25 września w obwodzie irkuckim doszło do groźnego incydentu. Daria Szipiłowa, 28-letnia badaczka w instytucie zajmującym się leczeniem dżumy, rozbiła pojemnik z groźnym patogenem dżumy płucnej. Informacje te, opierając się na lokalnych mediach, przekazał amerykański portal Axios. Po czterech dniach od wypadku, u młodej kobiety wystąpiły objawy podobne do ciężkiego zapalenia płuc i trafiła do szpitala. Ostatecznie, 28-latka zmarła w nocy z 1 na 2 października. W odpowiedzi na to zdarzenie, lokalne władze zdecydowały o objęciu kwarantanną około 200 osób, które mogły mieć z nią bezpośredni kontakt. Gubernator regionu, Igor Kobziew, zapewniał początkowo, że nikt z odizolowanych nie ma symptomów zakażenia, a ich wyniki testów są ujemne. Podobnie, Światowa Organizacja Zdrowia na wstępnym etapie, powołując się na nieoficjalne dane, oceniła, że ogólne ryzyko dla populacji jest znikome.
Trump o dżumie w Rosji
Z czasem stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia uległo zmianie. W środę dyrektor generalny WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, przyznał przed przedstawicielami prasy, że brakuje im pełnych danych, by móc dokładnie ocenić poziom zagrożenia. Podkreślił on, że WHO wciąż nie ma informacji, jaki konkretnie czynnik spowodował śmierć 28-latki. Głównym problemem jest niechęć Rosji do udostępniania szczegółowych informacji. Do sprawy odniósł się także prezydent USA, Donald Trump, który stwierdził, że rosyjskie władze przekazują jedynie ułamek faktów. Pytany o ewentualne użycie broni biologicznej, wyraził nadzieję, że to niemożliwe i zaprzeczył takim przypuszczeniom. Dziennikarze dopytywali także o ewentualne podobieństwa do początków pandemii COVID-19. Trump zauważył, że zarówno Chiny wcześniej, jak i Rosja teraz, nie kwapią się do dzielenia się informacjami, jednak obie strony utrzymują, że mają sytuację opanowaną.
«Oni przekazują trochę naszym ludziom. Oczekujemy, by przekazywali więcej»
We wtorek 6 października dziennik „Wall Street Journal” podał, że Stany Zjednoczone oficjalnie upomniały Moskwę poprzez nieoficjalne kanały dyplomatyczne. Zwrócono uwagę, że zatajanie detali na temat zgonu badaczki łamie zasady międzynarodowe dotyczące dbania o zdrowie na świecie. Amerykańscy urzędnicy cytowani przez gazetę wyrazili zaniepokojenie, że wirus może nie tylko szerzyć się w Rosji, ale także przeniknąć do innych państw. Polska Agencja Prasowa wskazuje, że globalne prawo zdrowotne nakłada na kraje obowiązek poinformowania WHO w ciągu 24 godzin o jakimkolwiek incydencie, który może stanowić międzynarodowe zagrożenie zdrowotne.
Daria nie żyje. Ktoś jeszcze zaraził się dżumą?
Choć Moskwa przekazała pewne dane Światowej Organizacji Zdrowia, wciąż brakuje odpowiedzi na kluczowe pytania, chociażby o rodzaj przeprowadzonych badań laboratoryjnych. W związku z tym, Komisja Europejska wystosowała apel do władz rosyjskich o natychmiastowe i jawne udostępnianie wszelkich informacji dotyczących śmierci badaczki z Syberii oraz jej ewentualnego związku z patogenem dżumy. Jednocześnie w przestrzeni medialnej pojawiają się nieoficjalne pogłoski o kolejnych przypadkach zakażeń w Rosji po śmierci Darii Szipiłowej. Te doniesienia nie zostały jeszcze oficjalnie zweryfikowane, jednak sytuacja wydaje się być niezwykle napięta.