Spis treści
Wypadek samolotu Hercules C-130 pod La Paz
Poniżej kluczowe fakty dotyczące zdarzenia:
- W katastrofie lotniczej w Boliwii życie straciło minimum 15 osób
- Służby raportują o kilkudziesięciu poszkodowanych
- Na pokładzie Herculesa C-130 znajdował się transport nowych banknotów
- Do tragedii doszło w sąsiedztwie lotniska El Alto pod La Paz
- Samolot wypadł z pasa startowego i uderzył w teren autostrady
- Zniszczeniu uległo wiele samochodów znajdujących się na drodze
- Przewożona gotówka pokryła miejsce wypadku
Do dramatycznego zdarzenia doszło na terenie portu lotniczego w mieście El Alto, które bezpośrednio sąsiaduje ze stolicą Boliwii. Transportowy Hercules C-130, na którego pokładzie znajdował się ładunek świeżo wydrukowanych pieniędzy, z niewyjaśnionych przyczyn opuścił pas startowy i osiadł na przyległym polu. Ogień, który ogarnął wrak, został sprawnie ugaszony przez jednostki straży pożarnej. Minister obrony Marcelo Salinas poinformował, że upadająca maszyna staranowała kilkanaście pojazdów na autostradzie, a przewożone banknoty rozsypały się po całej okolicy.
Ofiary śmiertelne i poszukiwania załogi
Szef straży pożarnej Pavel Tovar, na którego powołuje się agencja AP, potwierdził liczbę ofiar śmiertelnych, jednak nie sprecyzował, czy są to osoby z samolotu, czy pasażerowie aut. Z jego relacji wynika, że w wyniku katastrofy ucierpiało przynajmniej 15 samochodów, które znalazły się na torze kolizyjnym maszyny.
Generał boliwijskich sił powietrznych Sergio Lora przekazał aktualizację dotyczącą losów wojskowych lecących transportowcem. Według jego słów, do późnych godzin wieczornych w piątek ratownikom nie udało się odnaleźć dwóch z sześciu członków załogi.
Polecany artykuł:
Gapie zbierali pieniądze z rozbitego samolotu
Agencja Reuters, bazując na nagraniach udostępnianych w mediach społecznościowych, donosi o chaosie, jaki zapanował na miejscu tragedii. Widać na nich ludzi, którzy gromadzili się, by zbierać rozrzuconą gotówkę, co zmusiło służby porządkowe do użycia armatek wodnych w celu rozproszenia tłumu. Dziennikarze podkreślają jednak, że nie byli w stanie niezależnie zweryfikować autentyczności tych materiałów wideo.