Spis treści
Zimowa codzienność włosów – dlaczego to taki trudny czas?
Zima to pora roku, która wyjątkowo nie sprzyja kondycji włosów. Mróz na zewnątrz i suche, ogrzewane powietrze w pomieszczeniach powodują gwałtowne zmiany temperatur, które niezbyt korzystnie wpływają nal strukturę włosa. Do tego dochodzi mechaniczne tarcie – szaliki, golfy i czapki, które nosimy codziennie.
Włosy zimą funkcjonują w bardzo niekorzystnych warunkach. Są przesuszane, elektryzują się, tracą elastyczność, a skóra głowy często reaguje podrażnieniem. To moment, w którym zaniedbania pielęgnacyjne bardzo szybko wychodzą na wierzch
- tłumaczy Łukasz Szymczak, stylista fryzur i założyciel sieci salonów Luisse.
Efekt? Matowe pasma, łamliwość, puszenie się i fryzura, która przestaje się układać tak, jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej.
Suche powietrze i mróz – duet, który osłabia włosy
Jednym z największych wrogów zimowej fryzury jest brak odpowiedniego nawilżenia. Ogrzewane pomieszczenia skutecznie wysuszają zarówno skórę, jak i włosy, a mróz dodatkowo domyka łuski w sposób nierównomierny, prowadząc do mikrouszkodzeń.
Klienci często dziwią się, że włosy zaczynają wyglądać gorzej, mimo że „nic z nimi nie robią. Tymczasem brak reakcji to też reakcja. Zimą włosy potrzebują zupełnie innego wsparcia niż latem – przede wszystkim nawilżenia i ochrony
- mówi Łukasz Szymczak.
To właśnie w tym okresie najłatwiej o rozdwajanie końcówek i utratę naturalnego blasku, nawet jeśli na co dzień włosy są zdrowe.
Czapka – konieczna ochrona czy wróg fryzury?
Noszenie czapek i kapturów to zimowa konieczność, ale nie da się ukryć, że ma ono wpływ na kondycję włosów. Tarcie materiału o pasma, brak cyrkulacji powietrza i nacisk na skórę głowy sprzyjają przetłuszczaniu, łamliwości i utracie objętości.
Czapka sama w sobie nie niszczy włosów, ale sposób, w jaki ją nosimy. Warto wybierać modele z naturalnych, miękkich materiałów i pamiętać, żeby włosy przed wyjściem były całkowicie suche. Mokre lub wilgotne pasma pod czapką to prosta droga do osłabienia ich struktury
- podkreśla ekspert z Luisse.
Dobrą praktyką jest również delikatne rozczesanie włosów po zdjęciu czapki, zamiast energicznego poprawiania fryzury palcami.
Regeneracja zamiast radykalnych decyzji
Zimą wiele osób zaczyna myśleć o drastycznym cięciu jako jedynym ratunku dla zniszczonych włosów. Tymczasem w większości przypadków nie jest ono konieczne. Kluczem jest odpowiednio dobrana pielęgnacja.
Nie zawsze trzeba skracać włosy, żeby poprawić ich kondycję. Często wystarczy wzmocnić pielęgnację, delikatnie odświeżyć końcówki i zadbać o odbudowę struktury włosa. Zabiegi regenerujące, maski o działaniu nawilżającym i odbudowującym oraz świadome podejście do stylizacji pozwalają zauważalnie poprawić wygląd fryzury jeszcze przed nadejściem wiosny
- zaznacza Łukasz Szymczak.
Codzienna pielęgnacja, która robi różnicę
Zimą szczególnego znaczenia nabierają drobne nawyki. Agresywne szampony czy intensywna stylizacja na gorąco mogą pogłębiać problem przesuszenia.
W okresie zimowym polecam suszyć włosy chłodnym nawiewem oraz postawić na szampony nawilżające. Jeśli końce są bardzo suche nie należy bać się odżywek z silikonami bo tworzą one na powierzchni włosa warstwę ochronną, która ogranicza utratę wilgoci, zabezpiecza przed tarciem i uszkodzeniami mechanicznymi
- radzi stylista.
Zima to nie koniec, a początek odbudowy
Choć zimowe miesiące bywają dla włosów wymagające, to jednocześnie stanowią idealny moment na regenerację. Właściwa pielęgnacja sprawia, że wiosną włosy nie wymagają już „ratunkowych” zabiegów, a jedynie lekkiego odświeżenia.
Zima to ogromny test dla włosów, ale jeśli zadbamy o nie odpowiednio odwdzięczą się zdrowym wyglądem i dobrą formą na kolejny sezon. Warto spytać swojego stylistę o odpowiednią pielęgnację. Każdy dobry fryzjer z łatwością wskaże właściwe produkty swojej klientce
- podsumowuje Łukasz Szymczak, założyciel sieci salonów Luisse i stylista fryzur.