Spis treści
Była sędzia Trybunału Konstytucyjnego, która przeszła w stan spoczynku 5 grudnia 2025 roku, ostatecznie doczekała się uregulowania zaległych świadczeń finansowych. Dziennik „Fakt” donosi, że Krystyna Pawłowicz otrzymała ogromne przelewy obejmujące odprawę oraz ekwiwalent za niewykorzystane dni urlopowe. Łączna wartość tych środków to nawet kilkaset tysięcy złotych. Wypłata tych pieniędzy przeciągała się o wiele tygodni, co rodziło liczne spekulacje. Trybunał Konstytucyjny miał spore problemy z budżetem, a Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zablokowała uruchomienie specjalnej rezerwy, co skutecznie opóźniło przelewy dla byłej parlamentarzystki.
Gigantyczna odprawa Krystyny Pawłowicz. Znamy konkretne sumy
Informacje o dokładnych kwotach przekazała Weronika Ścibor, rzeczniczka prasowa Trybunału Konstytucyjnego. Z jej oświadczenia wynika, że na konto Krystyny Pawłowicz przelano 52 112 zł i 75 gr netto tytułem zwrotu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Dodatkowo, na mocy artykułu 54 ustawy o Sądzie Najwyższym, który ma odpowiednie zastosowanie także do sędziów TK, przyznano jej specjalne świadczenie równe sześciomiesięcznej pensji.
Przedstawiciele Trybunału Konstytucyjnego nie podali oficjalnie ostatecznej kwoty tej odprawy, jednak redakcja „Faktu” przeprowadziła własne kalkulacje. Zważywszy na to, że w 2025 roku miesięczna pensja sędziego TK wynosiła 40 192 zł brutto, sześciomiesięczny dodatek osiągnął pułap aż 241 152 zł brutto.
Stan spoczynku i sędziowska emerytura Krystyny Pawłowicz
Poza jednorazowymi przelewami, była sędzia ma zagwarantowane stałe uposażenie w stanie spoczynku, nazywane potocznie sędziowską emeryturą. Zgodnie z komunikatami Trybunału Konstytucyjnego, osobie na tym stanowisku przysługuje prawo do 75 procent ostatnio pobieranego wynagrodzenia, nie wliczając w to dodatku funkcyjnego. W praktyce oznacza to, że Krystyna Pawłowicz będzie co miesiąc otrzymywać około 32 tysiące złotych brutto.
Warto zaznaczyć, że w momencie przejścia w stan spoczynku, zrezygnowała ona z pobierania standardowego świadczenia emerytalnego z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Była posłanka PiS odeszła z TK na trzy lata przed upływem swojej kadencji, co argumentowała wprost:
„agresją wobec konstytucyjnych instytucji ustrojowych”
Jak przekonywała sama zainteresowana, sytuacja ta drastycznie utrudniała jej nie tylko wykonywanie zawodowych obowiązków sędziego, ale również uniemożliwiała w pełni normalne i spokojne funkcjonowanie w sferze prywatnej.