Ekstraliga żużlowa. Sensacyjny finisz odmienił losy hitowego starcia

W meczu kończącym zmagania, w jakim rywalizowała Ekstraliga żużlowa, Fogo Unia Leszno przegrała 44:46 ze Stelmetem Falubaz Zielona Góra. Mimo że Ekstraliga żużlowa przyciągnęła na stadion komplet widzów, gospodarze roztrwonili wysoką przewagę. Niesamowita końcówka zapewniła gościom historyczny triumf.

Zbliżenie na tylne koło motocykla żużlowego sypiące ziemią na torze. O meczu w Lesznie przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Motocykl żużlowy w poślizgu na torze wyrzuca spod tylnego koła grudki ciemnej ziemi.

Znakomity początek gospodarzy z Leszna

Przed rozpoczęciem zawodów sytuacja w tabeli była całkowicie jasna dla obu zespołów. Drużyna Fogo Unii Leszno miała już zagwarantowany udział w fazie półfinałowej rozgrywek. Ekipa z Zielonej Góry nie mogła poprawić swojej siódmej lokaty, niezależnie od wyniku tego starcia. Pomimo braku stawki turniejowej, stadion imienia Alfreda Smoczyka zgromadził imponującą publiczność w liczbie 16 500 widzów. Miejscowi zawodnicy byli faworytami i błyskawicznie narzucili własne warunki gry rywalom.

Fenomenalnie zawody rozpoczął Nazar Parnicki, który wywalczył pewne zwycięstwo w swoim pierwszym wyścigu. Niedługo potem miejscowi powiększyli prowadzenie do stanu 16:8, co zapowiadało łatwe i przyjemne zwycięstwo zespołu gospodarzy. W biegu szóstym doszło do niezwykle emocjonującego pojedynku czterech wychowanków leszczyńskiego klubu na torze. Goście z Zielonej Góry popisali się perfekcyjnym refleksem na starcie i bez problemu pokonali przeciwników.

Zaskakująca pogoń gości w końcówce

Po dwunastu rozegranych wyścigach leszczynianie w pełni kontrolowali sytuację na torze i prowadzili wysoko 41:31. Chwilę później przyjezdni żużlowcy rozpoczęli fenomenalne i niezwykle skuteczne odrabianie strat. W trzynastym starciu Rafał Okoniewski postanowił dać odpocząć Januszowi Kołodziejowi, posyłając do boju Parnickiego. Młody zawodnik spóźnił moment startowy, a Piotr Pawlicki bezskutecznie gonił drugiego Leona Madsena do samej mety. Przed biegami nominowanymi różnica punktowa między zespołami stopniała do zaledwie sześciu oczek.

Czternasty wyścig przyniósł kolejny ogromny cios dla zebranych na trybunach miejscowych kibiców. Damian Ratajczak i Leon Madsen pokonali rywali, co dodało potężnej dramaturgii ostatniej decydującej gonitwie całego dnia. Sędzia Bartosz Ignaszewski musiał zarządzić powtórkę ostatniego biegu po tym, jak Piotr Pawlicki ruszył równo z maszyną startową. W decydującym starciu Andrzej Lebiediew wyprzedził reprezentanta gospodarzy, pieczętując pierwsze zwycięstwo Falubazu na torze w Lesznie od 12 lat.

Rolki