telefon przyszedł komunikat ostrzegawczy, prezenterka bez wahania wybiegła z budynku. Była przekonana, że za chwilę uderzy trzęsienie ziemi, jednak zagrożenie miało zupełnie inny charakter.
Zobacz także: Edward Miszczak chce sprowadzić Kingę Rusin do Polsatu. Znana prezenterka wróci do telewizji
Cisza przed burzą, a właściwie przed… armagedonem! Jeszcze przedwczoraj nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego dramatu (w prognozie na następny dzień był zaledwie deszcz). Dziś Rodos liczy straty po przejściu nawałnic, powodzi błyskawicznych, a nawet trąby powietrznej przez jedno z miasteczek. Rano dostaliśmy na telefony alerty. Nie doczytawszy do końca wybiegliśmy z domu myśląc, że może ostrzegają przed trzęsieniem ziemi (częste zjawisko na Rodos). Alert dotyczył jednak "silnego wiatru, dużych opadów i lokalnych podtopień". Kontrast zapowiadanego niebezpieczeństwa z błękitnym niebem nad naszymi głowami był lekko szokujący… - napisała Rusin na swoim koncie na Instagramie.
Trąba powietrzna obok Kingi Rusin. Żywioł niszczył wszystko
Ostatecznie ekstremalna pogoda oszczędziła lokalizację, w której przebywała dziennikarka wraz ze swoim partnerem. Zaledwie kilkanaście kilometrów od ich bezpiecznego schronienia rozgrywał się jednak prawdziwy dramat, co wywołało u nich ogromne poruszenie. Kinga Rusin w swojej instagramowej relacji nie kryła zdumienia zaistniałą sytuacją.
Aż nieprawdopodobne, że dantejskie sceny opisywane dziś nie tylko w lokalnych ale też w światowych serwisach miały miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od nas. I to dokładnie wtedy, kiedy piliśmy, jak gdyby nigdy nic, kawę z widokiem na wyjątkowo wzburzone morze - wyznała Rusin.
Za pośrednictwem sieci gwiazda udostępniła wstrząsające materiały wizualne z greckiej wyspy, dokumentując zniszczenia (TUTAJ ZNAJDZIECIE WPIS RUSIN). W jej najbliższym otoczeniu panował spokój, tymczasem tuż obok niszczycielska siła wody i wiatru równała z ziemią wszystko na swojej drodze, a przez okolicę przetoczyła się nawet trąba powietrzna. Prezenterka otwarcie przyznała, że przygotowywała się na najczarniejszy scenariusz, lecz ostatecznie nie odniosła żadnych obrażeń. Mimo chwil grozy kategorycznie wykluczyła szybki powrót do Polski. Po przejściu nawałnicy pogoda ponownie zaczęła dopisywać, a Rodos pozostaje jej ulubionym miejscem do jesiennej pracy i wypoczynku w komfortowych warunkach.
Zobacz także: Kinga Rusin regularnie nadaje z egzotycznych wyjazdów. Ostatnio przeżyła dramatyczne chwile
Kiedy u nas było słońce dosłownie obok, tam gdzie widać te chmury, wiatr zrywał dachy, a woda porwała samochody. Znajomy pokazał nam filmy live ze środka Archangelos, przez które przeszła trąba powietrzna. Tam przez kilka minut było przerażająco. U nas kilka godzin później spadł tylko deszcz. Byliśmy przygotowani na najgorsze...