Wrzesień pod znakiem „back to office”
Powrót do biur nie jest wyłącznie sezonowym wrażeniem. Według danych przedstawionych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości możliwość pracy zdalnej oferuje obecnie 55% firm. Rok wcześniej było to 62%, a w 2024 r. – 71%. Wyraźnie zmniejszyła się również grupa organizacji zapewniających pracownikom pełną swobodę wyboru miejsca pracy – z 32% w 2025 r. do 13% w 2026 r. Podobny kierunek widać w Europie. W badaniu CBRE obejmującym 117 europejskich przedsiębiorstw 47% firm zadeklarowało, że zamierza aktywnie zwiększać obecność pracowników w biurach. Rok wcześniej takie plany miało 31% organizacji.
Wrzesień, kiedy kończą się wakacyjne urlopy, dla wielu pracowników staje się więc momentem powrotu do regularnych dojazdów. Oznacza to wcześniejsze pobudki, więcej czasu spędzanego w korkach lub komunikacji miejskiej, ale również powrót do biurowych dylematów. Jednym z nich jest temperatura. Jednej osobie jest za zimno, drugiej za gorąco. Ktoś otwiera okno, chwilę później ktoś inny je zamyka. Wrześniowy dzień może rozpocząć się przy kilkunastu stopniach, po południu przynieść niemal letnią temperaturę, a pomiędzy nimi czeka jeszcze kilka godzin w klimatyzowanym biurze.
Nawet prawidłowo działająca klimatyzacja nie sprawi jednak, że wszyscy będą odczuwać temperaturę tak samo. Inaczej odbiera ją osoba, która od kilku godzin siedzi przy biurku, a inaczej pracownik, który chwilę wcześniej pokonał kilka kilometrów na rowerze.
Po zakończeniu aktywności organizm nie przechodzi natychmiast w tryb odpoczynku. Nadal oddaje ciepło, a wilgotne ubranie w połączeniu z chłodnym nawiewem może szybko obniżyć odczuwany komfort. Dlatego podczas aktywnego dojazdu znaczenie mają nie tylko liczba warstw i temperatura na zewnątrz, ale również to, jak materiał radzi sobie z wilgocią i zmianą poziomu aktywności – mówi dr n. med. Agnieszka Wiernik, chirurg dziecięcy i specjalistka medycyny górskiej, współpracująca z Paterns.
To właśnie przejście z aktywnego dojazdu do kilkugodzinnej pracy przy biurku najlepiej pokazuje, jak wiele zadań musi dziś spełniać codzienna garderoba. Nie jest to przy tym dylemat wyłącznie niewielkiej grupy zapalonych kolarzy. Rower pozostaje najczęściej wybieraną przez Polaków formą sportu i rekreacji.
Rower nie kończy się wraz z wakacjami
Według najnowszego badania GUS w sporcie lub rekreacji ruchowej uczestniczy około 44% mieszkańców Polski, a jazda na rowerze jest najczęściej wybieraną formą aktywności. Potwierdzają to wyniki badania Paterns przeprowadzonego wśród aktywnych Polaków. W sezonie wiosenno-letnim blisko 26% z nich korzysta z roweru codziennie lub prawie codziennie, a kolejne 36% – kilka razy w tygodniu. Łącznie daje to 62% badanych regularnie wsiadających na dwa kółka.
Badanie nie określało celu przejazdów, dlatego nie oznacza to, że wszystkie te osoby dojeżdżają rowerem do pracy. Tak duża częstotliwość pokazuje jednak, że dla wielu aktywnych Polaków rower nie jest już wyłącznie weekendową rozrywką. Jest stałym elementem tygodnia, który trzeba pogodzić z pracą i innymi obowiązkami.
Barierą może być nie tylko pogoda lub infrastruktura. Problem zaczyna się również po dotarciu na miejsce: konieczność przebrania się, wożenie dodatkowego kompletu ubrań i szukanie przestrzeni, w której można się odświeżyć. To właśnie na takie codzienne trudności odpowiada workleisure.
Workleisure jest połączeniem słów „work” i „leisure”. Trend zakłada przenoszenie wygody, swobody ruchu oraz właściwości odzieży funkcjonalnej do garderoby, która wygląda odpowiednio również w pracy. Nie chodzi o przychodzenie na spotkanie w stroju treningowym. Workleisure obejmuje ubrania o prostych, miejskich krojach, które mają sprawdzać się podczas aktywnego dojazdu, pracy przy biurku, spotkania oraz planów po pracy.
Wygląd już nie wystarcza
Jeszcze niedawno garderobę dzieliliśmy na sportową, biurową i weekendową. Dziś konsumenci coraz częściej oczekują, że jedna rzecz sprawdzi się w kilku sytuacjach. Nie chcą wyglądać w biurze jak po treningu, ale nie chcą również rezygnować z roweru tylko dlatego, że tego dnia mają spotkanie. Ubranie ma nadążać za rytmem dnia, a nie zmuszać nas do planowania kolejnego przebrania – mówi Katarzyna Lamik, współzałożycielka marki Paterns.
Zmianę widać także w kryteriach wyboru odzieży sportowej. Aktywni Polacy najczęściej wskazują komfort noszenia (39%) oraz cenę (39%). Na kolejnych miejscach znajdują się: przewiewność materiału (32%) i lekkość (28%). Design i wygląd wskazało 15% ankietowanych. Nie oznacza to, że estetyka przestała mieć znaczenie. Pokazuje raczej, że atrakcyjny wygląd nie wystarczy, jeżeli ubranie nie zapewnia komfortu podczas ruchu i wielogodzinnego noszenia.
Nowy biurowy dress code nie polega na wyborze między marynarką a strojem sportowym. Najważniejsza staje się zdolność ubrania do dostosowania się do różnych sytuacji. Ten sam element garderoby powinien poradzić sobie z chłodnym porankiem, aktywnym dojazdem, klimatyzacją i wyższą temperaturą po południu, a przy tym nadal wyglądać odpowiednio na spotkaniu – dodaje Katarzyna Lamik, współzałożycielka marki Paterns. Jednym z materiałów wpisujących się w trend dyskretnej funkcjonalności jest właśnie cienka wełna merino. Włókna wełny pochłaniają parę wodną i pomagają zarządzać wilgocią oraz mikroklimatem pomiędzy skórą a ubraniem. Znaczenie ma również zdolność materiału do ograniczania zatrzymywania nieprzyjemnych zapachów, szczególnie gdy ta sama rzecz ma być noszona podczas dojazdu i przez kolejne godziny pracy – podsumowuje.
Workleisure nie oznacza końca klasycznego stroju biznesowego. Nie sprawdzi się również w każdej branży i przy każdym rodzaju dress code’u. Pokazuje jednak szerszą zmianę: granice pomiędzy garderobą do pracy, na podróż i na czas wolny stają się coraz mniej wyraźne. Wrześniowy powrót do biura może być więc sprawdzianem nie tylko dla porannej organizacji i cierpliwości w korkach, ale także dla zawartości szafy.