To nie była wpadka! Gromee odpowiedział na zarzuty

2019-07-08 13:41 MK
Gromee
Autor: WBF

Głośno w sieci zrobiło się o wpadce popularnego DJ-a, który reprezentował nasz kraj podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2018 roku. Gromee, bo o nim mowa, został oskarżony przez innego muzyka o granie z playbacku podczas koncertu emitowanego w TVP 2. Autor przeboju Light Me Up odwołał się do słów krytyki na swoim Instagramie i wyjaśnił, że żadna wpadka nie miała miejsca. Co napisał? Sprawdź już teraz na ESKA.pl.

Gromee to bez dwóch zdań najpopularniejszy obecnie DJ w naszym kraju. Artysta ma na swoim koncie współprace z zagranicznymi gwiazdami, takimi jak Jesper Jenset czy Lukas Meijer oraz wiele radiowych hitów. Prawdziwą popularność przyniósł mu singiel Light Me Up, z którym wystąpił na Eurowizji w 2018 roku. Od tamtej pory, muzyk ma zapełniony cały grafik i jest zapraszany na wiele imprez emitowanych w telewizji. Jedną z nich był koncert Lato, muzyka, zabawa. Wakacyjna trasa Dwójki 2019. Gromee pojawił się na scenie z własnym sprzętem i zagrał jeden ze swoich najpopularniejszych numerów.

Gromee - wpadka

Podczas emisji występu Gromeego, inny DJ - Black Belt Greg zauważył, że sprzęt muzyka nie jest podpięty do prądu. Na swoim Instagramie wyraził dezaprobatę względem kolegi z branży, a podczas rozmowy z Pudelkiem, zaoferował mu... korepetycje z DJ-owania. - Nie rozumiem, jak w publicznej telewizji może dochodzić do takich wtop. (...) Dj występujący na tak wielkim festiwalu, udający, że gra, to wielkie LOL. ZAPRASZAM NA DJ’SKIE KOREPETYCJE Z PODPINANIA KABLI - powiedział w rozmowie.

Wpadka Gromeego - artysta wyjaśnia

Jak się okazuje, żadna wpadka nie miała miejsca. Oskarżony o korzystanie z playbacku Gromee wyjaśnił na swoich instagram stories, że korzysta ze sprzętu, który posiada cyfrowe łącza. - Żeby kogoś zapraszać na korepetycje, trzeba wcześniej odrobić lekcje samemu, bo można sobie strzelić w stopę - odpisał.

Najnowsze