Kelly Clarkson wyszła z luksusowego butiku niezadowolona. Sklep się broni! O co chodzi w tej aferze?

Po śmierci byłego męża Kelly Clarkson postanowiła poświęcić więcej czasu dzieciom, stroniąc od skandali. Pożegnała się nawet ze swoim talk show. Ostatnio jednak gwiazda znalazła się w oku cyklonu po tym, jak skrytykowała jeden z drogich butików na Brooklynie. Właściciele sklepu wkrótce odpowiedzieli 44-latce, opisując wydarzenia zupełnie inaczej...

Uśmiechnięta Kelly Clarkson w czarno-białej sukience na tle zielonej ściany. O aferze w butiku przeczytasz w Eska.
Autor: Leonard Zhukovsky / Shutterstock

Kelly Clarkson podbiła serca Amerykanów w 2002 roku, jako zwyciężczyni programu "American Idol". Od ponad dwóch dekad budzi sympatię wśród fanów z całego świata, a swojego życia prywatnego - na czele z ukochanymi dziećmi - strzeże przed medialnym szumem. Teraz jednak wytoczyła wojnę prestiżowemu sklepowi, w którym poczuła się źle potraktowana.

Zobacz też: Kelly Clarkson zakazała dzieciom oglądania tego filmu! Był totalnym fiaskiem

Kelly Clarkson oburzona po wyjściu ze sklepu w Nowym Jorku

Piosenkarka nie przebierała w słowach, gdy w mediach społecznościowych opisała swoją wizytę w butiku Art of Play na nowojorskim Brooklynie. Sklep oferuje m.in. kostiumy, książki, zabawki oraz rozmaite akcesoria do gier - karty czy szachy. Clarkson zrelacjonowała, że specjalnie przejechała całe miasto, by kupić kilka interesujących ją rzeczy, ale została potraktowana... jak ktoś, kogo na nie nie stać. Sprzedawca miał jej zaoferować tańszą alternatywę dla przedmiotu, który chciała kupić. Urażona gwiazda obróciła się na pięcie i wyszła, mówiąc wprost, że sklep właśnie stracił ogromne pieniądze.

- Jeśli lubicie być traktowani jak postać Julii Roberts w 'Pretty Woman’, zdecydowanie warto sprawdzić - skwitowała w sieci oburzona Kelly, nawiązując do sceny z kultowego filmu.

Sklep odpowiedział i... ośmieszył artystkę?

Sprawa potraktowania Kelly Clarkson przez pracownika sklepu szybko spotkała się z dużym zainteresowaniem wśród amerykańskich internautów. Początkowo, oficjalne profile Art of Play w sieci milczały na temat dramy rozpętanej przez wykonawczynię "Stronger" i "Since u been gone". Potem jednak sklep zaczął udostępniać pozytywne recenzje od zadowolonych klientów, a na koniec wydał stanowisko, w którym... napisał, że piosenkarka chciała kupić przedmiot spoza asortymentu. Chodziło o automat wykorzystywany przez sklep podczas pokazów magii dla dzieci, który nie jest na sprzedaż. Co więcej, jest na stałe zamontowany w ścianie budynku.

W opublikowanym komunikacie właściciele wyrazili zaskoczenie skalą zainteresowania i negatywnych opinii po słowach piosenkarki, ale podkreślili, że wszyscy klienci są mile widziani, nawet jeśli wyjdą z pustymi rękami.

- Wyobraźcie sobie nasze zaskoczenie, kiedy nasz mały lokalny biznes nagle został zaatakowany przez 8 milionów ludzi, którzy nigdy nie odwiedzili naszego sklepu - czytamy.

Póki co - Kelly Clarkson nie odpowiedziała na komunikat odbiegający od jej wersji zdarzeń. Myślicie, że jednak miała rację czy przesadziła z gwiazdorzeniem?

Sonda
Czy kupujesz produkty luksusowych marek?
TZG MANDARYNA I KRYSTIAN RZYMKIEWICZ

ROLKI