- Szkoleniowiec Matteo Ciceri otrzymał zakaz pracy do 2025 roku w związku ze swoimi wcześniejszymi atakami na murawie.
- Krewki Włoch zignorował nałożone sankcje i założył strój duchownego, aby kontynuować prowadzenie swojej ekipy.
- Mężczyzna w sutannie wparował na plac gry, gdzie zaatakował fizycznie zawodnika z przeciwnej drużyny i wykrzykiwał obelgi.
- Sprawa ostatecznie trafiła pod lupę śledczych, a klub oraz sam krewki furiat usłyszeli kolejne dotkliwe wyroki.
Do kuriozalnych scen doszło 26 października w trakcie ligowego starcia z ekipą Galgagnano. Zawieszony Włoch wymyślił niezwykle oryginalny kamuflaż i pojawił się na obiekcie w kompletnej sutannie. Szkoleniowiec założył, że szaty duchownego zapewnią mu pełną anonimowość i pozwolą na swobodne dyrygowanie zza linii bocznej. Fałszywy kapłan wszedł nawet na wysoką drabinę, skąd jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra przekazywał swoim podopiecznym najważniejsze założenia taktyczne.
Przeczytaj także: Karol Nawrocki na celowniku stadionowych grup. Szokujące doniesienia
Trener Matteo Ciceri w sutannie zaatakował rywala
Strój duchownego w ogóle nie wpłynął na ostudzenie ogromnych emocji krewkiego taktyka. Mężczyzna przez większość rywalizacji głośno rugał swoich graczy, a prawdziwa eskalacja jego agresji nastąpiła w 82. minucie gry. Włoch całkowicie stracił panowanie nad sobą, po czym wtargnął na murawę i brutalnie kopnął jednego z graczy zespołu Galgagnano. Sportowcy przebywający na placu gry oniemieli z wrażenia, gdy zostali zaatakowani przez wściekłego człowieka ubranego w kapłańskie szaty.
Zobacz też: Oskar Pietuszewski błyszczy w FC Porto. Jak wygląda życie prywatne 18-letniego talentu?
Skandaliczne zachowanie z końcówki spotkania wcale nie zakończyło całej awantury. Kiedy ostatecznie drużyna z Mulazzano doprowadziła do upragnionego remisu, furiat w sutannie po raz kolejny postanowił wparować na zieloną murawę. Fałszywy duszpasterz zaczął ostentacyjnie celebrować trafienie wspólnie ze swoją szatnią, jednocześnie głośno i wulgarnie wyzywając skonsternowanych zawodników przeciwnej drużyny.
Całym incydentem błyskawicznie zainteresowali się włoscy prokuratorzy federalni, którzy wszczęli w tej sprawie oficjalne dochodzenie. Zgodnie z doniesieniami lokalnej prasy ostateczny werdykt ogłoszono pod koniec marca po wielomiesięcznej analizie dowodów. Wymiar sprawiedliwości zdecydował o przedłużeniu dyskwalifikacji Matteo Ciceriego o następne cztery miesiące oraz nałożył na niego karę finansową w wysokości 500 euro. Dodatkowe konsekwencje wyciągnięto także wobec sternika klubu, ponieważ prezes Raffaele Ranauolo został oficjalnie zawieszony w pełnieniu swoich obowiązków przez dwa miesiące.